Składka zdrowotna jak kość niezgody. Koalicja pęknie w szwach?

W rządzie coraz wyraźniej zarysowuje się podział koalicjantów na tle kwestii reformy składki zdrowotnej. Po jednej stronie jest KO - wywodzący się z tej partii minister finansów Andrzej Domański i minister zdrowia Izabela Leszczyna forsują własną wizję zmian w składce. Polska 2050 planuje złożyć w Sejmie swój własny projekt ustawy, kosztowniejszy od tego firmowanego przez MF i MZ. Dla każdego z tych obozów cenne będzie poparcie Lewicy. A może także opozycji?

  • Spór o składkę zdrowotną w koalicji rządzącej nie przygasa, a wręcz przeciwnie - zaostrza się;
  • Oliwy do ognia dolał Ryszard Petru, który zebrał podpisy pod projektem ustawy obniżającej składkę autorstwa Polski 2050;
  • Dla Ministerstwa Finansów i Ministerstwa Zdrowia, które są w rękach KO, ten projekt jest zbyt kosztowny i zbyt daleko idący;
  • MF i MZ forsują swój projekt zmian w składce i szykują się do rozmów z Lewicą o poparciu dla swojej wizji.

"Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami zebraliśmy podpisy pod ustawą obniżającą składkę zdrowotną zarówno dla przedsiębiorców jak i pracowników" - poinformował niedawno we wpisie na portalu X Ryszard Petru, poseł Polski 2050 i przewodniczący sejmowej Komisji Gospodarki i Rozwoju. 

Reklama

Polska 2050 nie jest więc gołosłowna - od kilku miesięcy jej czołowi działacze konsekwentnie podkreślają, że zmiany w składce to dla nich warunek dalszego trwania w obozie rządzącym. "Kwestia składki zdrowotnej to nasze być albo nie być w koalicji. Stawiamy tę sprawę bardzo twardo i bardzo jasno"  - mówił Szymon Hołownia, przewodniczący Polski 2050 na początku marca.  

Co zakłada projekt Polski 2050 ws. składki zdrowotnej? Trzy stawki

Czego dokładnie chce jego formacja? Z pozoru tego samego, co KO - uporządkować i obniżyć składkę zdrowotną po chaosie, jaki w tym obszarze wprowadził Polski Ład, wielka reforma podatków z czasów rządów PiS. Ale diabeł tkwi w szczegółach - Polska 2050 proponuje inny sposób rozliczania składki zdrowotnej niż resorty finansów i zdrowia, a dodatkowo chce, aby zasięg zmian był większy - i dotyczył nie tylko przedsiębiorców, ale też pracowników na etacie. W efekcie propozycja Polski 2050 jest bardziej kosztowna dla budżetu państwa. A Polska wchodzi w okres zaciskania pasa: po tym, jak Komisja Europejska 19 czerwca potwierdziła, że nasz kraj zostanie objęty procedurą nadmiernego deficytu, w kolejnych latach trzeba będzie liczyć każdą złotówkę w państwowej kasie. 

Przedstawione jeszcze w marcu przez Ryszarda Petru i przewodniczącego klubu parlamentarnego Polska 2050 Trzecia Droga Mirosława Suchonia założenia przewidują, że składka zdrowotna wyniosłaby: 

  • 300 zł miesięcznie dla osób o przychodzie rocznym do 85 tys. zł oraz dla przedsiębiorców rozliczających się podatkiem liniowym o przychodzie do 120 tys. zł; 
  • 525 zł miesięcznie dla osób o przychodzie rocznym między 85 tys. zł a 300 tys. zł, jak również dla przedsiębiorców rozliczających się podatkiem liniowym o przychodzie między 120 tys. zł a 300 tys. zł rocznie; 
  • 700 zł miesięcznie dla wszystkich, których roczny przychód przekracza 300 tys. zł - i pracowników, i przedsiębiorców.  

Także w marcu swoją wizję zmian w składce zdrowotnej przedstawili minister finansów Andrzej Domański i minister zdrowia Izabela Leszczyna. Zaproponowali oni, aby składka zdrowotna dla przedsiębiorców rozliczających się na zasadach ogólnych (skala podatkowa) wynosiła 9 proc. od 75 proc. płacy minimalnej. Dla przedsiębiorców rozliczających się na podstawie podatku liniowego składka zdrowotna wynosiłaby 9 proc. od 75 proc. minimalnego wynagrodzenia do dochodu wynoszącego dwukrotność przeciętnego wynagrodzenia (powyżej tego pułapu składka wyniesie 4,9 proc. od nadwyżki ponad dwukrotność wynagrodzenia). Zaś w przypadku przedsiębiorców rozliczających się przez ryczałt od przychodów ewidencjonowanych założono stałą składkę wynoszącą 9 proc. od 75 proc. minimalnego wynagrodzenia do miesięcznego przychodu wynoszącego czterokrotność przeciętnego wynagrodzenia (po przekroczeniu tej czterokrotności składka wynosiłaby 3,5 proc. od nadwyżki ponad czterokrotność przeciętnego wynagrodzenia).  

Według Domańskiego i Leszczyny, taka reforma składki zdrowotnej dla budżetu państwa oznaczałaby koszt 4-5 mld zł rocznie

Co na to Polska 2050? Szymon Hołownia swego czasu rzucał dwa razy większymi liczbami. "Trzeba będzie powiedzieć sobie: musimy mieć 10 mld zł, to wszystko kosztuje" - mówił marszałek Sejmu. 

Kto poprze Ryszarda Petru? Batalia rozegra się w Sejmie

Można założyć, że projekt Polski 2050 raczej szybko trafi pod obrady parlamentu - nie tylko dlatego, że niesławna "zamrażarka" ustaw z czasów rządów PiS “wyjechała z hukiem" - by znów zacytować Szymona Hołownię - ale właśnie także ze względu na fakt, że to przewodniczący Polski 2050 jest marszałkiem Sejmu. To na sali plenarnej posłowie Polski 2050 będą przekonywać do poparcia swojego pomysłu. Na co mogą liczyć? 

Raczej nie na poparcie KO, która ma swój własny projekt, firmowany przez szefów kluczowych - z punktu widzenia składki zdrowotnej - resortów. Co prawda, Izabela Leszczyna na antenie Polsat News mówiła niedawno, że koalicjanci będą szukać punktów wspólnych. - Ja myślę, że będziemy szukać takich kompromisów. Każda partia ma w swoim programie coś, z czym niekoniecznie po drodze było pozostałym, ale na pewno dojdziemy do tego konsensusu - zapewniała minister zdrowia. Trudno jednak wyobrazić sobie, by droższa dla finansów państwa propozycja doczekała się akceptacji. Minister Domański będzie pytał, skąd ma na to wziąć pieniądze, wskazując na wspomniane ograniczenia, które w ramach rekomendacji w procedurze nadmiernego deficytu nałoży na nas Unia Europejska. Minister Leszczyna będzie natomiast pytać o finansowanie dla służby zdrowia - większe "poluzowanie" dla płacących składki to mniejsze wpływy do NFZ. 

O poparcie Lewicy dla swojego planu reformy składki zdrowotnej zabiega KO

Jeszcze większą zagadką jest Lewica. Ugrupowanie koalicyjne, jak przypomniał w wydaniu z 20 czerwca napisał "Dziennik Gazeta Prawna", uważa, że propozycja MF i MZ jest "niesprawiedliwa społecznie". "Ludzie, którzy pracują na etatach, będą płacić wyższe składki zdrowotne niż ci, którzy prowadzą firmy i zarabiają więcej" - powiedział w rozmowie z dziennikiem wiceminister zdrowia Wojciech Konieczny z Lewicy. Zwrócił jednocześnie uwagę na koszt dla budżetu i mniejsze wpływy do NFZ po obniżeniu składek. Projekt Polski 2050 zrównuje pracowników i przedsiębiorców, więc pod tym względem mógłby się Lewicy podobać - ale jest kosztowniejszy, a poza tym na rozmowy z Lewicą wybiera się minister finansów Andrzej Domański

"Po wakacjach musimy w Sejmie zająć się tą ustawą (o składce zdrowotnej - red.)" - mówiła kilka dni temu minister Izabela Leszczyna w radiu TOK FM. Dodała, że jeszcze przed sejmowymi wakacjami (ostatnie obrady parlamentu odbędą się w dniach 26-28 czerwca) Andrzej Domański spotka się z politykami Lewicy, by rozmawiać na temat ich poparcia dla projektu MF i MZ. "Liczę na to, że to będzie taka dobra, konstruktywna rozmowa z Lewicą, tym bardziej, że ja zapewniam, że budżet, który przeznaczamy na ochronę zdrowia, przez ten ubytek w NFZ (...) będzie uzupełniony przez większą dotację z budżetu państwa" - powiedziała minister Leszczyna. 

Co na to Lewica? "Być może znajdziemy jakieś rozwiązanie kompromisowe polegające na tym, że Platforma spełni jakiś nasz postulat, na który do tej pory nie było zgody" - powiedział “DGP" pragnący zachować anonimowość polityk Lewicy. 

PiS nie pomoże, a Konfederacja?

Przychylność Prawa i Sprawiedliwości dla projektu ministra Domańskiego i minister Leszczyny to scenariusz, który nie wchodzi w grę. Poseł tej partii, Zbigniew Kuźmiuk, w rozmowie z "DGP" skwitował sprawę krótko: "Nie zostaliśmy wybrani do Sejmu, aby pomagać rządowi". A projekt Polski 2050? "Skoro partie wchodzące w skład koalicji obiecały coś przed wyborami, to niech realizują" - dodaje poseł Kuźmiuk, sugerując, że PiS będzie z boku przyglądał się rozgrywkom w koalicji. 

Tymczasem poparcie dla projektu firmowanego przez Ryszarda Petru zadeklarował jeszcze na początku marca Przemysław Wipler z Konfederacji. "My, jako Konfederacja, poprzemy obietnice Szymona Hołowni i Trzeciej Drogi. To jest bardzo ważna zmiana, z którą w kampanii wyborczej konkurowaliśmy z m.in. Trzecią Drogą o głosy przedsiębiorców, ludzi, którzy płacą tę składkę" - powiedział w programie "Woronicza 17" na antenie TVP. W studio obecna była wówczas posłanka Trzeciej Drogi Barbara Oliwiecka. "Jak tylko pojawi się taki projekt, to macie, pani poseł, nasze głosy dla tej zmiany" - zwrócił się do niej polityk Konfederacji. 

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »