Reklama

Prezes TVP Janusz Daszczyński przed sejmową komisją o zmianie finansowania mediów publicznych

Prezes Telewizji Polskiej Janusz Daszczyński zaapelował podczas posiedzenia sejmowej komisji skarbu o jak najszybszą zmianę systemu finansowania mediów publicznych. Mówił także o planowanych przez siebie zmianach w funkcjonowaniu spółki.

- To jest absurd, aby w XXI wieku, w prawie 40 mln kraju była pobierana opłata od posiadania i używania odbiornika radiowego lub telewizyjnego. Będę chodził po wszystkich gabinetach decydentów politycznych, póki starczy mi sił, aby zmienić ten stan rzeczy - oświadczył Daszczyński na posiedzeniu sejmowej komisji skarbu państwa.

Reklama

Jak dodał, żaden parlament od początku lat 90. nie zajął się sposobem finansowania publicznych mediów. Zauważył, że obecnie abonament radiowo-telewizyjny, regularnie opłaca jedynie 8 proc. obywateli. - To jest mój wielki apel do parlamentu, aby ten problem w końcu załatwić - wezwał Daszczyński.

Prezes TVP mówił również o zmianach, jakie zdecydował się wprowadzić w sposobie prezentowania informacji w publicznych programach informacyjnych.

- Zastałem ramówkę po moich poprzednikach. Szczególną uwagę postanowiłem zwrócić na wiadomości i publicystykę prezentowaną w Telewizji Polskiej. Pojawiają się w nich tematy poważne, edukujące o Polsce i świecie, nie są migawkami, ale dają podkład intelektualny dla aktualnych wydarzeń. Jestem też pomysłodawcą zmniejszenia liczby potyczek politycznych po programach informacyjnych, na rzecz dyskusji eksperckich. Tam gdzie można po nich sięgnąć, robimy to - zaznaczył prezes TVP.

Kolejną kwestią poruszoną przez Daszczyńskiego była przyszłość ośrodków regionalnych Telewizji Polskiej.

- W latach 1990-1993 byłem szefem ośrodka regionalnego telewizji w Gdańsku. Wydaje mi się, że czuję, jak powinny wyglądać oddziały regionalne. Niestety nie działają teraz dobrze. Niestety jest ich za dużo (16), ale to już reguluje ustawa - zauważył.

Daszczyński zapowiedział, że w najbliższym czasie do poszczególnych oddziałów terenowych zostaną wysłani przedstawiciele centrali spółki. - Na miejscu będą oni pomagać dyrektorom oddziałów terenowych prowadzić dany ośrodek wzorcowo i robić coś na kształt ich audytu, aby od nowa zdefiniować ich role w krajobrazie TVP - podkreślił.

Jak zaznaczył, nie rozwiąże to problemu w całości, ponieważ dopóki nie zostanie uregulowana kwestia efektywnego finansowania mediów publicznych, każde działanie będzie jedynie "łataniem problemów".

Janusz Daszczyński sprawuje obecnie funkcję jednoosobowego zarządu Telewizji Polskiej, po odrzuceniu kandydatur Wiesława Roli i Mariana Zalewskiego na członków zarządu przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji. W związku z tym, iż uchwała Rady Nadzorczej TVP mówi o konieczności powołania trzyosobowego zarządu, Rada musi przeprowadzić uzupełniający konkurs do końca roku.

Zapytany przez przewodniczącego komisji skarbu Tadeusza Aziewicza (PO) o preferowaną przez niego formułę zarządu, Daszczyński jednoznacznie opowiedział się jednak za zarządem jednoosobowym.

- Po 40 dniach doświadczenia, w mojej ocenie jest to sytuacja, która mogłaby trwać nadal. Śmiało powiem, że zarząd jednoosobowy w takiej spółce jak TVP jest optymalny. Oczywiście zależy to od decyzji innych organów - podkreślił.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »