Reklama

Społeczna propozycja: Dodatek energetyczny zamiast węglowego

Zamiast niesprawiedliwego dodatku węglowego - dodatek energetyczny dla najuboższych Polaków, bez względu na to jak ogrzewają dom, proponują organizacje społeczne. - To mniejsze i lepiej wydane pieniądze - przekonuje Andrzej Guła, lider Polskiego Alarmu Smogowego.

Ukarani za ekologię

- Rządowy projekt przewiduje 3 tys. zł dopłaty jedynie dla tych gospodarstw domowych, które ogrzewane są węglem, niezależnie od poziomu ich dochodów. To niesprawiedliwe! Jak ma się czuć Polak, którzy niedawno wymienił stary piec węglowy, tzw. kopciucha, na nowoczesne źródło ogrzewania? De facto jest karany za to, że chciał być ekologiczny. Nie dostanie ani grosza, gdy jego sąsiad, który nadal pali w kopciuchu, dostanie 3 tys. zł. - a przecież np. pellet drzewny podrożał tak samo jak węgiel. Dlatego proponujemy dodatek energetyczny zamiast węglowego, który byłby osłoną dla wszystkich Polaków o najniższych dochodach, niezależnie od tego czy do ogrzewania używają węgiel, gaz ziemny, pellet czy sieć ciepłowniczą. 3 tys. zł otrzymałyby osoby o najniższych dochodach mieszkające w w domach jednorodzinnych, a 1 tys. zł - w domach wielorodzinnych Gdyby zrealizować projekt rządu, pomoc otrzyma raptem 20 proc. gospodarstw domowych, w tym milion takich, które jej nie potrzebują, za to 1,5 mln rodzin o najniższych dochodach nie dostanie żadnego wsparcia. Koszt rządowego dodatku węglowego szacowany jest na 11,5 mld złotych, propozycja społeczna jest tańsza, zamyka się w kwocie 9,5 mld. Mamy nadzieję że Senat zajmie się naszym projektem już 4. sierpnia.

Reklama

Trzeba ocieplić polskie domy. Rząd nie pomaga

- Drugim filarem naszej inicjatywy jest poprawa efektywności energetycznej  polskich domów, co w kolejnych sezonach grzewczych pomoże nam wydawać mniej na ogrzewanie. Polskie domy są w fatalnym stanie energetycznym. 30 proc. domów jednorodzinnych nie posiada żadnego ocieplenia ścian zewnętrznych, ciepło -zamiast ogrzewać domowników - ucieka przez nieszczelne ściany i dachy. Mamy szansę zmniejszenia zużycia paliw grzewczych - każdego typu - nawet o połowę. Gdyby już kilka lat temu zaczęto na poważnie pomagać gospodarstwom domowym w poprawie efektywności energetycznej, dziś nie zużywano by 9-11 milionów ton węgla w tym sektorze, tylko 5 lub mniej. Żeby jednak wyzwolić ten potencjał, konieczna jest pomoc w inwestowaniu w efektywność energetyczną, danie Polakom odpowiednich narzędzi. Niestety, nic nie wskazuje na to by miałoby się to stać dla rządu priorytetem.

Pomagajmy Ukrainie - Ty też możesz pomóc!

Wraca ogrzewanie... byle czym

- Rząd ma prawo, zgodnie z ustawą, okresowo (na 60 dni) zawiesić normy jakości węgla - i z tej opcji rząd skorzystał. Wiemy jednak że rząd chce zmienić przepisy i przedłużyć takie rozwiązanie nawet na lata - to zniszczenie całego systemu, poważny sygnał antyrozwojowy. Rząd poszedł też dalej i przywrócił do obrotu także paliwa najgorzej jakości - miał i muł węglowy. Rząd mówił o dopłatach do tony węgla - tymczasem paliwa najgorszej jakości mają niską kaloryczność, zawierają nawet 25 proc. wody, trzeba ich spalić o wiele więcej niż węgla by uzyskać tyle samo ciepła. Wszystko to woda na młyn wielu grup interesów, które jak najdłużej chcą pozostać przy węglu. To zupełnie nieodpowiedzialne. Jeśli dziś zahamujemy proces transformacji, to problem i tak wróci za parę lat. Rzeki nie da się zawrócić kijem, także Wisły.

Rozmawiał Wojciech Szeląg


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »