Reklama

"Rz": Gronicki sceptycznie o możliwości niższego deficytu budżetowego w 2011

Mirosław Gronicki, doradca prezesa NBP sceptycznie wyraził się o możliwości uzyskania deficytu budżetowego niższego niż 30 mld zł w 2011 roku oraz prawdopodobieństwie zejścia z deficytem finansów publicznych poniżej 3 proc. PKB w 2012 roku.

"Nie jestem aż takim optymistą. Obawiam się, że w drugiej połowie roku zacznie wygasać efekt podwyżki VAT, inflacja zacznie spadać, a dynamika wzrostu gospodarczego osłabi się. To oznaczać będzie, że wyższe wpływy podatkowe odnotowane w pierwszym półroczu nie dadzą tak dużego zapasu, na jaki w tej chwili liczy rząd. Co więcej, nie liczyłbym także na przyspieszenie konsumpcji, ponieważ wzrost płac jest umiarkowany, a dynamika zatrudnienia spada. Może się okazać, że jedynymi pieniędzmi ekstra, jakie wpadną w tym roku do budżetu, jest wpłata z zysku NBP. Deficyt może więc być niższy, ale tylko o te 4 mld zł z banku centralnego, których nikt się nie spodziewał" - powiedział Gronicki w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" zapytany o możliwość, że deficyt budżetowy będzie niższy niż 30 mld zł.

Reklama

Doradca prezesa NBP uważa, że istnieje małe prawdopodobieństwo, aby w 2012 roku udało się obniżyć deficyt finansów publicznych poniżej 3 proc.

"Prawdopodobieństwo jest małe, ale istnieje. W tej chwili określiłbym je jednak jako bliskie zeru. Rząd nie zakłada kolejnych podwyżek podatków, inflacja ma wrócić do celu inflacyjnego, a ekonomiści spodziewają się już w drugim półroczu spowolnienia gospodarczego. To wszystko nie wróży zbyt dobrze. Skoro więc możliwości zebrania dodatkowych dochodów gwałtownie się zmniejszą, a wydatki wzrosną choćby z powodu wyższej indeksacji świadczeń wymuszonej obecną, wysoką inflacją, cięcie deficytu też zostanie ograniczone" - powiedział.

Gronickiego niepokoją także problemy z realizacją inwestycji publicznych oraz sytuacja finansowa ZUS.

"Jeśli wynikają one z faktu, że rząd przyciął wydatki na ten cel, to odbije się to na kondycji gospodarki w najbliższych miesiącach" - powiedział.

"Za dwa miesiące zakład (ZUS - PAP) nie będzie miał już pieniędzy na wypłaty świadczeń, dostanie pieniądze z Funduszu Rezerwy Demograficznej, a potem będzie zmuszony pożyczać. Te zobowiązania i tak w końcu będzie musiał spłacić budżet" - powiedział.

MF poinformował, że deficyt budżetowy po czerwcu wyniósł ok. 21 mld zł. Według harmonogramu rocznego MF spodziewał się deficytu po czerwcu na poziomie 32,1 mld zł.

Wiceminister finansów Ludwik Kotecki po koniec czerwca poinformował PAP, że tegoroczny deficyt budżetowy ukształtuje się prawdopodobnie na poziomie około 30 mld zł wobec maksymalnego poziomu zapisanego w ustawie w wysokości 40,2 mld zł.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »