Skarb ma haka na szefa Lotosu

Resort obwinia szefa pomorskiej spółki o zaniedbania. Zdaniem analityków, to pretekst, by usunąć przeszkodę na drodze do fuzji z PKN.

Resort obwinia szefa pomorskiej spółki o zaniedbania. Zdaniem analityków, to pretekst, by usunąć przeszkodę na drodze do fuzji z PKN.

Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) odkryło wczoraj karty: chce, by Paweł Olechnowicz, prezes Grupy Lotos, pożegnał się ze stanowiskiem na dzisiejszym posiedzeniu rady nadzorczej spółki.

- Przyczyną wniosku o odwołanie jest wyprowadzenie w ubiegłym roku ze spółek zależnych Lotosu na Litwie 30 mln USD - stwierdził Paweł Szałamacha, wiceminister skarbu. Jego zdaniem, zarząd Lotosu powinien bardziej dbać o interesy spółki.

Powtórka z historii

Analitycy wątpią, czy argumenty o wyprowadzeniu pieniędzy są prawdziwe.
- To próba wywarcia nacisku na radę nadzorczą spółki, bo skarb państwa nie ma wśród członków rady większości potrzebnej do odwołania Pawła Olechnowicza. A to z kolei przypomina mi zastosowaną przez SLD metodę odwołania w 2002 r. Andrzeja Modrzejewskiego, prezesa PKN Orlen - mówi Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha.

Reklama

Według nieoficjalnych informacji, wczoraj trwały jeszcze konsultacje z grupami polityków Prawa i Sprawiedliwości przeciwnych odwołaniu.
- To tylko propozycja, z którą nie wszyscy się zgadzają. Gdyby było inaczej, zostałoby to załatwione szybko i po cichu, a nie z nagłośnieniem sprawy w mediach. Osobiście będę przekonywał przedstawicieli skarbu państwa, by odstąpili od tego pomysłu - mówił wczoraj jeden z wpływowych polityków PiS.

Winna fuzja

Zdaniem analityków, prawdziwym powodem próby odwołania Pawła Olechnowicza jest to, że nie ukrywał on swojego krytycznego stosunku do planów fuzji Lotosu z Orlenem. Planów, za którymi ostro lobbował Piotr Kownacki, szef Orlenu i - co nie bez znaczenia - bliski znajomy prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

- Olechnowicz trzymał firmę twardą ręką. Przedstawione przez wiceministra Szałamachę zarzuty trudno komentować, bo trudno mówić w tym przypadku o jakichkolwiek merytorycznych przesłankach. Nie było przecież słychać o jakimkolwiek postępowaniu. Oskarżenia wzięły się znikąd - twierdzi Andrzej Szczęśniak, niezależny analityk.

- Na sprawę trzeba patrzeć przez pryzmat koncepcji planowanego połączenia Lotosu i Orlenu. Jeśli dojdzie do dymisji, to fuzja nieco się przybliży. Prezes Olechnowicz zrobił wiele dobrego dla spółki, choć ostatnio wyniki Lotosu nie są zadowalające. Wzrosły koszty programu kompleksowego rozwoju technicznego (PKRT). Reakcja inwestorów była negatywna. Nie są to jednak powody do odwołania - mówi Kamil Kliszcz, analityk DI BRE Banku.

Wojciech Jasiński, minister skarbu, zastrzega jednak, że decyzji o odwołaniu Pawła Olechnowicza nie należy łączyć z ewentualnymi planami połączenia Lotosu z PKN Orlen.

Kandydaci

MSP nie wiedziało wczoraj na 100 proc., kto zastąpi szefa Lotosu.
- Nie wiem, czy jutro będzie powołany nowy prezes, ale mam kilku kandydatów na to stanowisko - mówi Wojciech Jasiński, minister skarbu. "Gazeta Prawna" sugerowała wcześniej, że będzie nim Krzysztof Szwedowski, obecnie wiceprezes PKN Orlen.

Paweł Janas, MC

Puls Biznesu
Dowiedz się więcej na temat: odwołania | Orlen | szefowie | MSP | skarb | lotos | skarbu | haka
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »