Reklama

Prezes PERN: Nie zamierzamy konkurować z polskimi rafineriami, przeciwnie - chcemy synergii

Wszystko wskazuje, że drugi etap gdańskiego terminalu będzie dedykowany chemii. Tu widzimy największy potencjał - mówi Igor Wasilewski, prezes PERN, w rozmowie z Nowym Przemysłem.

Piotr Apanowicz: Terminal Naftowy PERN w Gdańsku rozpoczął komercyjną działalność. Jak - z perspektywy tych pierwszych tygodni - ocenia pan zainteresowanie jego usługami?

Igor Wasilewski, prezes PERN: - Zainteresowanie jest większe niż możliwości terminalu. O jego skali najlepiej świadczy fakt, że powierzchnię magazynową firmy tradingowe i dostarczające ropę naftową dla polskich rafinerii zarezerwowały już na najbliższe dwa lata.

- Nie znaczy to naturalnie, że możemy teraz z założonymi rękami czekać na kolejne oferty. Przed nami zadanie wcale nie łatwiejsze niż wybudowanie terminalu: chodzi o jak najbardziej efektywne wykorzystanie tego obiektu, osiągnięcie maksymalnych wpływów przy optymalizacji kosztów. A trzeba pamiętać, że to pierwszy morski hub naftowy w Polsce, który w dodatku działa zaledwie od kilku tygodni...

Reklama

W jakim stopniu terminal przyczyni się do wzrostu przychodów PERN w 2016 r. i kolejnych latach? Kiedy przewiduje pan, że stanie się on rentowny, kiedy zaś można liczyć na zwrot z tej inwestycji?

- Przede wszystkim pamiętajmy, że inwestycje tego typu zwracają się w relatywnie długim okresie. Jeśli zatem mówimy o zwrocie tego przedsięwzięcia, musimy wziąć pod uwagę perspektywę przynajmniej kilkunastu lat, a może i dłuższą.

- Znacznie ważniejsze jest jednak co innego: PERN, jako spółka odpowiedzialna za logistykę ropy naftowej, uruchamiając Terminal Naftowy w Gdańsku, nie tylko poprawiła bezpieczeństwo energetyczne kraju, ale zaoferowała klientom - czyli rafineriom i traderom - nowy wachlarz usług, wychodzących naprzeciw ich oczekiwaniom. Te oczekiwania z kolei były związane z globalnymi zmianami w kierunkach dostaw ropy naftowej, a więc z rosnącym znaczeniem frachtu morskiego.

- Wracając zaś do pytania o rentowność inwestycji: dla PERN nie jest oczywiście bez znaczenia, kiedy terminal stanie się rentowny. Zrobimy wszystko, by stało się to jak najszybciej, ale znacznie istotniejsze są długofalowa współpraca z naszymi rafineriami, zwiększenie bezpieczeństwa dostaw surowca dla krajowej gospodarki oraz dywersyfikacja działalności firmy.

Przed zarządem PERN trudna decyzja w sprawie ewentualnej budowy drugiego etapu terminalu, czyli jego tzw. części produktowej, której niechętne są krajowe rafinerie, upatrując w niej wzrostu konkurencji na rynku paliw. Jak pan dziś ocenia szanse, że ten drugi etap zostanie zrealizowany?

- Nie zamierzamy konkurować z naszymi najważniejszymi klientami, jakimi są przecież polskie rafinerie - byłoby to absurdalne. Wręcz przeciwnie, chcemy z nimi blisko współpracować, by osiągnąć efekt synergii z pożytkiem dla naszych firm i krajowej gospodarki.

- Krokiem w tym kierunku była zarówno budowa zbiorników na ropę w ramach pierwszego etapu Terminalu Naftowego w Gdańsku, jak i list intencyjny, który podpisaliśmy w kwietniu z Orlenem, w sprawie zbudowania rurociągu paliwowego do Warszawy. O współpracy w TNG będziemy rozmawiali również z Lotosem.

- Budowa drugiego etapu terminalu w Gdańsku tak naprawdę musi spełniać dwa zasadnicze warunki: zapewnić naszej spółce godziwe przychody, a polskiej gospodarce możliwości rozwoju. Po analizach, które przeprowadziliśmy, wydaje się, że największe szanse na realizację takich założeń gwarantuje szybko rozwijający się segment chemiczny. Tu widzimy największy potencjał i wszystko wskazuje, że drugi etap terminalu będzie dedykowany właśnie chemii.

Niedawno PERN podpisał z Orlenem list intencyjny, przewidujący możliwość budowy rurociągu produktowego z Płocka do jednej z podwarszawskich baz paliw. Kiedy możemy się spodziewać podjęcia ostatecznej decyzji w tej sprawie? Z jakich źródeł PERN sfinansowałby tę inwestycję?

- Proszę pamiętać, że to przedinwestycyjna faza projektu... List intencyjny z Orlenem jest ważny dla obu stron, ponieważ określa cele, do których wspólnie dążymy, co jak wiadomo, pozostaje kluczem w takich projektach.

- Trwają analizy, które odpowiedzą na pytanie, jakie nakłady będą konieczne do realizacji tej inwestycji. Kiedy nabędziemy tę wiedzę, przystąpimy do negocjacji umowy handlowej, ponieważ dla obu stron musi to być projekt korzystny biznesowo.

Na jakim etapie są prace przy budowie trzeciej nitki rurociągu i kiedy można się spodziewać ich zakończenia?

- Wielkimi krokami zbliżamy się do końca tej ciągnącej się od 15 lat inwestycji, której budżet od początku prac szacowany jest na ponad 700 mln zł.

- Do zbudowania pozostały nam jeszcze 2 km rurociągu. Zakładamy, że całą trzecią nitkę uruchomimy w sierpniu 2016 r. Pozwoli nam to obniżyć koszty tłoczeń i zwiększyć elastyczność, a także bezpieczeństwo transportu surowca. Wtedy staniemy naturalnie przed innym problemem: w jaki sposób wykorzystać pierwszą nitkę? Mamy tu już jednak dość jasne koncepcje - o jednej z nich mówi list intencyjny z Orlenem.

Czy w grę wchodzi budowa rurociągów produktowych także w innych lokalizacjach, być może z innymi partnerami?

- Jesteśmy zainteresowani rozwojem sieci rurociągów produktowych - to najtańszy, najszybszy i najbezpieczniejszy środek transportu paliw. Nie można jednak zapominać, że to inwestycje wysokonakładowe, zwracające się w długim, wieloletnim okresie i muszą być realizowane pod potrzeby konkretnych klientów: Orlenu czy Lotosu. Aby przystąpić do realizacji takiej inwestycji, musimy mieć partnera, który takie zapotrzebowanie zgłasza i zagwarantuje nam współpracę w wieloletnim cyklu.

Najważniejsze spółki w grupie kapitałowej PERN to Operator Logistyczny Paliw Płynnych i Naftoport. Obiema zarządzają prezesi powołani jeszcze przez poprzednie władze firmy. Jak ocenia pan współpracę z zarządami tych spółek?

- Nie tak dawno wzmocniliśmy zarząd OLPP o profesjonalistę od zarządzania finansami - chodziło m.in. o osiągnięcie wartości dodanej poprzez bardziej efektywne zarządzanie aktywami firmy. Jeśli chodzi o Naftoport, zarząd tej spółki przedstawił plany, które zakładają zwiększenie zysku netto w 2016 r. w porównaniu do roku ubiegłego.

- Spółki grupy PERN, a dodałbym tu jeszcze CDRiA (Centrum Diagnostyki Rurociągów i Aparatury - dop. red.), mają bez wątpienia duży potencjał rozwojowy. Jak każdy właściciel dążymy, by był on maksymalnie wykorzystany, a ich zarządy wykazały się maksymalną inicjatywą i zaangażowaniem. Skrupulatnie monitorujemy sytuację w spółkach grupy: z jednej strony poprzez rady nadzorcze, w których zasiadają członkowie zarządu PERN, a z drugiej przez cykliczne, comiesięczne spotkania ze wszystkimi zarządami, podczas których na bieżąco omawiamy kluczowe problemy. Przyznaję, że czasami nie są to łatwe spotkania. Wymagamy wypełnienia celów kwartalnych i rocznych. Jeśli zostały postawione konkretne zadania, muszą być realizowane.

Wciąż trwają prace nad nową strategią PERN. Kiedy można się spodziewać ich efektów?

- Prace nad aktualizacją strategii grupy kapitałowej PERN na lata 2016- 20 zbliżają się do końca. Zanim jednak podamy do publicznej wiadomości jej założenia, musimy otrzymać akceptację rady nadzorczej, właściciela i przedstawić je pracownikom grupy kapitałowej.

Rozmawiał Piotr Apanowicz

Więcej informacji w portalu "Wirtualny Nowy Przemysł"

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »