Reklama

Tam liczy się potencjał

Joanna zaczynała od pracy przy cateringu. Potem została kasjerką w londyńskim banku, gdzie awansowała na stanowisko menadżera. Dziś jest kierownikiem restauracji w Kopenhadze - tej samej, w której zaczynała jako kelnerka.

Iluż to młodych Polaków marzy o dobrej pracy, najlepiej za granicą? Ukończenie studiów nie daje gwarancji dobrego i satysfakcjonującego zatrudnienia, a prawie połowa absolwentów polskich wyższych uczelni zasila szeregi bezrobotnych. A może to nie studia tylko coś innego decyduje o tym, że znajdujemy pracę, o jakiej inni mogą tylko pomarzyć ?

Kierunek Londyn

Joanna skończyła informatykę w szkole pomaturalnej i zamiast - jak radzili jej najbliżsi - pójść na studia, z dnia na dzień spakowała walizki, kupiła bilet i pojechała ... do znajomych do Londynu. Zaczynała w cateringu ale to nie był jej target, pracowała i szukała dalej. Po trzech miesiącach znalazła nową posadę, została kasjerką w jednym z londyńskich banków. Tkwiący w niej potencjał, przebojowość, a przede wszystkim charakter fighterki spowodowały iż zaczęła się piąć po szczeblach drabiny, by w końcu zostać menadżerem oddziału banku - tego samego, w którym zaczynała jako kasjerka. I tak leciał jej czas w londyńskim city, zarabiała całkiem przyzwoita kasę i szlifowała język. Po 5 latach londyńskiej przygody wróciła do Polski i założyła własną firmę, która rozwijała się całkiem dobrze. Czuła jednak, że polska to nie jest już kraj dla niej.

Reklama

Hotel Richmond

Minął rok i postanowiła oderwać się i wyjechać na wakacje. W Kopenhadze miała znajomych więc u nich postanowiła spędzić dwa tygodnie. Oprócz niezbędnych rzeczy włożyła do bagażu swoje CV, tak na wszelki wypadek. Zwiedzała Kopenhagę, a przy okazji w różnych miejscach zostawiała aplikację. Mijały dni, a Joanna realizowała swój plan nie tylko pod względem turystycznym. Kolejne CV lądowały na biurkach potencjalnych pracodawców.

Gdy straciła już nadzieję na skuteczność takiego postępowania zadzwonił nagle telefon - to szef restauracji z jednego kopenhaskiego hotelu zapraszał ją na rozmowę. Szef restauracji w hotelu Richmond szukał właśnie nowej kelnerki. Do dzisiaj nie wie co spowodowało, że została przyjęta do pracy. Może to, że w trakcie rozmowy z właścicielem hotelu zauważyła na jego biurku cały plik CV ale tylko jej było bez zdjęcia !!! A może to, że właściciel restauracji nie jest Duńczykiem bo pochodzi z Egiptu.

Od kelnera do menadżera

Od tego momentu minęły 3 lata w czasie, których pokazała swój potencjał i drzemiące w niej możliwości. Dzisiaj Joanna jest menadżerem restauracji, tej samej w której zaczynała jako kelnerka. I choć jest menadżerem to gdy trzeba pracuje na równi z pozostałymi. Bo jak jest impreza to trzeba przecież wszystko zaplanować, przygotować, wykonać ( np. dekoracja sali ) a potem posprzątać. Wtedy wszyscy zasuwają równo, bywa iż zaczynają pracę wcześnie rano by skończyć grubo po północy dnia następnego.

Na razie kierowanie restauracją i przygotowywanie kolejnych imprez ( najbliższa duża impreza to Sylwester ) zajmuje jej sporo czasu. Jej pasją jest jednak całkiem coś innego. Pasjonuje ją fryzjerstwo (skończyła w międzyczasie wrocławską Akademię Technik Fryzjerskich) i w tej branży widzi swoją przyszłość. Sukces - zdaniem Joanny - zależy przede wszystkim od ... charakteru człowieka i jego potencjału,

Krzysztof Kozik, Kopenhaga

Dowiedz się więcej na temat: Tam | praca za granicą

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »