Reklama

Rośnie ryzyko recesji. Czy szykuje nam się kolejny kryzys?

Nowy tydzień giełdy zaczęły od spadków. DAX i CAC straciły ok. 3 proc., a rodzimy WIG20 niewiele ponad 1 proc. zbliżając się tym samym ponownie do poziomu 1750 punktów. Poniedziałek przyniósł w ciągu dnia gwałtowną wyprzedaż także na giełdach w USA, a S&P 500 znalazł się na najniższych poziomach od 22 miesięcy. Na zamknięciu Dow Jones Industrial stracił 1,10 proc., i wyniósł 16.027,05 pkt., S&P 500 spadł o 1,42 proc. i wyniósł 1.853,44 pkt., Nasdaq Comp. spadł o 1,82 proc. do 4.283,75 pkt. Zniżkom przewodziły banki i spółki paliwowe. Czy kontynuacja przeceny, która trwa już - z niewielkimi przerwami - od początku 2016 roku, to zapowiedź większego załamania na światowych giełdach? Interia zapytała o to analityków.

Sprawdź bieżące notowania indeksów światowych na stronach BIZNES INTERIA.PL

- Nie pojawiły się nowe sygnały, które miałyby w ostatnich dniach dodatkowo potęgować przecenę na światowych giełdach. Mamy jednak kontynuację obaw o światowy wzrost gospodarczy z początku roku. Dotyczy to zarówno Chin, wobec których strach przed spowolnieniem nie do końca ustąpił, ale również pojawiły się niepokoje odnośnie do stanu gospodarki USA - mówi Interii Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.

Reklama

- Wyraźnych powodów dla dalszego pogorszenia nastrojów inwestorów na rynku nie ma, tym niemniej można się zastanawiać, skąd tak duże różnice między wskaźnikami makroekonomicznymi a rynkiem kapitałowym (dobre dane nie przekładają się na kontynuację wzrostu). Widać wyraźnie, że inwestorzy zaczęli odbierać to, co Fed zrobił w grudniu jako błąd. Stąd duża niepewność na rynku - mówi w rozmowie z Interią Kamil Maliszewski, analityk rynków walutowych w domu maklerskim mBanku.

Fed pospieszył się z podwyżką stóp procentowych?

Analizując najświeższe dane makroekonomiczne trudno jednoznacznie wskazać czy stoimy na skraju większego załamania na rynkach, czy wyłącznie chwilowej korekty, po prawie 7-letniej hossie na giełdach zachodnich. - Sygnały ostrzegawcze są wprawdzie dosyć poważne, jednakże jest za wcześnie by ocenić, że scenariusz silnego wyhamowania wzrostu w Stanach Zjednoczonych jest prawdopodobny - podkreśla Kwiecień.

Problemem może być sektor usług, który w ostatnim odczycie znacznie zaskoczył. Niestety negatywnie, co daje podstawy sądzić, że gospodarka amerykańska rozwija się wolniej, niż zakładano jeszcze w 2015 roku. To może natomiast przesądzić o przyszłych planach podwyżki stóp procentowych przez Rezerwę Federalną. Scenariusz czterech podwyżek w 2016 roku wydaje się dzisiaj bardzo odległy. - Dużo będzie zależeć od tego, co powie szefowa Fed podczas wystąpienia w Kongresie. Zobaczymy w nim czy Rezerwa Federalna dostrzega już podstawy spowolnienia amerykańskiej gospodarki, co przekreśliłoby szanse na kolejne podwyżki stóp procentowych; czy raczej jest to tylko przejściowe pogorszenie sytuacji i niedługo USA ponownie powróci do wzrostu PKB powyżej 2 proc. Tym niemniej, kolejna podwyżka stóp jest teraz w miarę odległa (na pewno nie pierwszy kwartał br.), ale scenariusz podwyżek pozostaje wciąż aktualny - zauważa Kwiecień.

Ekspert mBanku zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt, który może budzić obawy o dalszą stabilizację na rynku i kontynuację wzrostu. - Spadające ceny ropy naftowej dodatkowo pogarszają kondycję amerykańskich spółek. Wiele przedsiębiorstw w USA wpada w tarapaty. Przy bardzo niskich przychodach rosną koszty zaciągniętych kredytów (odsetki od pożyczek). Jest to konsekwencja podniesienia przez Fed stopy procentowej. Rynki akcyjne zdecydowanie spadły, co jednak szczególnie istotne - zwiększyły się oprocentowania obligacji śmieciowych w Stanach Zjednoczonych. Mamy bardzo dużą różnicę między oprocentowaniem obligacji śmieciowych a bezpiecznymi papierami - zwraca uwagę Maliszewski.

To powoduje, że ta niepewność jeszcze bardziej rośnie. Różnice między oprocentowaniem są wręcz na kryzysowych poziomach. - W oparciu o to mamy powody do spadków. Pogarszają się warunki finansowania w gospodarce. Ostatnie spadki na giełdach i na rynku obligacji w ujęciu realnym odpowiadają wręcz podwyżce stóp o cały punkt procentowy, nie o 0,25 proc. - komentuje Maliszewski.

Kryzys gospodarczy czy "tylko" korekta?

- Nie spodziewałbym się załamania. Globalny rynek wprawdzie podlega w ostatnich tygodniach silnej przecenie. Najsłabsi radzą sobie najgorzej. Grecki indeks traci dzisiaj ok. 5 proc., DAX przeszło 3 proc. ze względu na wysoką ekspozycję na rynki wschodzące. Indeksy amerykańskie tracą ostatnio przez taniejącą ropę - ocenia Maliszewski.

Zdaniem analityków, to właśnie taniejąca ropa powoduje krótkoterminową destabilizację rynków finansowych, staje się powodem ogromnej zmienności i potęguje nerwowość.

- Na razie mamy wyłącznie korektę ostatniej wieloletniej hossy. Nie można mówić jeszcze o krachu na giełdach. Banki centralne maja przecież wciąż amunicję. W każdej chwili Mario Draghi (EBC) może zwiększyć dodruk euro bądź obniżyć dodatkowo stopę depozytową, a Fed - jeśli zajdzie taka potrzeba - to nie tylko nie podniesie więcej stóp procentowych w br., a wręcz uruchomi program QE - komentuje dla Interii Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion Dom Inwetycyjny.

Rynek będzie się uspokajać, powoli wyciszać. Odwrócenie trendu na rynku surowcowym, które przyniosłoby poprawę nastrojów wśród inwestorów, to potencjalnie dopiero trzeci kwartał br. - To nie tak, że do kryzysu nie może dojść. Jednak obawy, że wzrost gospodarczy w Chinach spadnie do 4 proc. (wtedy to byłoby istotne spowolnienie), zamiast oscylować wokół 6-7 proc. - a jest to dzisiaj główny czynnik ryzyka - są mało prawdopodobne - dodaje Maliszewski.

Sprawdź bieżące notowania indeksów światowych na stronach BIZNES INTERIA.PL

W Polsce agencja znowu straszy

W poniedziałek, 8 lutego br., agencja ratingowa S&P obniżyła rating sektora bankowego w Polsce ze stabilnego na negatywny. Ta sama agencja niedawno obniżyła również długoterminowy rating polskiego długu w walucie obcej do poziomu "BBB plus" z "A minus".

Co było powodem, że sektor bankowy w kraju otrzymał żółtą kartkę? "Nasz negatywny pogląd o ryzyku sektora odzwierciedla opinię, według której zdolności sektora bankowego do absorpcji strat i radzenia sobie z szokami mogą osłabnąć w ciągu najbliższych dwóch lat" - czytamy w komunikacie wydanym przez S&P (za PAP).

Analitycy agencji swoją decyzję uzasadnili tym, że nowy podatek od aktywów (wdrożony przez rząd Beaty Szydło jako jedno ze źródeł pozyskania pieniędzy na Program 500+), zwiększenie składki na Bankowy Fundusz Gwarancyjny, a także ewentualne koszty związane z przewalutowaniem kredytów walutowych denominowanych we frankach szwajcarskich stanowią wyraźne ryzyko dla stabilności całego sektora. "Ograniczeniu podlegają bufory kapitałowego sektora i zdolność do generowania nowych biznesów" - czytamy w uzasadnieniu.

- Wdrożenie w życie propozycji prezydenta odnośnie do przewalutowania kredytów walutowych może wywołać poważne problemy w sektorze bankowym. Byłby to czynnik wywołujący spore zmiany na rynku bankowym. Dla niektórych instytucji straty z tytułu przewalutowania będą na tyle duże, że część z nich będzie musiała albo upaść, albo zostać przejęta. Będzie to silnie negatywny czynnik. Rozwiązanie prezydenta w obecnym wariancie jest bardzo kosztowne. Jeśli dojdzie do jego realizacji w oparciu o formułę prezydencką, czekają nas jeszcze większe spadki notowań banków - opiniuje Maliszewski.

Bartosz Bednarz

- - - - - -

Spadki na światowych giełdach. Niepewność dało się odczuć zarówno w Europie jak i w Stanach Zjednoczonych

Rekordowe spadki odnotowała giełda w Grecji. Akcje straciły tam 7,9 procent. Indeks giełdowy w Atenach ma najniższą wartość od 25 lat. Duże zniżki obserwowano też we Frankfurcie, w Londynie i w Paryżu. Ogólnoeuropejski wskaźnik FTSEurofirst stracił 3,34 procent.

Podobnie było w Stanach Zjednoczonych. Tam wszystkie ważniejsze indeksy spadły o ponad dwa procent. Analitycy uważają, że inwestorów niepokoi spowolnienie gospodarcze na świecie, niepewna przyszłość stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych i ceny ropy. Po niedawnych wzrostach cen ropa znów dziś potaniała. Za baryłkę płacono niewiele ponad 33 dolary.

Mocne spadki na Wall Street, S&P 500 najniżej od blisko dwóch lat

Poniedziałek przyniósł w ciągu dnia gwałtowną wyprzedaż na giełdach w USA, a S&P 500 znalazł się na najniższych poziomach od 22 miesięcy. Zniżkom przewodziły banki i spółki paliwowe. W końcówce znaczna część strat została jednak odrobiona.

Na zamknięciu Dow Jones Industrial stracił 1,10 proc., i wyniósł 16.027,05 pkt.

S&P 500 spadł o 1,42 proc. i wyniósł 1.853,44 pkt.

Nasdaq Comp. spadł o 1,82 proc. do 4.283,75 pkt.

Mocne, blisko 3-proc. spadki zanotowały także giełdy w Europie.

- Wciąż widzimy presję podażową ze strony spółek technologicznych, która pojawiła się pod koniec ubiegłego tygodnia - uważa Matt Maley, strateg z Miller Tabak & Co. w Nowym Jorku.

Notowania ropy w poniedziałek spadały. Baryłka WTI zniżkowała w okolice 30 dolarów. Rynek obawia się, że część spółek z sektora naftowego może mieć problemy z utrzymaniem płynności z powodu niskich cen surowca.

- Rynek nie wybacza i jest bardzo nerwowy. Wciąż panują te same obawy: o Chiny, o ropę, które potem znajdują potwierdzenie w danych - ocenił Philippe Gijsels, strateg z BNP Paribas Fortis w Brukseli.

- Jeśli klienci funduszy stają się nerwowi i chcą wycofać część środków, to łatwiej jest sprzedawać znane spółki, na których jest wciąż dużo zysków, niż godzić się na stratę na innych - dodał.

Indeks S&P 500 stracił w ubiegłym tygodniu 3,1 proc. i był to jego pierwszy spadkowy tydzień po wcześniejszych trzech tygodniach wzrostów. Mocno traciły również giełdy w Europie, a indeks Euro Stoxx 600 stracił 4,8 proc.

Ubiegły tydzień przyniósł spadek indeksu Nasdaq Comp. o ponad 5 proc., do poziomu najniższego od października 2014 r.

Po ponad połowie sezonu wyników w USA dane zebrane przez agencję Bloomberg pokazują, że 77 proc. spółek z indeksu S&P 500, które do tej pory opublikowały raporty, przebiło oczekiwania dotyczące zysku, jednak mniej niż połowa wypracowała przychody większe niż prognozowano. Analitycy szacują, że zyski spółek z indeksu spadły o 4,5 proc. w IV kwartale.

We wtorek publikację wyników planują Coca-Cola, Viacom, Walt Disney, a w środę Time Warner, Cisco Systems, Tesla i Twitter. (PAP)

Pobierz: darmowy program do rozliczeń PIT 2015

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »