Reklama

Umowa TTIP: Już 1,7 mln Europejczyków mówi twarde "NIE"

Umowa między UE i USA, Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji (TTIP) budzi wiele kontrowersji. TTIP w obecnej formie niesie znacznie więcej zagrożeń, niż szans dla Polski - uważają eksperci.

Reklama

Arbitraż to popularny sposób rozwiązywania sporów, ale w przypadku planowanego porozumienia handlowego między USA i UE, czyli TTIP, budzi kontrowersje. Nie wszyscy uważają, że się opłaca - wskazywali uczestnicy wczorajszej debaty Instytutu Allerhanda.

Dzięki planowanemu porozumieniu firmy z USA i UE uzyskają swobodny wzajemny dostęp do swoich rynków.

Jednym z elementów umowy jest klauzula o mechanizmie arbitrażowym na wypadek sporu inwestora z państwem członkowskim. Dziś mechanizm rozwiązywania sporów na linii inwestor-państwo jest częścią 1400 umów zawartych przez państwa członkowskie UE z innymi krajami. Polska jest stroną 60 takich umów.

Jeśli nowe porozumienie wejdzie w życie, arbitraż stanie się jeszcze częstszy. Ale ten punkt umowy UE-USA wzbudził już liczne protesty.

-Zdaniem zwolenników mechanizm arbitrażowy miałby zmusić państwa do przestrzegania raz przyjętych reguł i uniemożliwić im dyskryminację zagranicznych inwestorów - tłumaczył Marcin Asłanowicz z kancelarii Baker & McKenzie i jeden z uczestników III Kongresu Sporów Sądowych, Mediacji i Arbitrażu

. - Z kolei przeciwnicy boją się m.in. przewagi wielkich korporacji nad państwem oraz ograniczenia wpływu państw na wprowadzanie zmian korzystnych dla ich własnej gospodarki - dodał.

Arbitraż to metoda rozwiązywania sporów bez korzystania z sądów powszechnych, przy udziale bezstronnego specjalisty. Często postrzegany jest jako alternatywa dla kosztownego i długotrwałego postępowania sądowego. Ale nie zawsze spełnia pokładane w nim oczekiwania, zwłaszcza na poziomie relacji inwestor-państwo. Bywa znacznie droższy i trwa dłużej, niż oczekują strony.

- Obrona interesów kosztuje. Trudno oczekiwać, żeby państwo było bezpieczne, wygrywało sprawy i nie ponosiło przy tym kosztów - zapowiedział Marcin Asłanowicz. Zaznaczył jednak, że wysoki koszt takiego arbitrażu rzeczywiście jest jedną z jego wad.

Polska popiera włączenie klauzuli arbitrażowej do porozumienia UE-USA. Zdaniem uczestników Kongresu arbitraż to rozwiązanie obarczone wieloma wadami, ale obecnie bez alternatywy.

- Patrząc realistycznie na wydolność sądów, mam wątpliwości czy bez arbitrażu jesteśmy w stanie kontrolować takie spory.

Mówimy o dziesiątkach tysięcy stron, o sprawach prowadzonych w różnych językach, o konieczności tłumaczeń i bardzo dokładnego zgłębienia tej tematyki, które dla jednego sędziego może być nierealne - stwierdził podczas Kongresu Paweł Kuglarz z kancelarii Wolf Theiss.

Umowa między UE i USA, Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji (TTIP), jest w fazie negocjacji od 2013 roku. W Europie budzi wiele kontrowersji m.in. dlatego, że negocjacje są niejawne. Do dziś ok. 1,7 mln Europejczyków podpisało się pod protestem przeciwko porozumieniu.

PAP

_ _ _ _ _ _ _ _

OPINIE

Unijno-amerykańska umowa handlowa (TTIP) ułatwi życie małym i średnim firmom. Chodzi o takie, które chcą eksportować swoje produkty do Stanów Zjednoczonych. Uważa komisarz ds. handlu Cecilia Malmstroem.

Komisja Europejska przedstawiła wyniki raportu na temat wyzwań, z jakimi muszą się zmagać europejskie firmy w handlu z Amerykanami. Produkty małych i średnich firm stanowią około 28 procent unijnego eksportu za ocean. Chodzi m.in. o żywność, napoje i ubrania. Europejscy przedsiębiorcy narzekają jednak na problemy z dostosowaniem się do zasad obowiązujących na amerykańskim rynku, trudności z dostępem do informacji o przepisach czy różnice w regulacjach, jakie występują w poszczególnych stanach. "Wiele z tych przeszkód może być ograniczonych dzięki TTIP" - przekonuje unijna komisarz ds. handlu Cecilia Malmstroem. "Mówienie, że TTIP jest tylko dla wielkich firm, to bzdura" - dodała komisarz.

Przewodniczący Towarzystwa Ekonomistów Polskich, Ryszard Petru wyjaśnia, że umowa o wolnym handlu nie dla wszystkich jest powodem do optymizmu, dlatego bardzo ważne będzie wynegocjowanie odpowiednich okresów przejściowych, dla różnych branż i krajów.

Zdaniem ekonomisty umowa nie może przynieść ani wielkich wygranych, ani też przegranych. Ryszard Petru podkreślił, że na porozumieniu o wolnym handlu i inwestycjach najbardziej skorzystają najmocniejsze kraje, takie jak Niemcy czy Wielka Brytania. Korzyści dla średnich i małych państw, w opinii przewodniczącego Towarzystwa Ekonomistów Polskich, nie są tak oczywiste.

Wiceszef resortu gospodarki, Andrzej Dycha spodziewa się, że umowa o wolnym handlu ze Stanami Zjednoczonymi może ułatwić Polakom wyjazd do tego kraju. Wiceminister przypomina, że poza wolnym przepływem towarów i inwestycji będziemy mieli do czynienia także ze swobodą przemieszczania się osób. Zniesienie systemu wizowego dla wszystkich państw Unii Europejskiej, zdaniem Andrzeja Dychy, może być najbardziej widocznym efektem umowy.

Komisja Europejska szacuje, że TTIP pozwoli na zwiększenie PKB o 0,5 procent, a to może przełożyć się na powstanie 2 milionów miejsc pracy w krajach wspólnoty i w USA. Unia Europejska i Stany Zjednoczone to największy na świecie obszar współpracy gospodarczej, który wytwarza 41 procent światowego PKB.

Porozumienie między Brukselą a Waszyngtonem wciąż budzi wiele kontrowersji w Europie, gdzie wielu obawia się, że umowa doprowadzi do obniżenia unijnych standardów i będzie służyła wielkim korporacjom, a nie zwykłym Europejczykom.

IAR

Dowiedz się więcej na temat: korporacje | umowa handlowa | TTIP | USA | umowa o wolnym handlu z USA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »