Reklama

Trakcje przyszłości

Rozrastająca się infrastruktura transportowa w miastach potrzebuje coraz większych dostaw energii. Transport publiczny przeżywa kryzys, stojąc w niekończącym się korku, a paliwo powoli się kończy. Czas najwyższy naładować baterie i ruszyć z miejsca.

W połowie XX wieku cena paliw produkowanych na bazie ropy znacznie spadła, co przyczyniło się do odejścia od rozwiązań elektrycznych w zakresie transportu publicznego.

Reklama

Jednak wzmożona eksploatacja ropy naftowej w ciągu ostatniego stulecia obwieszcza już dzisiaj koniec "złotej ery" pojazdów spalinowych i renesans elektrycznych środków transportu.

Zalet napędu elektrycznego jest wiele. Silniki elektryczne są ciche, trwałe i ekologiczne, a dodatkowo mają możliwość zwrotu energii hamowania, co oznacza oszczędność nawet do trzydziestu procent w całościowym bilansie.

Najbardziej skomplikowaną kwestią jest dostarczanie energii elektrycznej do napędzania pojazdów.

Energia wytwarzana jest w elektrowniach i musi przebyć długą drogę przez sieć energetyczną, podstacje i sieć trakcyjną.

Oprócz tego, dostarczanie energii przez trakcję jest problematyczne ze względu na zasięg pojazdu, a zwisające druty często ulegają usterkom, i z pewnością nie są zbyt estetycznym elementem miejskiego krajobrazu.

W takim układzie, stworzenie sprawnej infrastruktury dla pojazdów elektrycznych wiąże się z dużym nakładem finansowym, co dotychczas jest największą barierą dla rozwoju czystego ekologicznie transportu elektrycznego.

Przełomem wróżącym zmiany na lepsze jest rozwój technologii OLEV (Online Electric Vehicle) co jest zasługą naukowców z Korei Południowej, pracujących nad projektem przy prestiżowym ośrodku badań - KAIST (Korea Advanced Institute of Science and Technology).

Projekt systemu OLEV pierwszy raz ujrzał światło dzienne w 2009 roku, kiedy KAIST odwiedził prezydent Korei Południowej - Lee Myung Bak. Na efekty imponującej prezentacji nie trzeba było długo czekać, parę miesięcy później rząd Korei Południowej przeznaczył czternaście milionów euro na rozwój tej nowoczesnej technologii.

Podstawową różnicą pomiędzy klasycznym - napowietrznym systemem ładowania akumulatorów pojazdów (jak trolejbusy, czy tramwaje) jest wykorzystanie trakcji elektromagnetycznych zwojów zainstalowanych kilkadziesiąt centymetrów pod powierzchnią jezdni. Zatopione w drodze uzwojenia przekazują energię do akumulatorów w pojeździe na zasadzie indukcji elektromagnetycznej, a przemiana pola elektromagnetycznego na prąd elektryczny zachodzi bezpośrednio w pojeździe. Akumulatory są ładowane nawet podczas jazdy.

Podobne eksperymenty były już przeprowadzane w latach dziewięćdziesiątych przez naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkley, ale koreański system jest znacznie wydajniejszy, co kwalifikuje go do komercyjnego wykorzystania.

Pierwsza trakcja przyszłości przeszła z powodzeniem testy na obszarze kampusu KAIST, a w zeszłym roku została uruchomiona na wyspie Jeju w kompleksie turystycznym Jungmun, jak również w specjalnych parkach technologicznych w innych zakątkach Korei Południowej. Póki co specjalne pojazdy dostosowane do niewidzialnych trakcji wymagają kierowcy, ale naukowcy z KAIST już pracują nad samodzielnymi, w pełni automatycznymi autobusami.

Jak zapowiadają Koreańczycy, do 2020 roku w Seulu technologia OLEV w pełni zastąpi przestarzały, spalinowy transport publiczny, zbyt ciężki dla powietrza, asfaltu i kieszeni.

Michał Mądracki

Dowiedz się więcej na temat: transport | transport publiczny | energetyka | trakcja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »