Rosnieft chce eksportować gaz do Europy

Rosnieft liczy na uzyskanie dostępu do eksportu gazu rurociągowego z Rosji. Przekonuje, że mogłoby to przyczynić się do certyfikacji gazociągu Nord Stream 2. Wpuszczenie niezależnego dostawcy byłoby zgodne z wymogami trzeciego pakietu energetycznego. Przedstawiciele Rosnieftu oceniają, że Gazprom nie jest w stanie odpowiedzieć na gwałtowny wzrost zapotrzebowania na gaz Europy. Liberalizacja rynku gazu w Rosji mogłaby pomóc w zaspokojeniu popytu na Starym Kontynencie.

- Jeśli mówimy o przemyśle gazowym w Rosji, to chodzi nie tylko o dodatkowe korzyści dla budżetu państwa, ale także o europejskie zasady handlu. Mam na myśli wymogi trzeciego pakietu energetycznego. Myślę, że słuszne byłoby zapewnienie dostępu do rurociągów eksportowych niezależnym producentom - powiedział gazecie "Wiedomosti" wiceprezes Rosnieftu Didier Casimiro. - Z niecierpliwością czekamy na pozytywną decyzję w tej sprawie - dodał.

Przekonuje, że obecny kryzys energetyczny potwierdza, jak ważną kwestią jest liberalizacja rynku gazu. Gazprom dostarcza gaz w ramach kontraktów długoterminowych, odpowiadając na podstawowe zapotrzebowanie klientów, ale nie jest w stanie pokryć zwiększonego gwałtownie zapotrzebowania, które obecnie zgłasza Europa. W efekcie jest ona zmuszona wracać do węgla.

Reklama

- Świat stawia na gaz, a my nie chcemy być na uboczu - informował. Rosnieft planuje inwestycje w sektorze gazowym, w wyniku których udział gazu w portfelu firmy wzrośnie z 20 do 25 proc.

Liberalizacja może pomóc Nord Stream 2

Casimiro ocenia, że w liberalizacji sektora gazowego kluczowe jest rozdzielenie transportu i produkcji węglowodorów. Udało się ten proces przeprowadzić w Rosji w sektorze naftowym, teraz czas na sektor gazu. Udostępnienie rurociągów eksportowych niezależnym producentom opłacałoby się Rosji nie tylko ze względu na korzyści dla budżetu państwa, ale także ze względu na europejskie zasady handlu, czyli "trzeci pakiet energetyczny".

We wrześniu Rosnieft zgłosił się do rządu z prośbą o umożliwienie mu dostaw 10 mld m sześc. gazu gazociągiem Nord Stream 2. Prezes koncernu Igor Sieczin mówił wówczas, że pomogłoby to uporać się Europie z kryzysem energetycznym, a budżetowi Federacji Rosyjskiej zapewniłoby dodatkowe wpływy. Pomysł zawarcia przez Rosnieft umowy agencyjnej z Gazpromem poparło rosyjskie ministerstwo energii.

Wspomniane 10 mld m sześc. problemów Europy raczej nie rozwiąże, ale mógłby to być krok w kierunku ułatwienia certyfikacji nowego gazociągu, który nie przebiega wcale tak gładko. Zarejestrowana w Szwajcarii spółka Nord Stream 2 złożyła wniosek o certyfikację, ale 16 listopada niemiecka Federalna Agencja Sieci zawiesiła proces z powodów formalnych. Uznała, że zostanie on wznowiony, gdy operator zorganizowany będzie w formie prawnej zgodnej z prawem niemieckim.

Zarejestrowana w Niemczech firma będzie musiała spełniać szereg wymogów wynikających z unijnego prawa. Dotyczy to w pierwszej kolejności wymogu unbundlingu (właściciel infrastruktury nie może być jednocześnie właścicielem przesyłanego surowca), mechanizmów ustalania taryf przesyłowych czy zasady TPA - dostępu do infrastruktury strony trzeciej.

Decyzja wiosną

Prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin polecił rządowi opracowanie kwestii dopuszczenia do eksportu rurociągowego Rosnieftu. Rosyjskie media podawały, że stanowisko w tej sprawie ma być gotowe do marca 2022 roku.

Szymon Kardaś, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich, informował wcześniej Interię, że dopuszczenie Rosnieftu do eksportu rurociągowego gazu nie będzie proste. Decyzję będzie musiał ostatecznie podjąć sam Władimir Putin. - To jedna ze strategicznych kwestii dotyczących sektora gazowego, oznaczałaby zniesienie uprzywilejowania Gazpromu. A to miałoby poważne implikacje - mówił. - Stosunkowo odległy termin wyznaczony na przedstawienie analiz wskazuje, że nie ma gotowości, by naruszyć fundamentalną równowagę - dodał.

Nie tylko przywileje, ale i obowiązki

Gazprom argumentował w tego typu sytuacjach, że skoro ma dzielić się przywilejami, powinien podzielić się też obowiązkami. Spółka musi gazyfikować kolejne części kraju, dostarczać gaz również do odległych regionów Rosji nie licząc na zyski, boryka się z problemem zadłużenia ze strony wielu odbiorców. Ponosi też nakłady na modernizację infrastruktury -  gazociągów, magazynów gazowych.

Wątpliwości budzi też baza surowcowa Rosnieftu. Osiem lat temu koncern zapowiadał, że w 2020 r. będzie produkował 100 mld m sześc. gazu rocznie. W rzeczywistości w minionym roku produkcja wyniosła nieco ponad 60 mld m sześc. - Spółka ma swoje zobowiązania na rynku krajowym, pozostaje więc pytanie, skąd miałaby brać gaz na eksport - zastanawiał się rozmówca Interii.

Chyba że Rosjanie skłonni byliby przyjąć fikcyjne rozwiązanie, w którym nie chodziłoby o rzeczywistą demonopolizację eksportu, a o próbę obejścia przepisów. - Wyobrażam sobie sytuację, w której Rosnieft kupowałby gaz od Gazpromu i w ramach specjalnej umowy, nie uzyskując jednak praw do eksportu, sprzedawałby swoje wolumeny poprzez Nord Stream 2 - mówił.

Rosnieft, mimo kilku już prób pozyskania zgody na eksport gazu rurociągami, takiego pozwolenia dotychczas nie otrzymał. Jak dotąd Rosnieft i Novatek uzyskały tylko prawo do eksportu gazu skroplonego, LNG.

Monika Borkowska

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Gaz | gazociąg | Rosja | Gazprom | Rosnieft

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »