Reklama

Ryanair, easyJet i Wizz Air zawieszają część lotów z Polski

Mniej lotów zimą z polskich miast. Rejsy zawiesiły m.in. Ryanair, easyJet, Wizz Air i Lufthansa Group. Przyczyną jest spadek popytu, niski poziom szczepień w Polsce i wzrost zachorowań wśród pilotów. Większość połączeń ma wrócić w lutym. Przewoźnicy liczą, że podczas zimowych ferii popyt na loty wzrośnie.

Brytyjska linia easyJet zawiesiła kilka lotów z Krakowa - jedynego miasta, z którego wciąż w Polsce operuje. W styczniu samoloty nie polecą ze stolicy Galicji do Liverpoolu, Londynu (Gatwick), Bristolu i Edynburga. Tanie, brytyjskie linie planują powrót na te trasy na początku lutego. W przypadku pozostałych kierunków, zredukowano liczbę lotów. Do Paryża na CDG z trzech do dwóch rejsów tygodniowo, do Londynu na Luton do 4 lotów tygodniowo a do Manchesteru - z 3 do 2. Brytyjski przewoźnik informuje, że siatka lotów została zmniejszona nie tylko w Polsce ale też na Bałkanach.  

Reklama

Ponad 70 połączeń z Polski zawiesił od stycznia Ryanair. Większość z nich to rejsy do Wielkiej Brytanii. Ograniczenia dotyczą wszystkich lotnisk, z których operuje irlandzki przewoźnik. Najwięcej, 14 tras, odwołano z Poznania, o jedną mniej z Wrocławia, 11 z Krakowa i z Modlina. Ryanair zmniejszył liczbę lotów również z Rzeszowa, Gdańska, Lublina, Olsztyna, Łodzi i Szczecina. Wyjaśnia, że przyczyną decyzji jest spadek popytu i zapowiada, że większość z rejsów wróci do siatki lotów na początku lutego. Przewoźnik liczy na wzrost popytu na bilety podczas zimowych ferii.   

O zawieszeniu 36 kierunków z Polski poinformował Wizz Air. Połączenia zostały zawieszone od stycznia do połowy albo do końca marca we wszystkich miastach, z których lata węgierski przewoźnik, m.in. w Warszawie, Krakowie, Katowicach, Gdańsku, Poznaniu i Wrocławiu. Samoloty nie odlecą m.in. z Katowic do Liverpoolu, z Krakowa do Reykjaviku i z Warszawy do Neapolu. Tym razem na podjęciu decyzji nie zaważył niski popyt ale - jak to uzasadnił Jozsef Varadi, dyrektor generalny Wizz Air - słaby wynik akcji szczepień w Polsce. - Jaki sens ma latanie na tak wielu trasach z kraju, gdzie poziom szczepień ma ledwie 50 procent? - zastanawiał się w rozmowie z magazynem Review Varadi. Przyznał, że konsekwencją małego odsetku zaszczepionych (48,11 w pełni zaszczepionych i 56,52 proc. jedną dawką - dane Ministerstwa Zdrowia z 3.01.2022 ) może być lockdown i zamykanie lotnisk. Przypomniał, że taką samą przyczynę podał Wizz Air zawieszając loty w Rumunii.  

Mniej lotów obsłużą zimą w Polsce linie należące do Lufthansa Group - Lufthansa, Austrian Airlines, SWISS i Brussels Airlines. Międzynarodowy gigant w styczniu i lutym zrezygnował w Europie z 10 procent, czyli 33 tysięcy lotów. A 18 tysięcy lotów uznał za "niepotrzebnie obsługiwane". Carsten Spohr, prezes Lufthansa Group, w wywiadzie dla Frankfurter Allgemeine Zeitung wyjaśnił, że przewoźnik musi je obsłużyć, bo rezygnując straciłby cenne sloty, czyli prawa do korzystania z lotnisk. - Jesienią byliśmy miło zaskoczeni tym, jak dobrze nasz biznes zaczął się odbudowywać. Ale w okresie od połowy stycznia i w lutym widzimy dramatyczny spadek liczby rezerwacji - powiedział dla niemieckiego dziennika Spohr. Drugim powodem podanym przez Lufthansę jest wzrost liczby zachorowań na Covid-19 wśród pilotów. Wiadomo, że od 10 stycznia nie będą latały samoloty z Rzeszowa do Frankfurtu. Niemcy ograniczyli też liczbę połączeń krajowych, Swiss rzadziej będzie latał do Florencji, Rzymu i Mediolanu a Brussels Airlines do Walencji i Bolonii. 

Ewa Wysocka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »