Reklama

UE: Bitwa o cięcia w polityce spójności może podzielić nowe kraje

Płatnicy netto, w tym Francja i Niemcy, żądają oszczędności w budżecie UE na lata 2014-20, mówiąc wprost o cięciach w polityce spójności. Polscy dyplomaci i komisarz Janusz Lewandowski mówią o próbie podzielenia nowych państw UE, beneficjentów tych funduszy.

Negocjacje w sprawie kolejnego siedmioletniego budżetu UE na lata 2014-20 wkraczają w decydującą fazę, w której padają już konkretne propozycje cięć. Z wtorkowego, otwartego dla dziennikarzy posiedzenia ministrów ds. europejskich w Luksemburgu wynika, że najbardziej zagrożona jest polityka spójności, znacznie bardziej niż wspólna polityka rolna i dopłaty bezpośrednie dla rolników.

Reklama

- Dla Niemców maksimum, jakie możemy zaakceptować, to globalne wydatki UE w wys. 1 proc. PKB - mówił niemieckiego minister stanu ds. europejskich Michael Link. To oznacza cięcia w stosunku do wyjściowej propozycji Komisji Europejskiej z czerwca (1,05 proc. PKB) o ponad 100 mld euro. Link nie ukrywał, że głównych oszczędności trzeba szukać w polityce spójności, bo propozycja KE (376 mld euro) jest "za duża i trzeba się tak dużemu wzrostowi sprzeciwić". Za cięciami tych funduszy opowiedzieli się także inni ministrowie z państw - płatników netto, w tym najbardziej stanowczo Francuz i Fin. Francuski minister ds. europejskich Jean Leonetti bronił natomiast polityki rolnej jako polityki wzrostu i bezpieczeństwa żywnościowego.

Dla Polski, największego w UE beneficjenta funduszy strukturalnych, jest to nie do przyjęcia. - Spójność i rozwój obszarów wiejskich są dla Polski najważniejsze. To sposób na wyjście z kryzysu i promocję wzrostu - mówił w Luksemburgu minister Mikołaj Dowgielewicz. - Jak mają być cięcia, to muszą być we wszystkich politykach, a nie tylko spójności.

Ale największe kontrowersje wywołała propozycja Niemiec oraz kilku innych krajów-płatników netto w sprawie specjalnego mechanizmu, by wyznaczyć górny pułap dostępnych funduszy dla krajów nawet do poziomu, jaki im przyznano na lata 2007-2013. W przypadku Polski to 67 mld euro, czyli znacznie mniej niż wynika z czerwcowej propozycji KE, zgodnie z którą nasz kraj mógłby dostać przynajmniej 80 mld euro w latach 2014-20. Straciłyby też Słowenia, Bułgaria i Rumunia, a także Belgia.

Część uzyskanych w ten sposób oszczędności, jak proponują płatnicy netto, miałaby trafić m.in. na Węgry i do krajów bałtyckich, które od miesięcy skarżą się, że są pokrzywdzone w czerwcowej propozycji KE. Z propozycji tej wynika, że mogą dostać mniej funduszy niż dotychczas. Polscy dyplomaci nie ukrywają, że to próba skłócenia "przyjaciół polityki spójności".

- To logika płatników netto, którą odrzucamy - powiedział Dowgielewicz. By się jej sprzeciwić, aż 13 państw-beneficjentów z tzw. grupy przyjaciół polityki spójności przyjęło we wtorek rano, przed oficjalnymi obradami całej "27", wspólną deklarację, w której sprzeciwiły się nowemu mechanizmowi. Mimo to znalazł się on w opracowywanym przez duńską prezydencję dokumencie, tzw. bloku negocjacyjnym, co duński minister ds. europejskich Nicolai Wammen uzasadniał poparciem sporej grupy państw. Zastrzegł jednak, że ta propozycja może ulec zmianie w dalszej fazie negocjacji.

- To oczywiste, że będą stałe próby podziału przyjaciół polityki spójności. Dla Polski to absolutnie kluczowe, by ta grupa skutecznie funkcjonowała do końca, co się udaje do tej pory - powiedział Dowgielewicz, podkreślając, że wtorkową deklarację podpisały także Węgry i kraje bałtyckie.

KE proponowała w czerwcu 376 mld euro na politykę spójności w budżecie 2014-20. Głównym kryterium ubiegania się o fundusze ma pozostać poziom zamożności - liczony w PKB na mieszkańca. Ale żeby zapobiec nadmiernie wielkiemu budżetowi, KE zaproponowała wyznaczenie limitu absorpcji funduszy przez dany kraj na 2,5 proc. jego PKB.

W obecnym budżecie 2014-20 ten górny limit absorpcji funduszy to 4 proc. PKB. Mimo propozycji jego obniżenia Polska, która się rozwija, i tak w nominalnych wartościach dostałaby więcej funduszy niż dotychczas i nadal byłaby głównym beneficjentem budżetu UE. Węgry i kraje bałtyckie, których PKB na skutek kryzysu znacznie zmalał, mogą stracić w porównaniu z budżetem 2007-14. Zwłaszcza że w obecnej perspektywie zawyżono im wartość dostępnych funduszy strukturalnych, bo - jak przyznaje sama KE - w ich obliczeniu oparła się w 2005 roku (kiedy osiągnięto porozumienie budżetowe) na zawyżonych statystykach dotyczących PKB.

Komisarz Lewandowski określił nowy mechanizm zaproponowany przez płatników netto słowami "nie więcej niż dotychczas". - KE nie zgadza się na tę propozycję - powiedział. - Gdyby było nie więcej niż dotychczas, to oczywiście, że w przypadku Polski i tak są to potężne kwoty i Polska i tak pozostaje rekordzistą. Ale to nie nagradza krajów, które miały wzrost gospodarczy i mądrze wydają fundusze - wyjaśnił dziennikarzom. Cieszył się, że na razie udaje się utrzymać "front solidarności najbiedniejszych".

Ten wspólny front najbiedniejszych nowych państw UE trudno będzie jednak utrzymać zwłaszcza w ostatniej fazie negocjacji budżetowych, jeśli płatnicy netto będą obstawać przy dużych cięciach w spójności. Nie można wykluczyć, że podczas szczytu UE w grudniu, kiedy spodziewany jest finisz negocjacji, ten czy inny kraj nie wyłamie się i przejdzie na stronę płatników netto.

Dlatego - przyznają źródła polskie - do tego czasu trzeba znaleźć inną metodę rekompensacyjną specjalnie dla Węgier i trzech krajów bałtyckich.

We wtorek po Luksemburgu krążyła też inna deklaracja budżetowa. Z inicjatywy Niemiec grupa siedmiu krajów-płatników netto (Niemcy, Austria, Francja, Finlandia, Szwecja, Holandia i Włochy) w deklaracji pod nazwą "Przyjaciele lepszego wydawania" domagają się uwzględnienia w razie konieczności ograniczania wydatków publicznych przez kraje UE. Domagają się też wprowadzenia zasady tzw. warunkowości makroekonomicznej. Chodzi o propozycję KE, by krajom, które uporczywie łamią dyscyplinę finansów publicznych, blokować dostęp do funduszy strukturalnych z budżetu UE. Polska oraz inne kraje-beneficjenci tej polityki sprzeciwiają się, argumentując, że ta kara zagrażałaby w największym stopniu państwom, które są głównymi odbiorcami funduszy strukturalnych.

Dowiedz się więcej na temat: tym | budżet UE | Netto | Janusz Lewandowski | państw | tych | polityka spójności | kraje

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »