Reklama

Recesja już nieuchronna? Złe perspektywy na przyszłość

Recesja już nieuchronna. Ala na razie nie jedzie z prędkością ferrari pod powiatowej drodze. Sunie wolno jak drogowy walec kruszący kamienie - pokazują najnowsze dane GUS. Produkcja przemysłowa była w lipcu wyższa niż przed rokiem o 7,6 proc., lecz w porównaniu z czerwcem spadła o 6,5 proc. Dynamika wzrostu cen producentów straciła impet.

Pomagajmy Ukrainie - Ty też możesz pomóc

Dane wyrównane sezonowo pokazują nieco bardziej korzystny obraz tego, co działo się w polskim przemyśle w pierwszym miesiącu III kwartału. Jeśli wziąć pod uwagę liczbę dni roboczych, to sprzedana produkcja przemysłowa w lipcu była o 10,2 proc. wyższa niż w analogicznym miesiącu 2021 roku i o 0,5 proc. wyższa w porównaniu z czerwcem. Przemysł stara się bronić. 

Na lipcowe dane czekaliśmy z zapartym tchem i z wielką troską. Bo oto w środę GUS ogłosił, że w II kwartale polski PKB skurczył się o 2,3 proc. Był to najgorszy wynik w całej Unii (Eurostat nie podał jeszcze danych w sześciu państw) świadczący, iż recesja w Polsce nadchodzi wyjątkowo szybko i może być bardzo głęboka.

Reklama

W czwartek GUS ogłosił fatalny wskaźniki koniunktury konsumenckiej. Okazało się, że nastroje polskich konsumentów na początku sierpnia były najgorsze w historii. Bieżący Wskaźnik Ufności Konsumenckiej (BWUK) spadł najniżej w od początku badania do minus 44,9 pkt. Poprzedni rekord (minus 43,8 pkt) ustanowił jedynie dwa miesiące wcześniej. W lipcu kluczowo ważny wskaźnik koniunktury PMI dla polskiego przemysłu spadł piąty miesiąc z rzędu do 42,1 z 54,7 jeszcze w lutym.

Dlaczego lipcowe dane o produkcji są tak ważne


Lipcowe dane o produkcji były pierwszymi twardymi pokazującymi obraz ważnego wycinka gospodarki. Okazuje się, że przemysł mocno zwalnia, ale - w ujęciu wyrównanym sezonowo - produkcja w stosunku do poprzedniego miesiąca nieznacznie, ale wzrosła. Wyraźnie osłabło jednak tempo wzrostu. Roczna dynamika produkcji (niewyrównanej sezonowo) zwolniła z 10,4 proc. w czerwcu do 7,6 proc.

Te dane dają - na razie jeden - wyraźny sygnał. W recesję nie wpadamy szybko i gwałtownie. Przemysł na razie usiłuje wystawiać głowę ponad mroczną toń. Na dalszą metę produkcja także będzie się kurczyć, podobnie jak cała gospodarka. Sprzyjać będą temu osłabienie popytu zagranicznego (spodziewane osłabienie gospodarki w Unii) i krajowego z powodu szalejącej inflacji, dławiącej popyt polskich konsumentów. 

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

- Tempo wzrostu przemysłu systematycznie maleje. Aktywność będzie słabnąć także
w kolejnych miesiącach (...) Spodziewamy się dalszego pogorszenia wyników przemysłu. Będzie to efekt słabnącej aktywności gospodarczej oraz redukcji zapasów - napisali analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego w komentarzu do lipcowych danych o produkcji.

W jakich branżach produkcja spada, a gdzie rośnie

Na razie jeszcze - w ujęciu rok do roku - wzrost produkcji sprzedanej (w cenach stałych) odnotowano w 26 spośród 34 działów przemysłu. To także ważny sygnał osłabienia. W ubiegłym miesiącu rosła produkcja w 29 działach tego sektora gospodarki, choć jej roczne tempo wzrostu już zwalniało i spadła miesiąc do miesiąca.

Najsilniej - w porównaniu z zeszłym rokiem wzrosło wydobycie węgla (o 45,4 proc.). Mocno odbiła produkcja samochodów (oraz przyczep i naczep) - o 20,4 proc. To może oznaczać, że przerwane w okresie pandemii globalne łańcuchy dostaw są stopniowo naprawiane. Odbicie produkcji samochodów wraz z produkcją komputerów, wyrobów elektronicznych, optycznych oraz urządzeń elektrycznych powstrzymały spadki produkcji całego przemysłu - wyliczyli analitycy banku Pekao.

Dodajmy dla porządku, że produkcja maszyn i urządzeń wzrosła o 19,0 proc., a wyrobów chemicznych - o 16,7 proc. Spadła natomiast produkcja metali - o 8,8 proc., mebli - o 7,6 proc., działalność w naprawie maszyn i urządzeń - o 7,0 proc., produkcja wyrobów z drewna, korka, słomy i wikliny - o 4,0 proc.

Najgorsza jest - kolejny miesiąc z rzędu - sytuacja producentów trwałych dóbr konsumpcyjnych, a to z powodu kurczenia się popytu spowodowanego szalejąca inflacją. Produkcja tego rodzaju dóbr zmniejszyła się o 7,3 proc. rok do roku.

- Osłabienie popytu na dobra trwałego użytku odzwierciedla zapewne bardzo rekordowo pesymistyczne nastroje konsumentów (co pokazują wczorajsze dane GUS) i słabsze zamówienia zagraniczne ze strony głównych partnerów handlowych - napisał Leszek Kąsek, starszy ekonomista w ING Banku Śląskim.

Rosła natomiast produkcja dóbr inwestycyjnych - o 13,4 proc., związanych z energią - o 11,0 proc., towarów konsumpcyjnych nietrwałych - o 9,3 proc. oraz dóbr zaopatrzeniowych - o 5,0 proc.

Złe perspektywy dla przemysłu

Jeśli porównać lipiec z czerwcem, spadek produkcji sprzedanej (także w cenach stałych) nastąpił w 28 działach przemysłu. Najbardziej ucierpiała naprawa, konserwacja i instalowanie maszyn (spadek o 28,7 proc.), produkcja maszyn (14,7 proc.) oraz mebli (14,3 proc.). Produkcja tych ostatnich kurczyła się już czwarty miesiąc z rzędu. Licząc miesiąc do miesiąca produkcja wzrosła w zaledwie sześciu działach przemysłu.

- (...) perspektywy przemysłu (...) są naszym zdaniem negatywne, hamuje bowiem zarówno popyt zagraniczny, jak i krajowy. Dodatkowo, zakończył się proces akumulacji zapasów, który podbijał dynamikę produkcji na przełomie roku - napisali analitycy banku Pekao.

Po kilku miesiącach realnego spadku w lipcu wynagrodzenia realne ponownie wzrosły. Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło w lipcu o 15,8 proc. rok do roku przy inflacji 15,6 proc. Miesiąc wcześniej wynagrodzenia wzrosły o 13,0 proc., a więc poniżej inflacji. Wzrost wynagrodzeń silniejszy od inflacji zapowiada, że tę ostatnią będzie bardzo trudno stłumić.

- Tak silny "wyskok" płac jest jednak zjawiskiem jednorazowym - twierdzą jednak analitycy Pekao.

Co oznacza nieco słabszy wzrost cen producentów

Ich zdaniem tak silny wzrost płac wynika spowodowany został wypłatą jednorazowych bonusów w górnictwie, od 800 zł do nawet 19 tys. zł w zależności od spółki. Gdyby tych premii nie było, to wzrost płac w sektorze przedsiębiorstw wyniósłby 13,8-14,4 proc. rok do roku, a więc wynagrodzenia realnie by spadły. Poza tym w sekcji "rolnictwo, leśnictwo, łowiectwo i rybactwo" wynagrodzenia wzrosły o 63 proc. w porównaniu z poprzednim miesiącem i o 33 proc. rok do roku, co - zdaniem analityków Pekao - jest skutkiem nagród z okazji Dnia Leśnika. Podobnie hucznie obchodzono przypadający w lipcu Dzień Energetyka.

- Spadek realnych wynagrodzeń pozostanie z nami na dłużej - napisali.

Lipiec był pierwszym od kilkunastu miesiącem zahamowania wzrostu cen producentów. Licząc rok do roku wzrosły one o 24,9 proc. Wzrost cen był poniżej prognoz ekonomistów. W czerwcu padł rekord i roczny wzrost cen producentów wyniósł 25,6 proc. W ciągu miesiąca ceny produkcji sprzedanej przemysłu wzrosły o 0,9 proc. Powodem jest zahamowanie wzrostu cen paliw i surowców.

W połączeniu ze spodziewanym spadkiem realnych wynagrodzeń i ograniczeniem popytu spowolnienie wzrostu inflacji producenckiej oraz stabilizacja kosztów produkcji mogą oznaczać, że wzrost cen konsumenckich nie będzie już bił kolejnych rekordów. Ale inflacja będzie się utrzymywać, a być może pchną ją jeszcze w górę rosnące ceny energii i żywności. Scenariusz recesji przy wysokiej inflacji - czyli stagflacji - staje się najbardziej prawdopodobny.

Jacek Ramotowski  

***

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »