Reklama

Rynki nie doceniają możliwości podwyżki stóp za oceanem

Cztery tygodnie zostały do kolejnego posiedzenia Fed, na którym mogą wzrosnąć stopy procentowe za oceanem. Tymczasem po publikacji gołębich w wydźwięku "minutek" z ostatniego posiedzenia FOMC rynki są coraz bardziej przekonane, że Rezerwa Federalna w tym roku stóp już nie zmieni. Zdaniem głównego ekonomisty BGK, choć we wrześniu podwyżki z dużym prawdopodobieństwem nie będzie, to zaskoczenie może przyjść w grudniu.

- Tak naprawdę w grę wchodzą dwa terminy: wrzesień dla tych, którzy naprawdę oczekują agresywnej polityki, i grudzień - przypomina w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Tomasz Kaczor, główny ekonomista BGK. - Wydaje mi się, że wrzesień ze względu na kalendarz wyborczy w Stanach i niepewność związaną z tym, kto zostanie wybrany na prezydenta, wykluczy podwyżkę we wrześniu i dopiero w grudniu zobaczymy wyższe stopy procentowe, których rynek nie docenia.

Reklama

Do końca roku zostały jeszcze trzy posiedzenia Komitetu Otwartego Rynku: 20-21 września, 1-2 listopada i 13-14 grudnia. Środkowy termin na decyzję jest najmniej prawdopodobny, bo nie będzie mu towarzyszyła nowa prognoza makroekonomiczna.

Gdy w grudniu ubiegłego roku Rezerwa Federalna podniosła po raz pierwszy od niemal 10 lat stopy procentowe o 25 punktów bazowych do przedziału 0,25-0,50 proc., wydawało się, że w 2016 roku nastąpią cztery kolejne podwyżki, choć już wówczas pojawiały się głosy, z czasem coraz częstsze, że podwyżki mogą być tylko dwie. Za każdym razem, gdy rynek wyceniał, że Fed stopy podniesie, następowało wydarzenie odwracające to przekonanie, jak kiepskie dane z rynku pracy za maj w czerwcu. Stąd wielu ekonomistów i inwestorów nie ufa już pojawiającym się jastrzębim wypowiedziom członków FOMC.

- Rynki zdecydowanie nie doceniają perspektywy podwyżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Oficjele Fedu próbują ją delikatnie sygnalizować, przyzwyczajać do niej, jak chociażby wypowiedź sprzed 2-3 dni Stanleya Fischera, wiceprezesa Fed, który wyraźnie mówi, że warunki do tego, by podnieść stopy, są już blisko, są na wyciągnięcie ręki - mówi Kaczor. - Pokazują, że chcą przyzwyczaić rynki do myśli o podwyżce stóp, natomiast rynki mają swój rozum i mówią: nie, stopy procentowe nie wzrosną w tym roku. Rynki mogą być zaskoczone.

Nastawienie rynku może zmienić oczekiwane wystąpienie Janet Yellen podczas dorocznego spotkania w Jackson Hole. Ma ono nastąpić 26 sierpnia. Weekendowe wystąpienie Stanleya Fischera, który powiedział, że tegoroczna podwyżka wciąż jest możliwa, spowodowało w poniedziałek rano umocnienie dolara. Do południa amerykańska waluta zdołała jednak wytracić wzrosty i do euro, i do złotego. Analogicznej reakcji można się spodziewać w przypadku samej podwyżki.

- Na pewno mocniejszy dolar, na pewno osłabienie złotego. Złoty pokazał już kilkakrotnie, że jest wrażliwy na ruchy stóp procentowych najważniejszych banków centralnych i w przypadku zacieśnienia polityki monetarnej za Atlantykiem pewnie ucierpi, ale moim zdaniem to będzie krótkookresowe - mówi o konsekwencjach podwyżki Tomasz Kaczor. - Krótkookresowa reakcja na giełdach, to prawdopodobnie pogorszenie sytuacji. Jednak rynki powoli zaczynają się przyzwyczajać do tego, że stopy kiedyś wzrosną i nie oczekiwałbym jakiegoś długotrwałego osłabienia.

Tomasz Kaczor prognozuje, że ewentualna podwyżka podniesie stopy o kolejne 25 punktów bazowych do poziomu 0,50-0,75 proc.

Dowiedz się więcej na temat: stopy procentowe | Fed | USA | tym

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »