Reklama

Tusk o szansach premierów spoza euro na kierowanie Radą Europejską

Zdaniem premiera Donalda Tuska fakt, że ten sam polityk kieruje Radą Europejską i strefą euro nie powinien uniemożliwić Polsce ubiegania się kiedyś o stanowisko szefa RE. "Mam nadzieję, że w tej wieloletniej perspektywie, Polska będzie już w euro" - wyjaśnił.

"Nie znam planów premiera (Wielkiej Brytanii Davida) Camerona; nie słyszałem, żeby aspirował do roli szefa Rady Europejskiej w przyszłości. Jeśli chodzi o Polskę, to mam nadzieję, że w tej wieloletniej perspektywie, o której pani wspomniała, Polska będzie już członkiem strefy euro, więc dla nas ten problem nie będzie miał większego znaczenia" - powiedział Tusk na konferencji prasowej w Brukseli w środę na zakończenie szczytu Rady Europejskiej, poprzedzającego szczyt strefy euro.

Reklama

Premier był pytany, czy nie widzi problemu w tym, że Herman Van Rompuy jest jednocześnie przewodniczącym Rady Europejskiej (27 przywódców UE) i szefem strefy euro i czy nie wyklucza to z góry, by o stanowisko zajmowane przez Van Rompuya, mógł ubiegać się w przyszłości premier Polski czy Wielkiej Brytanii, skoro kraje te nie są w strefie euro. Niepisana zasada nakazuje, by przewodniczącym RE był były szef rządu lub państwa, co daje doświadczenie w szczytach UE.

Zgodnie z traktatem z Lizbony, mandat przewodniczącego Rady Europejskiej trwa dwa i pól roku, z możliwością jednokrotnego odnowienia. W Brukseli od dawna mówi się, że Herman Van Rompuy, który rozpoczął urzędowanie 1 stycznia 2010, zostanie za rok wybrany na kolejne dwa i pół roku. Tymczasem w niedzielę strefa euro powołała Van Rompuya na swego przewodniczącego, precyzując, że kolejny regularny wybór szefa szczytów euro odbędzie się w tym samym czasie co wybór przewodniczącego RE.

"Jako polska prezydencja przedstawimy pewne propozycje, które będą dotyczyły zarządzania gospodarczego, w tym problemu, jaki się pojawi, jeśli chodzi o koordynację prawną +27+ i grupy euro. Jest rzeczą bardzo ważną, aby zarówno rozwiązania instytucjonalne jak i rozwiązania personalne gwarantowały, że integracja w obrębie strefy euro nie będzie równoznaczna z podziałem Europy na dwie grupy państw, na dwa obozy" - zapowiedział premier Tusk.

Podkreślił po raz kolejny, że zdaniem Polski, która nie należy do strefy euro ale do niej aspiruje, "współpraca w ramach grupy euro nie musi być i nie może być w opozycji do jedności UE jako całości".

"Jesteśmy przekonani, że w pracach grupy euro powinny mieć swój udział te państwa UE, które aspirują, i które w niedługim czasie mogą stać się członkami strefy euro" - podkreślił Tusk, dodając, że takie stanowisko przedstawił unijnym partnerom. Zaznaczył, że wśród krajów, które mają zamiar przystąpić do strefy euro, jest "oczywiście także Polska".

Tusk zapewnił też, że Herman Van Rompuy "wypełnia swoją rolę znakomicie". "Jego osobistą wielką zasługą jest to, że dzisiejsze spotkania odbywają się w duchu jedności a nie sporu czy konfliktu" - powiedział Tusk.

Dowiedz się więcej na temat: ten | strefa euro

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »