Reklama

Sondaż: Ponad 40 proc. Polaków chce płacenia unijnej kary za Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego

Według badania UCE RESEARCH i SYNO Poland, przeszło czterech na dziesięciu rodaków uważa, że Polska powinna płacić karę nałożoną przez TSUE w związku z funkcjonowaniem Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Ale nieznacznie mniej osób jest przeciwnego zdania. Natomiast co piąty respondent nie ma opinii w tej kwestii. Za płaceniem kary w wysokości 1 miliona euro dziennie opowiadają się przede wszystkim osoby z dochodami od 5 do prawie 7 tys. zł netto miesięcznie, w wieku 56-80 lat, z wyższym wykształceniem i z największych miast.

Jak wynika z sondażu, przeprowadzonego dla portalu Business Insider Polska, 41 proc. rodaków uważa, że Polska powinna płacić karę nałożoną przez TSUE (1 mln euro dziennie) w związku z funkcjonowaniem Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Przeciwnego zdania jest 38,4 proc. badanych z reprezentatywnej próby 1057 dorosłych Polaków. Z kolei 20,6 proc. respondentów nie zajmuje stanowiska w tej kwestii. Jak stwierdza adwokat Michał Wawrykiewicz, współzałożyciel inicjatywy #WolneSądy, przewaga zwolenników nakładania kar oznacza, że jako społeczeństwo jesteśmy bardzo świadomi. Wiemy, jaką wartością dla Polski jest integracja europejska.

Reklama

Polska podzielona

  - Ten wynik w istotnej części odpowiada podziałom, które charakteryzują teraz nie tylko scenę polityczną, ale także nas jako zbiorowość. Część opinii publicznej postrzega działania wobec Polski ze strony niektórych organów UE jako akty wrogości lub coś zbliżonego do tego. Dostrzega się presję mającą na celu zmianę rządu w Polsce. Natomiast sankcje, które dotyczą Izby Dyscyplinarnej czy Turowa, są oczywiście działaniami nieproporcjonalnymi - komentuje prawnik prof. Witold Modzelewski.

Według Michała Wawrykiewicza, kraj członkowski musi przestrzegać prawa unijnego. A ono stanowi, że sądy powinny być bezstronne i niezależne od władzy wykonawczej oraz parlamentu.

Polska musi zapłacić karę


  - Wyroki sądów muszą być wykonywane. Trybunał Sprawiedliwości UE jest sądem, któremu także państwo polskie dało kompetencje orzekania w sprawach przestrzegania prawa europejskiego. Treścią tego orzeczenia jest kara za niewykonanie wyroku i Polska musi ją zapłacić - podkreśla adwokat Ryszard Kalisz, były minister spraw wewnętrznych i administracji.

W opinii prof. Modzelewskiego, przedstawione wyniki nie są uniwersalne. Jest to pomiar z określonego czasu. A przed nami kulminacja opisywanego sporu. Zdaniem eksperta, im większa będzie determinacja rządzących w obronie swojego stanowiska, tym będą oni zwiększać poparcie społeczne. W takiej sytuacji prawdopodobnie zacznie przechylać się proporcja na korzyść grupy, która uważa, że Polska nie powinna płacić ww. kar. 

Ludzie mają dość konfliktu z Europą


  - Myślę, że stopniowo wzrastać będzie liczba zwolenników nakładania sankcji na polski rząd. Ludzie mają coraz bardziej dosyć tego konfliktu z instytucjami europejskimi i naszej słabnącej pozycji we wspólnocie. Polskie społeczeństwo chciałoby już unormować te relacje i czerpać korzyści z obecności w Unii - dodaje mec. Wawrykiewicz.

Patrząc na miesięczne dochody netto respondentów, można stwierdzić, że zwolennikami płacenia kary są przede wszystkim osoby uzyskujące 5000-6999 zł - 55 proc. Na końcu zestawienia mamy rodaków zarabiających 1000-2999 zł - 37,7 proc.

Radykalni w ocenach

  - W ostatnich pięciu latach mamy do czynienia z częściowym zaspokojeniem, bardzo zresztą skromnych, ambicji materialnych. Dla części społeczeństwa ten okres był wyjściem z kręgu ubóstwa, nawet głębokiego. Ci ludzie są radykalni w ocenach, w działaniach ze strony unijnych organów dostrzegają akty wrogości. Dlatego nie chcą płacenia kar czy szukania kompromisu - mówi prof. Modzelewski.

Z badania też wynika, że im starsza jest grupa badanych, tym większy ma odsetek zwolenników uiszczania 1 mln euro dziennie. Taki pogląd wyraża 28 proc. osób w wieku 18-22 lata, 37,7 proc. - 23-35-latków, 38,8 proc. - 36-55-latków oraz 50,2 proc. - 56-80-latków. Jak stwierdza Ryszard Kalisz, z wiekiem wzrasta szacunek dla prawa i demokracji. Jest to zależne od stopnia akceptacji przemian zapoczątkowanych w 1989 roku. Ponadto z sondażu wiemy, że im wyższy jest stopień edukacji badanych, tym częściej są oni zwolennikami płacenia kary. Najmniejsze poparcie widać wśród respondentów z wykształceniem podstawowym lub gimnazjalnym - 13,6 proc. Dalej są ankietowani z wykształceniem zasadniczym - 36,1 proc., średnim - 39,6 proc., a także wyższym - 44,3 proc.

Lepiej wykształceni nie dają się nabrać na antyunijną narrację

  - To wydaje się dość oczywiste. Z wykształceniem rośnie świadomość tego, że polski rząd łamie podstawowe zasady unijnego prawa. Dobrze wyedukowane osoby przeważnie rozumieją ideę integracji europejskiej i benefitów, jakie czerpie Polska. Ludzie lepiej wykształceni nie dają się nabrać na antyunijną narrację - zaznacza Michał Wawrykiewicz.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Biorąc pod uwagę wielkość miejsca zamieszkania, widać, że za płaceniem kary są przede wszystkim osoby z miast liczących powyżej 500 tys. mieszkańców - 45,9 proc. Natomiast najmniejszy odsetek zwolenników tego rozwiązania występuje na wsiach i w miejscowościach mających poniżej 5 tys. ludności - 30,4 proc. (tu przewagę mają przeciwnicy - 42,5 proc.).

- W dużych miastach znaczenie rządów prawa jest większe. Tym samym rozumiana jest konieczność wykonywania orzeczeń TSUE. Ma na to wpływ szersza świadomość prawna i europejska, wynikająca z kreatywnej roli społecznej i wskazywania kierunków progresji - podsumowuje Ryszard Kalisz.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »