Reklama

Ryanair chce podnieść ceny biletów

Inflacja i wyższe ceny kerozyny - to, zdaniem przedstawicieli linii lotniczych, główne przyczyny rosnących cen biletów lotniczych. Ryanair chce podnieść ceny swoich biletów o jedną czwartą.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

W związku z rosnącymi cenami paliw irlandzka linia lotnicza Ryanair chce podnieść ceny biletów. - Średnia cena biletu prawdopodobnie wzrośnie z 40 do 50 euro w ciągu najbliższych pięciu lat - powiedział agencji informacyjnej DPA szef Ryanair Niemcy oraz spółki zależnej Laudamotion Andreas Gruber. Jak poinformował, linia lotnicza zabezpiecza się przed rosnącymi cenami ropy za pomocą finansowych kontraktów terminowych i kupuje tanią kerozynę na zapas. Jednak nie jest w stanie całkowicie zamortyzować obecnych cen paliw.

Reklama

Zdaniem przewoźnika w obecnym kryzysie gospodarczym ma on przewagę nad droższymi konkurentami, gdyż "w czasach recesji więcej osób będzie zwracało uwagę na cenę biletu".

Ryanair nie jest odosobniony z zapowiadanymi podwyżkami cen. Największa niemiecka linia lotnicza Lufthansa już zyskała na droższych biletach w ostatnich miesiącach i zapowiedziała wyższe taryfy na resztę roku. Prezes Lufthansy zapowiedział w połowie września, że przewoźnik nie wróci z cenami biletów do "poziomu sprzed pandemii". Jak podkreślił, wskazując przy tym na konkurencyjne tanie linie lotnicze, oferowanie biletów za 10 lub 20 euro jest działaniem nieodpowiedzialnym.

- W najbliższych latach będziemy świadkami stabilnych lub może wręcz rosnących cen biletów - uważa Carsten Spohr.

Latanie już stało się droższe

Z analiz portalu porównawczego Check24 loty zagraniczne latem 2022 roku w porównaniu z rokiem 2019 wyraźnie wzrosły. O ile trzy lata temu lot do Hiszpanii kosztował średnio 165 euro, w bieżącym roku trzeba było zapłacić już 272 euro. Oznacza to wzrost cen o około 65 procent. Inflacja, rosnące ceny kerozyny oraz duży popyt spowodowały wzrost cen lotów także do Włoch i Portugalii o ponad 50 procent.

Tego lata w branży lotniczej panował chaos. Na wielu lotniskach odwoływano szereg lotów, podróżni spędzali mnóstwo czasu w długich kolejkach do odprawy i przy kasach. Notorycznie ginęły bagaże. Andreas Gruber jednak dostrzega "niezmiennie radość oczekiwania na wyjazdy wakacyjne".

Irlandzki przewoźnik ma już za sobą spadek liczby pasażerów wywołany pandemią. W obecnym roku budżetowym Ryanair przewiezie w Europie 166 mln pasażerów, co oznacza 115 procent poziomu sprzed pandemii (149 mln). - W następnym roku liczba pasażerów powinna wzrosnąć do 185 mln, a następnie w 2026 roku do 225 mln - zapewnił szef Ryanair Niemcy oraz spółki zależnej Laudamotion.

Jedna trzecia pasażerów mniej

W Niemczech Ryanair jeszcze nie zrekompensował sobie strat związanych z pandemią. Według prezesa przewoźnik spodziewa się 14,7 mln pasażerów w bieżącym roku finansowym, czyli o około jedną trzecią mniej niż w latach 2019/2020.

- Stale pracujemy nad wypełnieniem tej luki i wciąż widzimy tu duży potencjał - zapewnił szef linii lotniczych na Niemcy.

Ryanair dysponuje w Niemczech 25 samolotami w siedmiu bazach i lata do kolejnych sześciu portów lotniczych. Ze względu na niższe opłaty linia skupia się na lotniskach regionalnych takich jak Baden-Baden, Norymberga, Memmingen zamiast na metropoliach.

- Cały czas prowadzimy rozmowy z obecnymi i potencjalnie nowymi partnerami z lotnisk w celu dalszego rozwoju - powiedział Andreas Gruber.

(ARD/jar), Redakcja Polska Deutsche Welle

Zobacz również:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »