Reklama

Prezes NBP: Możliwe kolejne podwyżki stóp procentowych

- To była znacząca podwyżka stóp procentowych - ocenił na czwartkowej konferencji prezes NBP Adam Glapiński. Rada Polityki Pieniężnej podniosła w środę główną stopę procentową o 0,5 pkt proc. do poziomu 1,75 proc. - Naszym celem jest doprowadzenie inflacji do celu inflacyjnego NBP. Jest przestrzeń do podwyżek stóp procentowych - stwierdził szef banku centralnego. Inflacja w listopadzie wzrosła do najwyższego poziomu od 21 lat, czyli 7,7 proc. Cel inflacyjny RPP to 2,5 proc. z możliwym odchyleniem +/- 1 pkt proc.

- Wczoraj po raz kolejny podnieśliśmy stopy proc. o 0,5 pkt proc., czyli bardzo znacząco. Z tego co wiem rynek się tego spodziewał. Skalowaliśmy różnego rodzaju działania. Naszym celem jest doprowadzenie inflacji do celu inflacyjnego NBP - przypomniał szef banku centralnego. Jak dodał: stopa główna NBP wzrosła od września o 1,65 pkt proc. - Bardzo radykalnie się podniosła - zauważył.

Czy jest przestrzeń dla dalszych podwyżek stóp proc.? - Nie chciałbym powiedzieć jednoznacznie, że jesteśmy w cyklu podwyżek, dlatego że jest tak ogromny zakres niepewności - stwierdził szef NBP. - Potwierdzam: jest przestrzeń do podwyżek stóp procentowych. Ale też - znacząco je już podnieśliśmy - dodał.

Reklama

"Inflacji nie da się ścisnąć z dnia na dzień"

Prezes NBP przyznał też, że perspektywy inflacji się zmieniają. - Niestety przyjmowane założenia co do np. cen surowców energetycznych mogą się zmienić. Uwagi krytyczne dotyczące przewidywań NBP i RPP przed kryzysem, w stosunku do tego co wydarzyło się podczas pandemii - są bez sensu. Nikt nie mógł przewidzieć kryzysu ekonomicznego wywołanego pandemią - mówił.

- Przewidywaliśmy, że inflacja będzie rosła do I kw. 2022 r., i działania rządu (tarcza antyinflacyjna - red.) obniżą inflację. Ten poziom inflacji się ustabilizuje. Nasze działania są nakierowane na średni okres, tak żeby w 2023 r. wejść w cel. Natomiast działania rządu działają od razu. Inflacji się nie da tak ścisnąć do poziomu sprzed pandemii z dnia na dzień. Inflacja osiągnie poziom maksymalny w grudniu i w I kw. zacznie się obniżać. A w ostatnim kwartale 2023 r. zejdzie w zakres celu (poniżej 3,5 proc. - red.) - ocenił Glapiński.

"Nie jesteśmy spóźnieni, będziemy działać w dotychczasowym tempie"

Prezes NBP zwrócił też uwagę, że pojawia się u publicystów nuta, że Polska powinna wcześniej zacząć podwyższać stopy. - NBP nadal podtrzymuje, że podjęliśmy decyzję we właściwym momencie. Nie było żadnego opóźnienia. Przykład Czech i Węgier jest dobry w tym kontekście, że oni zaczęli wcześniej i niczego nie osiągnęli - mówi szef NBP.

- Weszliśmy w pandemię z podwyższoną inflacją (4,7 proc.). Pogarszała się koniunktura w Niemczech - czekaliśmy na to, że wywoła to negatywny efekt w Polsce. Złożone były okoliczności. Uważaliśmy, że nie należy wtedy podnosić stóp proc. - dodał. - Podnoszenie stóp proc. zawsze prowadzi do obniżenia inflacji - podkreślił.

- Podnoszenie stóp proc. zawsze prowadzi do obniżenia inflacji - podkreślił.

Glapiński był pytany także, czy "RPP może kontynuować zacieśnianie polityki pieniężnej w tempie jak dotychczas (o ile nie zmienią się okoliczności - red.)?". - Tak - odpowiedział krótko przewodniczący RPP.

- Jeśli warunki się nie zmienią, rada uważa, że podwyżka/podwyżki będą - podkreślił raz jeszcze szef NBP. - Kryzys się przedłuża, jest bardziej znaczący. Spotkaliśmy się przed wakacjami, myślałem że w sierpniu będziemy już po pandemii. Tak nie jest. To się niekorzystnie zmienia, oby nie było lockdownu w Polsce i w Niemczech. Te podwyżki, które dokonaliśmy znacząco obniżają inflację - mówił Glapiński. I dodał: średnio w 2022 r. inflacja wyniesie ok. 5 proc.

Glapiński był też pytany o to, jak rozumie "cykl zacieśniania" i jakie są obecnie argumenty, by nie "nazwać tego obecnego zacieśniania polityki pieniężnej cyklem". - Bronię się przed tym, ponieważ rada tego nie chce tak nazywać. Jeśli się nie zmienią wszystkie czynniki to podwyżka jest bardzo prawdopodobna - zakończył prezes NBP.

Wysoka inflacja. "Nie do wszystkich to dociera"

W gospodarce globalnej trwa ożywienie popandemiczne, koniunktura formułuje się korzystnie. Wzrost PKB w 2021 r., przewiduje się, wyniesie 6 proc. W przyszłym roku koniunktura na świecie pozostanie prawdopodobnie korzystna - dodał. Są jednak czynniki wzrostu jak pandemia i porwane łańcuchy dostaw. Najgorszy z nich to pojawienie się nowego wariantu wirusa. - Dalsze rozważania prowadzimy przyjmując, że nie będzie nowego wariantu wirusa - podkreślił Glapiński.

Prezes banku centralnego wyjaśnił także, że RPP przygląda się uważnie cenom surowców. - Tu z kolei poza pandemią dochodzą czynniki geopolityczne. Ceny surowców na rynkach światowych są nadal bardzo, bardzo wysokie. Ropa przejściowo trochę staniała, ale i tak w listopadzie była o ponad 80 proc. droższa niż przed rokiem. Węgiel był 2,5-krotnie droższy, a gaz ziemny 5-krotnie droższy - zauważył Glapiński i pytał: Jak ma nie być inflacji, jeśli taki mamy wzrost surowców? - pytał Glapiński.

W trakcie konferencji zwrócił też uwagę, że ceny surowców rolnych też rosną. Stabilizują się ceny transportu morskiego, ale na poziomach kilkukrotnie wyższych niż poziom wyjściowy. - To są czynniki z punktu tworzenia cen miażdżące. Inflacja w takich warunkach wzrosła do najwyższych poziomów od dziesięcioleci - mówił prezes NBP. - Nadal nie do wszystkich to dociera - dodał.

"Nikt nie oskarża prezesa Fed o wysoką inflację"

Prezes NBP przypomniał, że w USA w październiku inflacja wynosiła 6,2 proc. (inflacja konsumencka). Była najwyższa od ponad 30 lat. - W związku z tym nie ma ataków na Jerome'a Powella, prezesa Fed i nikt nie obwinia banku centralnego USA o inflację. To byłoby po prostu głupie - zauważył Glapiński. W strefie euro inflacja jest najwyższa od momentu powstania - 4,9 proc. Prezes NBP wymieniał też kolejne kraje. Na Litwie inflacja jest 9 proc. W Belgii inflacja wynosi ponad 7 proc. W Niemczech - 6 proc. - Gdzie szczególną uwagą zawsze się obdarza wskaźnik inflacji - podkreślił szef NBP.

- To ogromne wyzwanie dla banków centralnych i rządów. I tak np. EBC cały czas wskazuje na przejściowy charakter inflacji i utrzymuje ujemne stopy i skup aktywów na wielką skalę. Fed już zmienił swoją retorykę, rozpoczął ograniczanie skupu aktywów. Zmienił retorykę, ale nie zmienił stóp. Powell w imieniu całego banku powiedział, że nie określają inflacji już jako przejściowej, ale uporczywej, utrzymującej się - mówił Glapiński. I przyznał, że w regionie inne banki centralne podnoszą stopy, ale porównywanie się do nich nie jest zasadne. - Nie uchroniło to ich przed wysoką inflacją - zauważył.

Bardzo dobra sytuacja w Polsce, tarcza nie działa na przyczyny inflacji

Prezes NBP odniósł się także do działań rządu: przypomniał, że tarcze antyinflacyjne nie działają na źródła inflacji, ale skutki. - Inflacja jest zjawiskiem globalnym, wynikającym z silnych szoków - tłumaczył.

Jak przyznał: - W Polsce koniunktura się bardzo dobra. - Podkreślam to już z premedytacją na każdej konferencji. To jest oczywiste i wynika z danych. PKB, dochody Polaków rosną bardzo szybko: PKB w III kw. PKB wzrósł o 5,3 proc. W IV kw. oczekujemy, że dynamika będzie wyższa. Nie tylko odrobiliśmy pandemiczne straty (...), ale solidnie rośniemy już netto - mówił. I dodał, że sytuacja na rynku pracy jest bardzo dobra.

- Nie mamy bezrobocia. Mamy bardzo wysoki wzrost wynagrodzeń, który jest szybszy niż inflacja. Poprawia się średnio zamożność rodzin - konstatował Glapiński. Przypomnijmy, że inflacja wg szybkiego szacunku wzrosła do 7,7 proc. w listopadzie. - Szybki wzrost inflacji jest przede wszystkim efektem wzrostu cen surowców. I co niestety wynika z polityki klimatycznej UE - z rekordowego wzrostu uprawnień do emisji CO2 - mówił Glapiński.

"Podwyższona inflacja utrzyma się"

- Wzrost wynagrodzeń w Polsce cały czas jest niższy niż wzrost wydajności pracy - podkreślił prezes NBP. - W przyszłym roku inflacja utrzyma się - stwierdził - na podwyższonym poziomie, chociaż niższym niż w tym.

- Dlatego też podejmujemy działania by w dwuletnim okresie obniżyć inflację do celu inflacyjnego. W najbliższych miesiącach dynamika cen zostanie obniżona przez obniżenie części podatków. Dobrze oceniamy to działanie rządu. W krótkim horyzoncie obniży ona (tarcza - red.) poziom inflacji. Natomiast nasze działania obniżają inflację za kilka kwartałów. Trzeba się starać zrobić tak, żeby się jedno z drugim zazębiło - stwierdził NBP.

Podwyżka stóp proc. - mówił - jest tak wykalibrowana, by nie osłabić wzrostu gospodarczego i nie wywołać wzrostu bezrobocia. - Nadmierna i zbyt szybkie podwyższanie stóp może doprowadzić do pogorszenia się koniunktury. Nikt rozsądny tego nie chce - dodał.

Co z siłą złotego i interwencjami?

- Będziemy chcieli utrzymać stabilność cen w średnim okresie, ale jednocześnie utrzymać zrównoważony wzrost gospodarczy. Nasze planowanie będzie kroczące, nasze przewidywania i działania zależą od sytuacji. Wydaje się, z dużym prawdopodobieństwem możemy zakładać, że te warunki się w 2022 r. nie zmienią - ocenił Glapiński.

I dodał: - Skup aktywów praktycznie wygasł. - W związku z tym zawieszamy aukcje kolejne. Zastrzegamy sobie, że jeśli sytuacja będzie tego wymagać, to zostawiamy sobie taką możliwość. Podobnie ma się rzecz z interwencjami walutowymi. Kurs złotego jest płynny. Nie mamy żadnego celu żeby osłabiać lub wzmacniać walutę - nie deklarujemy żadnych działań. To jest siła złotego, że jest on płynny - zwracał uwagę Glapiński.

- My tylko zastrzegamy prawo do prowadzenia interwencji na rynku walutowym o ile uzasadniają je warunki rynkowe. Interweniujemy wtedy, kiedy zakłócona jest płynność tego rynku, żeby złoty się nadmiernie nie wzmocnił/osłabił w krótkim czasie - dodał.

Prezes NBP odniósł się także do publikacji mediowych, nawiązujących m.in. do instalacji kamer w budynku centrali NBP. - Śmieszne, że to trzeba tłumaczyć. Będzie powielany przez nieskończoną ilość kabaretów, szkiełek, itd. Wszystko to są bzdury - odniósł się do jednej z publikacji Glapiński.

Ekonomiści: to nie koniec podwyżek stóp

Ekonomiści podkreślają, że to nie koniec zacieśniania polityki pieniężnej w Polsce. Do tej pory RPP podnosiła stopy proc. trzykrotnie: w październiku o 0,4 pkt proc., w listopadzie o 0,75 pkt proc. i w grudniu o 0,5 pkt proc. łącznie do poziomu 1,75 proc. z 0,1 proc.

- Rynek zakładał bardzo szybkie i duże podwyżki, które miałyby się wydarzyć praktycznie do II kw. 2022 r. a potem utrzymanie poziomu stóp proc., a nawet niewielki ich spadek. Ta decyzja (o podwyżce o 50 pkt bazowych - red.) oznacza, że RPP będzie zacieśniać politykę pieniężną trochę mniejszymi krokami - ocenił w rozmowie z Interią po wczorajszej decyzji rady główny ekonomista ING Banku Śląskiego Rafał Benecki.

Z kolei Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium powiedział Interii, że "jeśli chodzi o perspektywy kolejnych podwyżek stóp proc. - to raczej nie ulegają one zmianie". - Tym bardziej, że w komunikacie RPP zasugerowała, że podwyżki będą kontynuowane - dodał.

Według ekonomistów Banku Pekao RPP "dołoży" w 2022 r. kolejne 1,25 pkt proc. do obecnych 1,75 proc. jeśli chodzi o główną stopę NBP. Natomiast ekonomiści ING Banku Śląskiego oceniają, że do końca cyklu jeszcze daleko. Ich zdaniem stopa referencyjna może przekroczyć 3 proc.

"Zauważalna jest zmiana komunikacji RPP. Może być ona spójna z pewną przerwą w podwyżkach, czy wydłużeniem cyklu. Nie rzutuje ona jednak na sam proces zacieśniania polityki pieniężnej. Cykl zakończy się naszym zdaniem na 2,5 proc., a więc niżej niż wycenia rynek" - napisali z kolei ekonomiści mBanku.

Bartosz Bednarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »