Reklama

Rosyjskie ropociągi na Wschodzie są wypełnione, do łask wrócą cysterny kolejowe

Rosyjskie koncerny naftowe w obliczu zbliżających się sankcji unijnych przygotowują się do powrotu do transportu ropy na wschód kraju koleją. Trasa ta praktycznie nie była używana od 2016 roku - informuje dziennik "Kommiersant".

Jak podaje gazeta, powołując się na dane firmy Argus, 25 września Transnieft wysłał koleją do portu Koźmino na wschodzie kraju próbną partię ropy należącej do Gazprom Nieft w wolumenie 4,4 tys. ton. Ładunki miały wyruszyć z obwodu irkuckiego. Do terminalu morskiego dotarły 3 października.  

Ta trasa kolejowa była wykorzystywana przez koncerny naftowe do 2015 r., do momentu uruchomienia ropociągu Syberia Wschodnia-Pacyfik (ESPO-2), który kończy się w Koźmino. Był on przedłużeniem ropociągu ESPO-1, który zaczynał bieg w mieście Tajszet w obwodzie irkuckim, a kończył się Skoworodino w obwodzie amurskim.

Reklama

ESPO-1 ma przepustowość 80 mln ton rocznie, z czego 30 mln ton kierowane jest z miejscowości Skoworodino rurociągiem biegnącym na południe, do Chin, a ok. 11 mln ton trafia do okolicznych rafinerii. Reszta, do 40 mln ton, płynie dalej przez ESPO-2 aż do portu Koźmino i stamtąd jest dalej transportowana drogą morską.

Logistykę trzeba będzie ułożyć na nowo

Transport rurociągiem jest znacznie tańszy niż koleją, więc od 2016 r. przewóz ropy kolejną drastycznie spadł. Stacje wzdłuż których wybudowano ropociąg zostały częściowo pozamykane. Na domiar złego brakuje zbiorników do transportu ropy, bo ten segment rynku w ostatnich latach się skurczył.

W obliczu sankcji, które Europa wprowadzi od grudnia, pomysł transportu nadwyżek koleją powrócił. Rurociąg, którym płynął surowiec kierowany na rynki azjatyckie, jest już bowiem w całości wykorzystany. Argus szacuje, że koleją do Koźmina może trafiać rocznie ok. 7 mln ton surowca.  

Azja już zwiększyła zakupy. Przykładowo w ciągu ośmiu miesięcy 2022 roku rosyjski eksport do Chin wzrósł o 50 proc., głównie dzięki zwiększeniu przez Rosję dostaw surowców i nośników energii w ramach "zwrotu na Wschód".  Zakupy zwiększyły też Indie.

Decyzja Europy to kłopot dla Rosji

Od grudnia tego roku obowiązywać ma embargo na surowiec dostarczany do Europy z Rosji drogą morską. Nie obejmie ono ropy, która płynie przez rurociąg "Przyjaźń". W ten sposób surowiec pozyskują m.in. pozbawione dostępu do morza Węgry, Słowacja i Czechy, dla których przewidziano ten wyjątek.

W 2021 roku Federacja Rosyjska wyeksportowała do Europy około 105 mln ton ropy. Unia importowała w tym czasie dziennie 2,2 mln baryłek rosyjskiej ropy, z czego 1,4 mln baryłek przewożono drogą morską z rosyjskich portów na Morzu Bałtyckim i Morzu Czarnym, a pozostałą część przesyłano rurociągiem Przyjaźń.

Embargo zmusi rosyjskie koncerny naftowe do szukania nowych rynków zbytu. Eksperci obawiają się niedoboru tankowców, wyższych kosztów logistycznych i konieczności zapewnienia dużych rabatów w celu przyciągnięcia nowych klientów. Wyzwaniem będzie też unijny zakaz ubezpieczania tankowców z rosyjską ropą.

morb

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »