- Głównym problemem sektora jest niska cena żywca w skupie. Jedną z przyczyn jest embargo rosyjskie i chińskie wynikające z de facto politycznych uwarunkowań, niekoniecznie obiektywnych. To powoduje, że mamy nadpodaż surowca na polskim rynku, która prowadzi do obniżki ceny - mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Tomasz Szymański, prezes firmy Simplum.
W połowie ubiegłego roku ceny skupu żywca wieprzowego były o kilkanaście procent niższe niż rok wcześniej. W ostatnich tygodniach ceny nieco odbiły, ekspertom trudno jednak przewidzieć, na ile będzie to trwały trend. Warto też odnotować spadek podaży: pogłowie trzody chlewnej na koniec 2015 roku wyniosło 10,5 mln sztuk, podczas gdy jeszcze osiem lat wcześniej przekraczało 17 mln sztuk.
- Oczywiście rynek musi się dopasować od strony zarówno podażowej, jak i popytowej. Spożycie wieprzowiny w Polsce utrzymuje się mniej więcej cały czas na takim samym poziomie, więc można powiedzieć, że rynek wewnętrzny jest stabilny - przekonuje Szymański. - Dużo do zrobienia jest jeszcze po stronie wydajności produkcji trzody chlewnej, czyli zarządzania procesami produkcyjnymi, żeby obniżać koszty i generować większe marże. To wszystko jest jak najbardziej wykonalne.
Zupełnie odmienne tendencje cenowe niż w Polsce występują np. na rynku chińskim, gdzie ceny wieprzowiny w ubiegłym roku rosły o 20 proc. wobec 2014 roku. Jeszcze w 2013 roku Polska wyeksportowała do tego kraju ponad 52 tys. ton tego mięsa za 67 mln euro. Niestety, na początku 2014 roku Chiny wprowadziły embargo na wieprzowinę z Polski ze względu na wykrycie przypadków afrykańskiego pomoru świń (ASF). Stąd spadek eksportu polskiego mięsa do Państwa Środka i to pomimo zwiększenia przez ten kraj importu z UE o kilkadziesiąt proc. Na wzroście tym korzystają głównie Niemcy, Hiszpania i Wielka Brytania.

- Bilans jest, niestety, negatywny. Mówimy np. o stale rosnącym eksporcie europejskim wieprzowiny do Chin, a bilans handlowy Polski jest ujemny - podkreśla.
W ubiegłym roku eksport polskiej wieprzowiny wprawdzie wzrósł o 5,5 proc., ale jeszcze szybciej rósł import wieprzowiny - o 9 proc. Wywóz przekroczył 404 tys. ton (kupowały ją głównie inne kraje UE oraz Stany Zjednoczone), podczas gdy import wyniósł niemal 676 tys. ton. Oznacza to ujemne saldo w wysokości 533 mln euro.
- Wierzymy, że można przeciwdziałać embargu eksportowemu, zwłaszcza na rynek chiński, poprzez wzmocnienie siły sektora. Wychodzimy z założenia, że ekonomia obroni się sama. Jeśli będzie mieć wsparcie rządu, to eksport z pewnością zostanie w miarę szybko samoistnie przywrócony - zapewnia prezes Simplum. - Jeśli producenci będą czekać, że rząd załatwi za nich sprawę, to się nie doczekają. Trzeba zacząć od siebie, zacząć poprawiać własne wyniki i wtedy ten polski produkt będzie atrakcyjniejszy. A jak wiemy, jeśli chodzi o walory jakościowe, to polska wieprzowina jest ceniona na świecie.








