To ostatni rok, aby polski biznes wszedł do Iraku

Na przełomie lutego i marca z Polski do Iraku wyruszy pierwsza po kilku latach misja gospodarcza. Polskie firmy mogą zostać wyprzedzone przez konkurentów z innych krajów.

Rozmawiamy z EDWARDEM PIETRZYKIEM , ambasadorem Polski w Iraku.

Od 2003 roku mówi się o inwestowaniu w Iraku. Dotychczas efekty można określić jako mizerne. Czy to właściwy moment dla polskich firm?

- To ostatni rok do podjęcia działań. Wszystkim opłaca się handlować z Irakiem, a nam nie? Robią to Stany Zjednoczone, Europa Zachodnia, Japonia i Korea, ale też Słowacja, Rumunia, Bułgaria, Węgry, Serbia, Bośnia i Hercegowina. Przykład koreański powinien być dla nas nauczką. Koreańczycy mieli strefę wielkości Kadisii, w której stacjonują polskie wojska. Wprowadzili tam 3 tys. żołnierzy, a z kontyngentem przybyli przedsiębiorcy. Wszedł kapitał, myśl techniczna i handlowa. Większość lokalnych inżynierów wyszkolono na darmowych kursach w Korei. To dało owoce, bo wszyscy w tej prowincji zaczęli używać samochodów z Korei. Polacy od początku postawili na rozwiązania stricte wojskowe, a nieliczne polskie firmy, które handlowały z Irakiem, próbowały robić to przez kontakty w Bagdadzie. Dziś trzeba wiedzieć, czego potrzeba prowincji i tam zaczynać działalność gospodarczą.

POLSKIE FIRMY

Bartimpex był pierwszą polską firmą, która otworzyła przedstawicielstwo w Bagdadzie. Razem z 20 polskimi przedsiębiorstwami miał się zająć dużymi projektami infrastrukturalnymi, jednak wycofał się w 2004 roku. Natomiast Bumar dostarczył do Iraku trzy kołowe transportery opancerzone. Nie doszło do kontynuacji kontraktu.

Do kogo ma się udać biznesmen, który jest zainteresowany rynkiem irackim? Ministerstwo Gospodarki nie ma żadnych propozycji, podobnie organizacje przedsiębiorców.

- Mimo wszystko do Ministerstwa Gospodarki. Raz, drugi, trzeci, aż pęknie biurokratyczny opór. My organizujemy gospodarczą misję rozpoznawczą. Mam nadzieję, że dojdzie do skutku na przełomie lutego i marca. To będą decydujące miesiące dla naszych zamierzeń. Po trzech latach przerwy w marcu w ambasadzie Polski w Iraku rozpocznie pracę sekretarz ekonomiczny, który będzie pomagał biznesowi. Drugi punkt kontaktowy ustawimy w Polsce. Stawiałbym przede wszystkim na prywatny kapitał, który wie, jak w takich sytuacjach należy znajdować ujście dla swoich towarów. Powtórzę, to jest ostatni rok do podjęcia działań - dopóki są tam jeszcze polskie wojska.

Ze względów bezpieczeństwa?

- Również, ale nie tylko. W tym roku nasze wojska wychodzą z tej prowincji, ale żołnierze zbudowali kapitał, który powinniśmy wykorzystać. Naszym największym kapitałem jest zaufanie ludzi - w tej kulturze nie do przecenienia - i doskonałe rozeznanie lokalnych potrzeb. Prowincja potrzebuje wszystkiego, co wiąże się z produkcją rolno-spożywczą i przemysłem budowlanym. Agregatów prądotwórczych i elektrowni o mocy 160 MW. Diwanija, stolica regionu, potrzebuje systemu kanalizacji. Gubernator i lokalni szejkowie naprawdę czekają na polskiego inwestora i jego kapitał. To jest prowincja z ropą, z najważniejszymi liniami przesyłowymi. To pole do zagospodarowania dla polskich firm, ale aby to się udało, trzeba być na miejscu: negocjować, podpisywać umowy - tego nie zrobi ambasador. Myślę, że Irak jest najbardziej dynamicznym krajem w Zatoce Perskiej. A Kadisija to nasz przyczółek. Trzeba gdzieś postawić nogę, aby móc wykonać następne kroki. Należy to zrobić w czasie, kiedy są tam polscy żołnierze, bo oni są bardzo dobrze postrzegani.

POLSKIE WOJSKO

Dziś wraca do Polski ostatnia grupa żołnierzy IX zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Iraku. W Iraku przebywa około 900 żołnierzy X zmiany, która ma być ostatnia. Prezydent Lech Kaczyński przedłużył misję polskich żołnierzy do końca października 2008 roku.

Ryzyko dla biznesu istnieje. Zamachy, wysoka korupcja.

- Od rozpoczęcia wojny w 2003 roku nigdy nie było w Iraku tak bezpiecznie, jak teraz. Ostatnie półrocze to wzrost bezpieczeństwa o około 80 proc. w porównaniu z II połową 2006 r., ale obecność polskich inżynierów na budowie bez ochrony jest nadal wykluczona, a jej koszty sięgałyby 60-80 proc. nakładów inwestycyjnych. Irak nie jest stabilny jako państwo, ale poszczególne regiony opanowują sytuację. Dlatego trzeba zawiązywać biznes tam, gdzie możemy działać względnie swobodnie i bezpiecznie, a przy okazji, gdzie po sąsiedzku mamy Kuwejt, który może służyć jako baza dla eksportowanych do Iraku towarów. Przedsiębiorca może się dziś dostać z Bagdadu do Diwanii w zasadzie tylko transportem wojskowym. Wojsko może dziś zapewnić osłonę. Wszelkie rozmowy biznesowe mogłyby się rozwijać na terenie polskiego campusu. Jeśli pod tą osłoną zaczną się zawiązywać biznesy, to po wyjściu wojsk będzie zdecydowanie łatwiej. Korupcja jest największym wrogiem stabilizacji Iraku, to prawda. Również dlatego jestem zwolennikiem zaczynania działań od lokalnego szczebla z ludźmi, dla których nie jesteśmy zupełnie obcy. Jeśli Irakijczycy zobaczą, że dzięki Polakom prąd jest nie przez godzinę, a przez 12 godzin dziennie, bardzo szybko to docenią.

Czy w grę wchodzi uruchamianie produkcji na miejscu?

- Można eksportować, można produkować, ale produkcja przez polskich robotników, tak jak to było w latach 70., nie wchodzi w grę ze względów bezpieczeństwa. Ponadto prawo Iraku obliguje do włączenia w każde działanie strony irackiej, tzn., że każde przedsięwzięcie biznesowe musi być realizowane przy współudziale partnera z Iraku. Warto zatrudniać Irakijczyków, bo to doskonały sposób na zmniejszenie zagrożenia terrorystycznego. Aktywność grup terrorystycznych bierze się z biedy. Istnieją cenniki, według których opłaca się zamachowców. Bardzo łatwo znaleźć człowieka, który zabija dla pieniędzy, bo musi z czegoś utrzymać rodzinę. W Kadisii poziom bezrobocia sięga 60 - 70 proc., a nie brak tam dobrej kadry.

Z kim rozmawiać w Iraku?

- Z lokalnymi władzami prowincji, z gubernatorem, radą prowincji, szejkami, przywódcami plemiennymi.

Czy do zawiązania współpracy z Irakijczykami jest niezbędna również współpraca z firmami amerykańskimi?

- Jestem zwolennikiem takiego rozwiązania. Wiem, że firmy amerykańskie zwracały się do naszych, proponując im podwykonawstwo. Ale są także inne możliwości, które mogą nam z powodzeniem zapewnić wsparcie dla działań ekonomicznych. Irakijczycy są ogromnymi fanami piłki nożnej. Ten sport to jedna z niewielu spraw łączących sunnitów i szyitów. A gdyby tak zaprosić drużynę Iraku do Polski? Metoda drobnych kroków w kulturze arabskiej może być naprawdę skuteczna.

Firmy z USA budują rynek w Iraku, wspierany przez rządowe organizacje dysponujące ogromnymi środkami.

- To wymaga porozumień na szczeblu rządowym. Żeby wejść na tamten rynek, trzeba połączyć wysiłki MON, ministerstwa gospodarki i MSZ z możliwościami i pomysłami prywatnego kapitału. Nie możemy się jednak porównywać a Amerykanami - inny budżet, inna skala.

Czy podejmowanie przedsięwzięć biznesowych w Kadisii odbywa się na podstawie kontraktów, przetargów?

- Na razie jeszcze nie, ale to nie znaczy, że można tam sprzedawać byle jakie towary. Warto nawiązać partnerskie stosunki na lata, a nie liczyć na jeden złoty skok i pogrzebać szanse na przyszłość. Dopóki gaz i ropa będą w cenie, dopóty Irak będzie mieć ogromne znaczenie.

Czy na tamtym rynku istnieje już konkurencja?

- Ogromna. Koreańczycy już zaczynają wchodzić ze swoimi inwestycjami do prowincji Kadisija. Życie nie znosi

Reklama

próżni - jeśli dziś nie wypełnią jej Polacy, zrobią to inni. Wcześniej czy później wojna się skończy, Irak stanie na nogi, ale wtedy na wejście na ten rynek będzie za późno. Do Iraku trzeba wchodzić dziś - dopóki są tam polscy żołnierze, dopóki jesteśmy pozytywnie oceniani i doceniani przez wszystkie znaczące siły polityczne w kraju - zarówno szyickie, jak i sunnickie. Tam są do wzięcia kokosy, ale one same do Polski nie przyjadą. Trzeba chociaż wziąć koszyk i po nie pojechać.

EDWARD PIETRZYK

generał broni, absolwent Wojskowej Akademii Technicznej. Od kwietnia 2007 roku jest ambasadorem Polski w Iraku. Na początku października 2007 r. został ciężko ranny w zamachu terrorystycznym w Bagdadzie. Wrócił do Iraku już po trzech miesiącach

Rozmawiała Katarzyna Mokrzycka

Gazeta Prawna
Dowiedz się więcej na temat: Biznes | Irak | polskie firmy | żołnierze | polski biznes | wojsko | firmy | Polskie
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »