Reklama

Sukces w luksusowych butach. Edgardo Osorio stworzył markę, której zaufały aktorki i księżne

Buty definiują człowieka - mówi Interii Biznes pochodzący z Kolumbii Edgardo Osorio, założyciel światowej sławy marki obuwia Aquazzura, którą wybierają m.in. Meghan Markle czy Nicole Kidman. Projektant zdradził nam swój sposób na odniesienie sukcesu w biznesie, który prowadzi od dziesięciu lat, także w Polsce.

Nicole Kidman, Scarlett Johansson, Kate Middleton, Meghan Markle - to tylko niektóre z kobiet, które nosiły twoje buty. Kim jest kobieta Aquazzura, dla której tworzysz buty?

Edgardo Osorio: Nie definiuję jej tak do końca. Tak naprawdę ta kobieta nie ma wieku - nasze klientki mają między 15 a 75 lat. Myślę, że tym, co łączy wszystkie te kobiety, jest to, że kochają modę, chcą się dobrze bawić i czuć się pięknie. Przez lata poznałem wiele naszych klientek - mają rodziny, wiele obowiązków, pracę. Kiedy do mnie przychodzą, myślę o nich, że cieszą się życiem.

Reklama

Dlaczego zdecydowałeś się projektować właśnie buty?

- To buty wybrały mnie. Zacząłem praktyki w wieku 14 lat, zrobiłem kurs w Londynie i wróciłem aby pracować. Po tygodniu zorientowałam się, że tak naprawdę nie lubię projektować ubrań, bardziej interesują mnie dodatki, konkretnie buty. To jest coś, na czym od samego początku się skupiałem, zwłaszcza butach, bo to one definiują człowieka.

Swoją markę założyłeś w wieku 25 lat. Co pomogło ci na początku twojej drogi biznesowej?

- Determinacja i ciężka praca. Myślę, że ważne jest, aby wiedzieć, czego się chce, wyobrażać to sobie, mieć jasne pojęcie, dokąd chcę iść.

Ale moda nie jest łatwą branżą, zresztą mówi się, że "kobieta zmienną jest". Jaki był twój klucz do sukcesu?

- Złożyło się na to wiele rzeczy. Tworzyliśmy właściwy produkt we właściwym czasie. Byliśmy częścią boomu w mediach społecznościowych. Byliśmy w stanie dotrzeć do znacznie większej grupy odbiorców. Najpierw myślałem, żeby może zacząć w Nowym Jorku, ponieważ znałem ten rynek i powoli wchodzić do innych stanów. A rzeczywistość ukształtowały media społecznościowe. W tym samym sezonie mam siedmiu różnych klientów w siedmiu różnych krajach. Kiedy kobiety naprawdę czegoś chcą, może padać śnieg, a one wciąż kupują sandały. Pogoda naprawdę nie ma znaczenia. I co ciekawe, nie ma znaczenia też wiek czy kultura. Kiedy widzę najlepiej sprzedające się buty, klientki kupują je w każdym kraju i w każdym wieku.

Aquazzura dziesięć lat temu i teraz - co się zmieniło?

- Na początku pracowaliśmy w moim salonie w 3 osoby, a teraz jest to 150 osób w biurach w Nowym Jorku, Londynie, Mediolanie, Florencji. Jesteśmy bardzo ustrukturyzowanym biznesem. Mamy świetny zespół. Stworzenie go zajęło lata; nauczyłem się na wielu błędach. Jedną z najważniejszych rzeczy w firmie są właściwi ludzie - to oni ją tworzą. Nadal mam ze sobą pierwszego i trzeciego pracownika. To wspaniała podróż, kiedy spędzasz ją z właściwymi ludźmi.

Biznes to nie tylko droga sukcesów. Jaka była najważniejsza lekcja?

- Trudno wskazać jedną rzecz. Myślę, że powiedziałbym sobie, abym upewnił się, że mam odpowiedni zespół i sprawdził ludzi. Dawanie zaufania nie jest łatwe. Czasami popełniasz błędy i możesz stracić dużo pieniędzy. Tak jak w biznesie, tak i w życiu bardzo ważna jest intuicja. Myślę, że trzeba za nią podążać, ale także w kreatywny sposób. Najważniejsze to nauczyć się ufać właściwym ludziom, to klucz. Bez nich nie możesz rozwijać firmy. Jeśli masz wielkie marzenie, potrzebujesz świetnego zespołu, bez względu na branżę. Zmieniają się jednak relacje międzyludzkie, sposób pracy i podejście do pracy. Trzeba inspirować ludzi, sprawiać, że chcą przychodzić do pracy. Dla mnie ważne było stworzenie rodziny Aquazzura, poczucia przynależności do czegoś. Kiedy ktoś pracuje dla ciebie, czuje, że to jest coś własnego, to jest jedyny sposób, w jaki może naprawdę pracować. Tak, aby czuł, że firma jest również jego, tak jak sukces firmy.

W jaki sposób pandemia i ostatnie kryzysy wpłynęły na twój biznes?

- Kryzysy to zawsze okazja; zależy, jak na to patrzysz. Mimo że było to (pandemia - red) niesamowicie trudne, szczególnie na początku, ponieważ nikt nic nie wiedział - zamknęliśmy wszystkie sklepy, straciliśmy dużo pieniędzy, zamówień - wyszliśmy z pandemii silniejsi bardziej niż kiedykolwiek. Udało nam się zreorganizować i zrestrukturyzować firmę, obniżyć część kosztów. Wszystko działo się naprawdę szybko. Udało nam się również renegocjować kontrakty, które być może wcześniej nie były do końca udane, znaleźć niesamowite możliwości. Działo się wiele dobrych rzeczy.

A co z twoimi klientami - zmienili preferencje?

- Z modowego punktu widzenia było to bardzo interesujące, ponieważ stworzyłem kolekcję bardziej domową i byłem zaskoczony, widząc, że kobiety nawet jeśli nigdzie nie wychodziły, kupowały buty na imprezę. Zastanawiałem się, gdzie te kobiety wychodzą? (śmiech) Myślę, że ludzie chcieli po prostu planować przyszłość. Czuli potrzebę wyjścia z tej sytuacji i to była dla nich ucieczka. Myśleli: ok, przebrnę przez to i znowu będę mógł wyjść, bawić się, więc coś sobie kupię. W czasie pandemii sprzedawaliśmy płaskie i bardziej casualowe buty, ale dużą część sprzedaży stanowiły buty na imprezę, szpilki.

To było dwa lata temu, a teraz mamy inflację. Co z wolumenami sprzedaży, są klienci, których teraz nie stać na zakup butów?

- Ludzie wciąż kupują, ale kupują rzeczy, które wystarczają im na dłużej lub które naprawdę im się podobają. Kupisz mniej, ale lepiej. Jeśli wiesz, że coś jest ponadczasowe, to jest to tego warte. Wciąż są klienci, którzy mają pieniądze i wiedzą, że kupują coś wyjątkowego. Inwestują w akcesoria i wydają na nie może więcej pieniędzy niż na ubrania. To sposób na łatwą zmianę swojego wyglądu.

Mówiłeś o mediach społecznościowych, a jak będzie w przyszłości? Planujesz wykorzystać metaverse?

- To coś, nad czym jeszcze nie zaczęliśmy pracować, ponieważ mieliśmy do czynienia z pandemią i innymi kryzysami. To nie był mój priorytet, ale słyszałem o tym i jest to fascynujące. W modzie chodzi tu o powiązanie produktu w cyberprzestrzeni z prawdziwym produktem. Byłoby ciekawie, gdyby można było kupić buty patrząc na "cyfrowy but".

Swoje buty sprzedajesz również w Polsce. Czy jest to łatwy rynek dla tego typu luksusowych produktów?

- Tutaj kobiety naprawdę lubią luksus i kochają buty. To świetny rynek dla butów. Kobiety lubią się ubierać i wychodzić z domu. Widzę, że to rynek, który się rozwija. Moliera 2 jest dla nas fantastycznym partnerem od samego początku. Minęło kilka lat, a my rozwijamy się razem z nimi.

Myślałeś o własnym butiku w Polsce? Są twórcy, którzy decydują się na otwarcie swoich lokali.

- Zrobiłbym to razem z nimi, nie samemu. Są pewne rynki, gdzie posiadanie partnera biznesowego jest lepsze i nie działa się samemu. Rozważę taką opcję, jeśli biznes będzie się tak dalej rozwijać. 

Rozmawiała Paulina Błaziak 

Zobacz również:


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »