Reklama

Ukraina nie zgadza się na zawyżone ceny gazu

O problemach związanych z kontraktem gazowym będą dziś rozmawiać w Moskwie szefowie dyplomacji: Rosji - Siergiej Ławrow i Ukrainy - Konstantin Griszczenko. Kijów chce zmienić warunki umowy zawartej przez rząd Juli Tymoszenko twierdząc, że są niekorzystne dla ukraińskiej gospodarki.

Takie stanowisko ukraińskie władze prezentują od wielu miesięcy. Powtórzył je w sobotę podczas spotkania z prezydentem Rosji Dmitrijem Miedwiediewem prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz. Po tym spotkaniu na stronach internetowych Kremla ukazał się komunikat ostrzegający Kijów przed jednostronną próbą weryfikacji międzynarodowych umów. Moskwa zapowiada, że będzie bronić swoich racji przed sądem a ewentualne niewywiązywanie się z zapisów kontraktu może zaszkodzić Ukrainie. Ukraina uważa obecnie obowiązujące ceny dostaw rosyjskiego gazu za zawyżone i chce zlikwidować koncern Naftagaz co ma pozwolić na wygaszenie niekorzystnej umowy.

Reklama

Ławrow Rosja nie chce "zagonić Ukrainy do narożnika"

Oświadczył szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow po spotkaniu z ukraińskim ministrem spraw zagranicznych Konstantinem Griszczenko. Obaj dyplomaci rozmawiali dziś o problemach z rosyjsko - ukraińskim kontraktem gazowym. Kijów chce weryfikacji kontraktu twierdząc, że dokument podpisany przez rząd Juli Tymoszenko jest niekorzystny dla Ukrainy.

Natomiast Moskwa grozi skierowaniem sprawy do sądu domagając się pełnej realizacji kontraktu.

- Próby zgonienia kogokolwiek do narożnika nigdy nie sprzyjają budowaniu dobrych stosunków międzynarodowych" - uważa szef rosyjskiej dyplomacji. Siergiej Ławrow podkreślił, że jego kraj traktuje Ukrainę z całą powagą jako strategicznego partnera. "Jednak jesteśmy gotowi bronić naszych interesów przed sądem - podkreślił Ławrow. W niedzielę ukazało się na stronach internetowych Kremla oświadczenie, z którego wynika, że Moskwa nie zgodzi się na zmianę kontraktu i będzie domagała się pełnej realizacji umowy gazowej.

_ _ _ _ _

Premier Ukrainy zapowiedział, że operator sieci gazowych Naftohaz przestanie istnieć. Mykoła Azarow chce całkowicie zrestrukturyzować tę firmę rozbijając ją na kilka mniejszych.

Premier zapowiedział, że każda z nich będzie zajmowała się konkretną działalnością: wydobyciem gazu, tranzytem czy sprzedażą. Od marca 2009 roku takiej restrukturyzacji domagała się Unia Europejska. Jest to jeden z warunków otrzymania od banków europejskich kredytów na modernizację gazociągów. Jednocześnie likwidacja Naftohazu pozwoli - zdaniem Mykoły Azarowa - na zawarcie nowych kontraktów gazowych z Rosją.

Według Kijowa, obecne są niekorzystne dla Ukrainy. "Naftohaz jako firma przestanie istnieć. Będą działać całkiem nowe firmy, a zatem trzeba będzie zawrzeć nowe kontrakty, które zastąpią obecne" - dodał. Rosja już odpowiedziała na takie rozwiązanie. Według szefa Gazpromu Aleksieja Millera, jedynym sposobem likwidacji Naftohazu jest jego wchłonięcie przez rosyjskiego monopolistę. Dopiero potem będzie można mówić o nowych umowach gazowych między Rosją a Ukrainą.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »