Reklama

To może wpłynąć na spadek poziomu recyklingu

Od Nowego Roku przy obliczaniu poziomu recyklingu odpadów opakowaniowych nie będzie brany pod uwagę tzw. odpad balastowy, czyli śmieci nienadające się do odzysku, które wjeżdżają do zakładu recyklingu wraz z innymi odpadami. Recyklerzy przewidują, że nowe podejście do obliczania poziomów recyklingu na początku spowoduje ich spadek, za to dane będą bardziej oddawać realia polskiej gospodarki odpadami.

Jak donosiliśmy w ubiegłym tygodniu w Interii, Ministerstwo Klimatu i Środowiska przedstawiło projekty rozporządzeń w sprawie rocznych poziomów recyklingu odpadów opakowaniowych do 2030 roku oraz obliczania masy odpadów skierowanych do recyklingu. Zgodnie z drugą z projektowanych regulacji od 2022 roku poziomy recyklingu będą obliczane po odrzuceniu odpadu balastowego czyli zanieczyszczeń, które trafiają do zakładu odzysku wraz z opadami opakowaniowymi, a które nie nadają się do przetworzenia. W uzasadnieniu do rozporządzenia wskazano, że "masa odpadów opakowaniowych będzie mogła zostać zaliczona do poddanych recyklingowi po wykonaniu niezbędnych czynności kontrolnych, sortowania i innych czynności wstępnych mających na celu usunięcie z nich odpadów, które nie są przedmiotem dalszego recyklingu opakowań".

Reklama

Głos w sprawie projektu przepisów wykonawczych zabrało Stowarzyszenie "Polski Recykling", które reprezentuje branżę recyklerów. - Wielokrotnie podnosiliśmy problem liczenia poziomów recyklingu od ilości odpadów, która wjeżdża do zakładu recyklingu - wskazuje Szymon Dziak-Czekan, prezes Stowarzyszenia "Polski Recykling". Jak wyjaśnia, dane zbierane na podstawie masy odpadów dostarczonych recyklerowi zamiast w oparciu o ilość odpadów faktycznie poddanych recykligowi, czyli po odrzuceniu odpadu balastowego, przez lata zawyżały osiągane poziomy recyklingu w Polsce, jednocześnie narażając branżę odpadową na straty finansowe.

- Odpady rzekomo frakcyjne, recyklerzy muszą jeszcze dosortować przed recyklingiem. Niekiedy nawet 50 proc. masy odpadów przywiezionych w transporcie, nie nadaje się do recyklingu i trafia do utylizacji. Dosortowanie odpadów oraz zagospodarowanie tzw. "balastu", co należy podkreślić, stanowi nawet 30 proc. kosztów przetwarzania" - tłumaczy Dziak-Czekan.

Eksperci przewidują, że nowe podejście do obliczania poziomów recyklingu na początku spowoduje ich spadek, za to dane będą bardziej oddawać realia polskiej gospodarki odpadami. - Musimy się liczyć z tym, że jeżeli nie zacznie obowiązywać ekomodulacja, która wpłynie na wprowadzających opakowania na rynek do używania wyłącznie opakowań nadających się do recyklingu, to przy takiej metodyce nasze poziomy recyklingu jeszcze spadną, a już teraz są bardzo niskie na tle poziomów wymaganych przez Unię. Powinniśmy być przygotowani na taką ewentualność" - zaznacza Sławomir Pacek, wiceprezes Stowarzyszenia "Polski Recykling".

Zwraca również uwagę na ogromny problem, jakim jest w Polsce sortowanie śmieci - zarówno w domach, jak i sortowniach. - To wreszcie musi być proces odzysku surowców, który branży recyklingowej będzie się opłacał a wprowadzający produkty w opakowaniach poniosą adekwatne koszty ich przetworzenia - ocenia Pacek.

d.p. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »