Reklama

UE opracuje plan sankcji wobec Rosji

Premier Donald Tusk chce przekonywać na szczycie UE w Brukseli, że Komisja Europejska powinna zacząć prace nad planem wdrożenia sankcji gospodarczych wobec Rosji na wypadek zaostrzenia kryzysu na Ukrainie. Jego zdaniem UE i Rosję czeka okres bardzo trudnych relacji.

Premier Donald Tusk chce przekonywać na szczycie UE w Brukseli, że Komisja Europejska powinna zacząć prace nad planem wdrożenia sankcji gospodarczych wobec Rosji na wypadek zaostrzenia kryzysu na Ukrainie. Jego zdaniem UE i Rosję czeka okres bardzo trudnych relacji.

- Będziemy przekonywać, by KE zaczęła pracować nad planem wdrażania sankcji z tzw. trzeciej fazy, aby nie była to tylko deklaracja, ale także rozpoczęty proces przygotowania - powiedział premier dziennikarzom przed rozpoczęciem w Brukseli szczytu UE. Dzięki temu ewentualne sankcje gospodarcze mogłyby zostać wprowadzone szybko, bez nowych dyskusji UE, jeśli doszłoby do zaostrzenia napięć na Ukrainie - tłumaczył.

Na szczycie przywódcy państw Unii mają rozszerzyć listę Rosjan objętych sankcjami wizowymi i finansowymi w odpowiedzi na aneksję przez Federację Rosyjską Półwyspu Krymskiego, który wchodzi w skład Ukrainy. Nie przejdą jednak do następnego etapu sankcji, które uderzyłyby w gospodarkę rosyjską.

Reklama

Jednak zdaniem Tuska UE powinna przynajmniej wskazać precyzyjnie te obszary w gospodarce, w których można by rozważyć sankcje wobec Rosji na wypadek dalszej destabilizacji. Jak powiedział, na poprzednim szczycie UE dała o sobie znać ostrożność niektórych państw. - Ale dzisiaj, jak sądzę, nie będzie wątpliwości i trzeba będzie wrócić do nazwania po imieniu, w jakich dziedzinach gospodarczych Unia będzie gotowa do wprowadzenia sankcji - powiedział premier.

Jego zdaniem "nie ma przesadnego entuzjazmu i przekonania", że obecne restrykcje są skuteczne. - Byłoby złudzeniem sądzić, że sankcje wizowe, dotyczące kont i innych zasobów ludzi, wykazanych na listach do sankcji, jednoznacznie wpłyną czy zmodyfikują politykę rosyjską - powiedział szef polskiego rządu.

Według niego Unię czeka "dyskusja o tym, jak Europa ma się przygotować do być może długiego okresu zamrożonych czy bardzo trudnych relacji". - Polska jest krajem raczej stanowczym, jeśli chodzi o potrzebę przygotowania mocniejszych sankcji, ale trzeba na to spojrzeć ze świadomością, że Unia Europejska de facto przygotowuje się na nowy czas, na zupełnie nowe okoliczności, jeśli porównamy to z dotychczasowymi relacjami europejsko-rosyjskimi - zaznaczył Tusk.

Premier przekonywał, że bardzo ważne jest, aby "utrzymywać poziom dużej solidarności i jednolitości", żeby "Europa tężała, wzmacniała się, jako wspólnota". - Być może przyjdzie czas, kiedy przyjdzie zdawać trudniejszy niż dzisiaj wspólnotowy egzamin, wobec bardziej agresywnych i krytycznych zdarzeń na Wschód od Europy - powiedział szef rządu.

Podkreślił jednocześnie, że nie przyjechał do Brukseli "nawoływać do wojny z Rosją". - Dziś nie powinniśmy rozmawiać w taki sposób, jakbyśmy się szykowali do wojny, bo działania UE i Stanów Zjednoczonych mają zapobiec konfliktowi zbrojnemu. Warto pytać przede wszystkim najbardziej zainteresowanych, czyli Ukraińców. Ukraina jest dziś najlepszym przykładem takiej powściągliwości, bo ma dziś świadomość, że konflikt zbrojny może być wstępem do tragedii dla narodu ukraińskiego i dla całego świata - wskazał. Jego zdaniem to, że dziś Rosja zachowuje się agresywnie i nieodpowiedzialnie, nie znaczy, że my powinniśmy podążać tym samym tropem.

Tusk przypomniał też, że wraz z innymi przywódcami podpisze w piątek część polityczną umowy stowarzyszeniowej UE-Ukraina. - Od tej umowy stowarzyszeniowej zaczął się Majdan, zginęli ludzie - zwrócił uwagę. Podkreślił, że to m.in. polskie argumenty przekonały resztę krajów unijnych do tego, by jak najszybciej podpisać umowę z Kijowem. Jego zdaniem dla wielu państw UE był to duży krok do przodu, który był obarczony niemałym ryzykiem.

Tematem szczytu będzie także współpraca energetyczna. Tusk zapowiedział, że szefowie państw i rządów będą pracować nad mandatem dla Komisji Europejskiej w sprawie przygotowania nowych zasad współpracy energetycznej w Europie, które mogłyby zwiększyć niezależność całej UE od rosyjskich źródeł energii. - Będziemy starali się o konkluzje, które będą rekomendacją dla Komisji Europejskiej, by przygotować i to najpóźniej do czerwca nowe zasady współpracy energetycznej w Europie, które wyraźnie mogłyby zwiększyć niezależność całej UE od rosyjskich źródeł energii - powiedział szef rządu.

Tłumaczył, że wspólnie z innymi państwami proponujemy przygotowanie organizacyjne do "zwiększenia pozycji Europy" w przetargach na zakup energii. Przypomniał, że rozmawiał już o tym z kanclerz Angelą Merkel, gdy była ona niedawno w Warszawie. - Mam nadzieję, że dziś uda się ten proces rozpocząć. () Tutaj najważniejsza będzie decyzja o zobowiązaniu KE, żeby zaczęła to przygotowywać - oświadczył.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy przedłużył rozmowy z ukraińskimi władzami na temat pakietu pomocowego dla tego kraju, ponieważ jego eksperci potrzebują więcej czasu, by zakończyć prace nad zaproponowanymi przez Kijów planami reform.

"Misja dokonała znaczącego postępu z władzami Ukrainy, jeśli chodzi o opracowanie polityk, które postawią kraj na drodze reform gospodarczych, dobrego zarządzania i zrównoważonego wzrostu, przy jednoczesnej ochronie najsłabszych. Nasza współpraca z władzami Ukrainy jest doskonała. Kompleksowy program reform przygotowany przez władze obejmuje szeroki zakres zagadnień. Potrzeba dodatkowego czasu, aby ukończyć nad nim prace" - powiedział, cytowany w czwartkowym komunikacie Funduszu, szef misji na Ukrainę Nikołaj Georgiew.

Fundusz planuje zakończenie prac w Kijowie we wtorek, 25 marca. Eksperci z waszyngtońskiej organizacji pracują na miejscu od 4 marca. W zeszłym tygodniu zakończyła się faza zbierania informacji. Teraz MFW negocjuje z ukraińskimi władzami program refom, które ma wesprzeć. Są one warunkiem, od którego uzależniona jest wypłata wsparcia dla Kijowa.

MFW już latem w 2010 roku udzielił Ukrainie pożyczki na blisko 15 mld dol., jednak po wypłacie części pieniędzy została ona zawieszona, bo ówczesne władze Ukrainy odstąpiły od realizacji uzgodnionych z MFW warunków pomocy, w tym m.in. rezygnacji z subsydiowania energii. Wówczas MFW uzależniał pożyczkę dla Kijowa od przeprowadzenia reform strukturalnych oraz konsolidacji fiskalnej. Apelował m.in. o wprowadzenie na Ukrainie elastycznego kursu wymiany waluty oraz podwyższenia opłat za energię.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »