Reklama

Senat przyjął ustawę dla frankowiczów

Senatorowie przywrócili pierwotne, mniej korzystne dla zadłużonych zapisy w ustawie o przewalutowaniu kredytów. Koszty tej operacji mają ponosić solidarnie (po 50 proc.) kredytobiorcy i banki. Senatorowie przychylili się do rekomendacji senackiej komisji finansów.

W sejmowej wersji ustawy 90 proc. tych kosztów miały płacić banki, a tylko 10 proc. frankowicze.

Reklama

Całą ustawę wraz z poprawkami poparło 51 senatorów, 31 było przeciw, 6 się wstrzymało.

Senatorowie przyjęli też poprawkę, zgłoszoną przez szefa komisji budżetu i finansów Kazimierza Kleinę (PO) zakładającą, że przewalutowanie będzie w inny sposób rozłożone w czasie w zależności od relacji wartości kredytu do wartości mieszkania (wskaźnika LtV).

Jeżeli LtV jest powyżej 120 proc. (kredyt stanowi 120 proc. wartości mieszkania), wniosek będzie można złożyć od razu. Jeżeli LtV jest 100 proc. - wniosek będzie można złożyć nie wcześniej, niż po roku od wejścia w życie ustawy, a jeśli LtV jest 80 proc. - nie wcześniej niż po upływie 2 lat.

Zaakceptowali także poprawkę, wydłużającą z 30 na 60 dni termin na rozpatrzenie wniosku o restrukturyzację kredytu. Inna przyjęta poprawka rozstrzyga, że nie będzie można złożyć ponownie wniosku o restrukturyzację kredytu, po jego uprzednim wycofaniu.

Senatorowie zaproponowali też, by z kryterium powierzchniowego w stosowaniu ustawy wyłączone były osoby wychowujące troje lub więcej dzieci, ale "własnych lub przysposobionych".

Odrzucono poprawki senatorów PiS, m.in. poprawkę skreślającą zastosowanie ustawy tylko do posiadaczy mieszkań o określonej powierzchni, z kredytem o określonym LtV i tych, którzy nie posiadają innego lokalu.

Projekt ustawy "o frankowiczach" przygotowany został przez klub PO. Wpłynął do Sejmu w lipcu. Miał pomóc w rozwiązaniu problemów posiadaczy hipotecznych kredytów walutowych (głównie frankowych), którzy znaleźli się w trudnej sytuacji zwłaszcza po wzroście kursu franka w styczniu br. Wiele z tych kredytów ma dziś tzw. wskaźnik LtV przekraczający 100 proc. (co oznacza, że wartość hipoteki jest niższa niż wartość kredytu).

Projekt przewidywał, że kredytobiorca mógłby ubiegać się w swoim banku o przewalutowanie posiadanego kredytu hipotecznego w walucie obcej, czyli m.in. w szwajcarskim franku. Przewalutowanie miałoby następować po kursie z dnia sporządzenia umowy restrukturyzacyjnej i polegać na wyliczeniu różnicy między wartością kredytu po przewalutowaniu, a kwotą zadłużenia, jaką posiadałby w tym momencie kredytobiorca, gdyby w przeszłości zawarł z bankiem umowę o kredyt w polskich złotych. Bank miał umarzać część tej kwoty. Jeżeli natomiast różnica byłaby wartością ujemną, to nie podlegałaby umorzeniu, ale stanowiła zobowiązanie kredytobiorcy w całości.

Z programu mogłyby korzystać osoby, których relacja wartości kredytu do wartości zabezpieczenia jest wyższa niż 80 proc. Kolejnym warunkiem miało być kryterium powierzchni nieruchomości - w przypadku mieszkania jego powierzchnia nie może przekraczać 100 m kw., a w przypadku domu 150 m kw. Kryterium powierzchni nie dotyczyłoby rodzin z trójką i więcej dzieci. Aby skorzystać z dobrodziejstw ustawy, kredytobiorca nie może posiadać innego mieszkania ani innego domu, chyba że ma inny lokal mieszkalny lub jego część nabyte w drodze spadku już po zaciągnięciu restrukturyzowanego kredytu.

Ustawa została jednak gruntownie zmieniona podczas sejmowego głosowania 5 sierpnia. W pierwotnej wersji projektu koszty przewalutowania miały być dzielone pół na pół na kredytobiorców i banki. Jednak posłowie niespodziewanie przegłosowali poprawkę SLD, która 90 proc. tych kosztów przerzuca na banki. Poprawkę przygotował poseł SLD Wincenty Elsner, który, jak donosiły media, sam ma kredyt we frankach.

Wersja ustawy przyjęta przez Sejm wywołała negatywne reakcje instytucji, odpowiedzialnych za stabilność finansów. Komitet Stabilności Finansowej wypowiedział się o zagrożeniu dla całego sektora finansowego w Polsce.

W czwartek w Senacie przewodniczący KNF Andrzej Jakubiak mówił, że utrzymanie podziału kosztów przewalutowania 90 proc. banki, 10 proc. kredytobiorcy spowoduje straty sektora bankowego w wysokości 22 mld zł, a także 4 mld zł strat dla budżetu, z powodu mniejszych wpływów z CIT.

Poza tym, z 15 banków, posiadających kredyty hipoteczne, w 10 bankach strata przekroczy zysk za 2014 rok - informował szef KNF. W sześciu ta strata będzie nawet trzykrotnie przekraczać zysk. W przypadku przyjęcia podziału kosztów przewalutowania 50 na 50, banki zapłacą natomiast ok. 13 mld zł, co jest i tak kwotą zbliżoną do rocznego zysku sektora - dodawał.

- Rozdzielenie obciążeń przewalutowania kredytów frankowych po połowie między banki i kredytobiorców jest sprawiedliwe - ocenił marszałek Senatu Bogdan Borusewicz po przyjęciu w piątek przez Izbę ustawy o "frankowiczach".

Borusewicz powiedział dziennikarzom po głosowaniu, że jego wynik przywraca pierwotny kształt ustawy i rozdziela obciążenie "po połowie na tych, którzy brali i dawali kredyty". - Uważam, że to jest sprawiedliwe - ocenił.

Marszałek dodał, że zgodnie z ustawą, która trafiła do Senatu "największą pomoc otrzymaliby ci, którzy wzięli największe kredyty".

- W sytuacji, kiedy się zastanawiamy nad pomocą społeczną, nad wsparciem ludzi, którzy tego potrzebują i dyskutujemy o kilkuset złotych tego typu rozdawnictwo jest absolutnie niedopuszczalne - zaznaczył Borusewicz.

- Senatorowie przyjęli bardziej racjonalne rozwiązania w ustawie o kredytach frankowych, niż te które były dorobkiem posłów - ocenił w rozmowie z PAP prezes Związku Banków Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz.

- Przyjęte przez Senat rozwiązanie jest bardziej racjonalne niż to, które było dorobkiem Sejmu. Myślę, że to jest bardzo ważna informacja dla wielu osób i instytucji - powiedział PAP po głosowaniu szef ZBP.

- Należy jednak zaznaczyć, iż rozwiązania tego nie można uznać za optymalne. Bardzo trudno jest bowiem wyjaśnić, zarówno w Polsce, jak i osobom z zagranicy, jak to możliwe, że w kraju, w którym od kilku lat spada bezrobocie, utrzymuje się stały wzrost PKB oraz wzrasta zdolność do obsługi zadłużenia przez kredytobiorców może dojść do masowej redukcji, darowania zadłużenia i to najzamożniejszej grupie kredytobiorców mieszkaniowych - podkreślił.

W ocenie Pietraszkiewicza działania legislatorów budzą też wiele wątpliwości, jeśli chodzi o zgodność ustawy z zasadami zapisanymi w polskiej konstytucji.

- Myślę, że nie należy ustawać w tym, aby szukać rozwiązania optymalnego i udzielić wsparcia osobom faktycznie wymagającym pomocy. Takie rozwiązanie powinno jednak dotyczyć kredytobiorców mieszkaniowych, którzy zaciągnęli zarówno kredyty walutowe jak i złotowe - stwierdził szef ZBP.

- Trzeba starać się działać tak, aby w wyniku przyjmowanych rozwiązań nie zmniejszać zdolności banków do finansowania rozwoju gospodarki i nie doprowadzać do obniżenia poziomu bezpieczeństwa banków i reputacji naszego kraju - dodał.

Komentarz: "Najlepiej byłoby gdyby ustawa o frankowiczach została pogrzebana po cichu"

- Najlepiej byłoby gdyby ustawa o frankowiczach została pogrzebana po cichu i nie trafiła już z Senatu do Sejmu; choć jej wersja senacka jest nieco lepsza od sejmowej, to nadal jest zła i niepotrzebna - powiedział PAP ekspert Konfederacji Lewiatan Jacek Adamski. - Ta ustawa była od początku zła i niepotrzebna, bo nie rozwiązuje żadnego problemu i de facto opodatkowuje część społeczeństwa na rzecz stosunkowo nielicznej a dobrze sytuowanej grupy. Wielka szkoda, że nadal jest procedowana, bo najlepszym rozwiązaniem byłoby skorzystać z zasady dyskontynuacji i pozwolić jej umrzeć wraz z kadencją Sejmu - ocenił Adamski. Jego zdaniem, wersja senacka jest pewną poprawą w stosunku do wersji przyjętej przez Sejm, którą określił jako "wręcz niebezpieczną dla systemu finansowego państwa, czego dowodzą np. zapowiedzi akcjonariuszy banków i reakcje giełdy." - Skutki wersji 90/10 byłyby zgubne m.in. dla podaży kredytów, nie wspominając już nawet o takich efektach ubocznych jak straty posiadaczy udziałów TFI czy towarzystw emerytalnych - przewidywał. Ekspert przywołał też opinię prezesa NBP Marka Belki na temat sejmowej wersji ustawy. - Szef NBP powiedział, że gdyby ta ustawa pozostała w takiej radykalnej formie - a po części dotyczy to także tej wersji - to mogłaby spowodować osłabienie złotego w stosunku do franka szwajcarskiego. W konsekwencji spowoduje to pogorszenie stosunku wartości kredytu do wartości mieszkania. To samoniszczący mechanizm i dziwię się, że politycy się na niego zdecydowali - mówił ekspert. - Trudno przewidzieć, jaka jest wola polityczna w przywództwie partii politycznych i czy wystarczy umiejętności przewidywania, by "po cichu" wycofać się z projektu, a tak byłoby najlepiej - podsumował.
Dowiedz się więcej na temat: ustawa frankowa | kredyt walutowy | frankowicze | kredyt hipoteczny

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »