Reklama

Susza daje się we znaki producentom ziemniaków, kapusty i brokułów

Susza daje się we znaki producentom ziemniaków, kapusty czy brokułów, które w tym sezonie są dużo droższe, niż w poprzednim roku.

Zbiory mniejsze nawet o ponad 20 procent oraz wciąż niskie ceny w skupach wywołują złe nastroje producentów zbóż w regionie świętokrzyskim - poinformowała PAP we wtorek Świętokrzyska Izba Rolnicza. Żniwa na terenie regionu zostały zakończone.

Choć pogoda w czasie żniw dopisała wyjątkowo i zboże zostało zebrane z pól suche, to producenci szacują, że tegoroczne plony będą nawet o ponad 20 procent niższe, niż w poprzednim roku. Dotyczy to zbóż jarych, zwłaszcza w jęczmienia.

Jak powiedział PAP prezes Świętokrzyskiej Izby Rolniczej Ryszard Ciźla, na taką sytuację miały wpływ długotrwałe opady deszczu w czasie, kiedy zboża kwitły. "Kłosy się wykształciły i wydawało się, że wszystko jest w porządku, a później okazało się, że te kłosy w połowie są puste" - powiedział Ciźla. Poza tym - jak dodał - zebrane zboże jest przyschnięte i chude; zwłaszcza zboże jare, takie jak jęczmień. Jedynie rzepaku w tym roku było więcej, niż w poprzednich latach.

Reklama

Jeśli chodzi o kukurydzę to jeszcze jakiś czas temu jej zbiory zapowiadały się dobrze. Jednak susza, która od jakiegoś czasu występuje w regionie świętokrzyskim powoduje, że kukurydza zaczyna usychać. Zdaniem Ciźli należy się więc spodziewać, że plony będą również niższe. Jak dodał, susza daje się we znaki również producentom ziemniaków, kapusty czy brokułów, które w tym sezonie są dużo droższe, niż w poprzednim roku. Z suszą walczą też sandomierscy producenci owoców, z jej powodu owoce zaczynają opadać, a drzewa więdną.

Zdaniem Ciźli, w porównaniu do poprzedniego tygodnia ceny skupu zbóż nieco wzrosły, ale i tak nie gwarantują zwrotu kosztów produkcji. Wobec cen z ubiegłego roku są niższe nawet o połowę. Dlatego rolnicy, którzy mają taką możliwość, za namową izby rolniczej nie sprzedają obecnie zboża po tak niskich cenach.

Według Ciźli taka sytuacja może doprowadzić do tego, że część rolników może zlikwidować swoje uprawy. W zeszłym roku podobna sytuacja była z ziemniakami. Producenci nie otrzymali w skupie ceny, która gwarantowałaby zwrot poniesionych kosztów i niektórzy przestali uprawiać ziemniaki. Efektem tego są w tym roku wysokie ich ceny.

PAP

Marek Sawicki z PSL apeluje do rolników, by organizowali się w grupy producenckie. Były minister rolnictwa przekonywał w radiowej Jedynce, że w ten sposób łatwiej jest przetrwać okres, w którym ceny produktów rolnych w skupie są niskie.

Marek Sawicki zachęcał rolników do inwestowania w ramach spółdzielni w magazyny i zakłady przetwórcze. Przekonywał, że w ten sposób rolnik mógłby być współgospodarzem "całego cyklu od pola do stołu", co ułatwiłoby mu działalność. Zdaniem Marka Sawickiego, nie ma większych szans na interwencję na rynku zbóż. Polityk zaznaczył, że taka operacja na poziomie kraju jest w ogóle niemożliwa, a na poziomie Unii Europejskiej bardzo trudna do przeprowadzenia.

Według posła PSL nie ma też większej szansy na podniesienie ceny referencyjnej w skupie interwencyjnym, gdyż przeciwko takiemu rozwiązaniu protestują świetnie zorganizowani rolnicy francuscy i niemieccy. Jednak, w opinii Sawickiego, cena ta powinna już dawno zostać podniesiona ze 101 euro do co najmniej 120 euro, żeby pokryć koszty produkcji.

IAR

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »