Reklama

Sprawa Idea Banku: Z sześciu banków zgłosił się tylko jeden

Bankowy Fundusz Gwarancyjny wysłał zapytanie w sprawie przejęcia Idea Banku do sześciu banków komercyjnych, ale zgłosił się tylko Bank Pekao. Dziura kapitałowa sięgała pół miliarda złotych i jedyną alternatywą była upadłość - wyjaśnia Piotr Tomaszewski, prezes Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.

BFG skierował zapytanie do sześciu banków komercyjnych, których wielkość i pozycja kapitałowa były dostatecznie dobre, o wolę wzięcia udziału w ewentualnym procesie i to Bank Pekao jako jedyny złożył ofertę przejęcia Idea Banku, a jej warunki były akceptowalne dla BFG działającego w oparciu o przepisy prawa, jak również dla Komisji Europejskiej - tłumaczy w najnowszym oświadczeniu Piotr Tomaszewski, prezes Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.

Reklama

Szef BFG twierdzi, że sytuacja kapitałowa Idea Banku była bardzo zła: według oszacowania przygotowanego przez niezależną, renomowaną firmę PwC Advisory, bank miał kapitały ujemne na poziomie minus 482,8 mln zł. To oznacza, że jego aktywa nie wystarczały na pokrycie zobowiązań. W tej sytuacji szukanie innych niż ekonomiczno-finansowe kontekstów decyzji  o przymusowej restrukturyzacji jest nieuzasadnione - pisze szef BFG i przypomina jednocześnie, że zarząd Idea Banku już 18 marca 2019 r. poinformował KNF o wystąpieniu przesłanki zagrożenia upadłością.

Szef BFG zaznacza też, że luka kapitałowa pogłębiła się od 31 stycznia 2020 r. do końca sierpnia 2020 r.  o ponad 170 mln zł. Bank miał blisko pół miliarda ujemnego kapitału, więc jedyną alternatywą była upadłość, w przypadku w której, zgodnie z oszacowaniem PwC, wartość aktywów zawiera się w przedziale 12,4-12,8 mld zł, a to oznacza, że nie pokrywa nawet wartości środków gwarantowanych. - Oczywiście, Fundusz wypłaciłby wszystkie środki gwarantowane (ok. 13,8 mld zł), jednak według szacunków odzyskałby z masy upadłości  co najmniej 1 mld zł mniej niż wypłacił (i to w ciągu kilku lat, bo co najmniej tyle trwają procesy upadłościowe w Polsce). To przełożyłoby się na dużo wyższe składki, jakie polskie banki odprowadzałyby w kolejnych latach do BFG - czytamy w oświadczeniu.

Decyzja BFG ogłoszona 31 grudnia 2020 r. o tzw. przymusowej restrukturyzacji Idea Banku, czyli przejęciu w oparciu o europejskie regulacje  wywołała liczne komentarze.

Zdaniem byłej szefowej BFG,  Małgorzaty Zaleskiej, zwłaszcza z punktu widzenia klientów Idea Banku zastosowano dobrą formułę ratowania Idea Banku - pozytywnie ocenia ona także czas przeprowadzenia tej operacji.

- Ważny jest też moment zastosowania ewentualnych działań sankcyjnych i z tego powodu koniec roku jest jedną z lepszych dat na wdrożenie procesu resolution, m.in. ze względu na przerwę noworoczną i zamknięcie roku sprawozdawczego - tłumaczy w wywiadzie dla Interii.

Decyzję BFG podobnie ocenił na antenie TOK FM Bogusław Grabowski, ekonomista i były członek RPP. Wskazał, że była słuszna i podjęta w bardzo dobrym terminie. - Bank miał ujemne kapitały od dawna, na pewno był źle zarządzany - dodał Grabowski i tłumaczył, że zysk na poziomie kilkudziesięciu milionów rocznie nie rokował zasypania luki w kapitale, która doszła, według badania PWC, do ponad poł miliarda złotych.

Jednocześnie część ekspertów uważa, że nie wszystko w tej operacji i sytuacji jest jasne, bo wciąż są znaki zapytania.

- Od prawie dwóch lat Idea Bank nie spełniał wymogów kapitałowych stawianych bankom. Niedobór kapitału był szacowany przez sam bank na 1,3 mld zł, a więc na dużo większe kwoty niż ostatnie podwyższenie kapitału (25 mln zł). Z drugiej strony trzeba zauważyć, że w ostatnich kwartałach bank pokazywał dodatni wynik finansowy, czyli deficyt kapitału się nie powiększał, a pomysły banku na poprawienie wskaźników kapitałowych poprzez transakcje z powiązanymi podmiotami były blokowane przez BFG - mówi Interii Andrzej Powierża, analityk banku Citi Handlowy.

Zwraca też uwagę, że "KNF przez ponad dwa lata nie zgadzał się na objęcie funkcji prezesa banku przez tak doświadczonego bankowca jak pan Jerzy Pruski i domagał się odwołania pana Leszka Czarneckiego z funkcji przewodniczącego rady nadzorczej obu kontrolowanych banków". - Pozbawienie głównego akcjonariusza kontroli nad swoim majątkiem na pewno nie zachęcało go do dokapitalizowania Idea Banku, a tym samym pośrednio było działaniem na niekorzyść wierzycieli tego podmiotu - dodaje analityk banku Citi Handlowy. Jego zdaniem sprawa ma jeszcze trzeci i czwarty wymiar.

- W opublikowanej przez BFG wersji raportu PwC dotyczącej wyceny Idea Bank zamazano najważniejsze informacje pokazujące dlaczego PwC uznał, że kapitały banku są ujemne. Najprawdopodobniej autor raportu założył wyższe rezerwy na sprawy sporne (być może roszczenia związane z GetBackiem lub sprawy podatkowe) i stworzył odpis na posiadane akcje powiązanej spółki leasingowej. Ze względu na brak szczegółów w raporcie PwC trudno odnieść się do tej wyceny. Nie jestem w stanie też odnieść się do kwestii, na ile działania BFG pozostają w związku z rozmowami prowadzonymi przez Leszka Czarneckiego z KNF - komentuje Andrzej Powierża.

Monika Krześniak-Sajewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »