Reklama

USA przed wyborami: jak przeciągnąć biznes na swoją stronę

Reforma podatkowa to obok redukcji krótko- i długoterminowego długu temat najważniejszej dziś debaty w Kongresie USA. Jej wynik może zadecydować o tym kto w kolejnej kadencji będzie ustalać politykę gospodarczą w Stanach Zjednoczonych. Debata nad reformą podatkową jest w pewnym sensie reminiscencją najciekawszych dyskusji na ten temat w USA w latach 80. XX wieku.

Miarą wolności gospodarczej jest Dzień Wolności Podatkowej. Ta data pokazuje ile czasu trzeba pracować by zadowolić fiskusa. Od tego dnia zaczynamy zarabiać na siebie. Bułgarzy, na przykład pracowali w tym roku na utrzymanie swojego państwa tylko do 4 maja. To o jeden dzień dłużej niż Nowozelandczycy.

Reklama

W Polsce w ubiegłym roku ten szczęśliwy dla podatnika dzień przypadł 23 czerwca. O 9 dni później niż w 2009 r. W tym roku wypadnie on jeszcze później ze względu na podwyżki VAT-u. Amerykanie nie finansują wydatków rządowych już od 12 kwietnia. To dwa tygodnie wcześniej niż w ubiegłym roku. Czy amerykański fiskus zmniejszył apetyt?

Inflacja, bezrobocie, PKB - zobacz dane z Polski i ze świata w Biznes INTERIA.PL

Niezupełnie. Przyczyniła się do tego recesja, która wpłynęła na zmniejszenie poboru podatków. I co najważniejsze - prezydent Barack Obama i amerykański Kongres zdecydowali się przedłużyć okres cięć podatkowych wprowadzonych przez prezydenta George'a W. Busha. Dla gospodarstwa domowego o przeciętnych dochodach oznacza to zwrot ponad dwóch trzecich podatku dochodowego. A wielodzietna rodzina otrzyma dodatkowo czek od państwa, a także od stanu nie mniejszy niż 900 dolarów.

A jakie korzyści odniosą przedsiębiorcy? Zarówno Republikanie, jak i Demokraci mówią o zmniejszeniu podatków. Warto jednak pamiętać, że trwa właśnie gorący okres przedwyborczy. I reprezentanci obu partii chcą przekonać do siebie wyborców niezależnych. Należy do tego jeszcze dodać, iż każda propozycja korekty polityki podatkowej, czy ograniczenia zadłużenia rządu federalnego, formułowana jest z pomocą badań opinii publicznej. Badania przeprowadzone na początku maja wspólnie przez "USA Today", CNN i Instytut Gallupa wskazują, iż Demokraci mogą przekonać niezależnych wyborców, jeśli przeforsują wzrost podatków dla osób o wysokich dochodach i zlikwidują ulgi podatkowe dla przedsiębiorstw. Inne badanie Gallupa z kwietnia 2011 r. pokazuje natomiast, iż Demokraci mogą liczyć na poparcie wielkiego biznesu jeśli zlikwidują podatek CIT. Tego właśnie oczekiwali wyborcy od partii republikańskiej.

Renesans reformy podatkowej sprzed 30 lat

W szufladzie przywódcy większości Kongresu, Johna Boehnera znajduje się projekt likwidacji tego podatku przygotowany w czasie kampanii wyborczej Ronalda Reagana w 1978 r. Został przygotowany przez ekonomistów Stanford Institute for the Economy Research na potrzeby sztabu wyborczego gubernatora Kalifornii. Jego większa część znalazła swoje odzwierciedlenie w ustawie obniżającej podatki w 1981 r., którą zainicjowali republikański kongresmen Jack Kemp z Nowego Jorku i senator William Roth z Delaware.

Nie znalazła się tam jednak koncepcja likwidacji CIT. Dlaczego? Współpracownik Kempa, były przewodniczący Kongresu Newt Gingrich tłumaczy, że "Kemp wierzył w niskie podatki". Ale "był zwolennikiem polityki gospodarczej, która miała na celu wzmocnić gospodarstwa domowe". Dlatego wyłączył z projektu postulat likwidacji CIT, chcąc poświęcić więcej czasu na debatę.

Gdy 14 sierpnia 1982 r. Reagan zaproponował podniesienie podatków Jack Kemp i Newt Gingrich wyrazili swój sprzeciw. A likwidacja CIT, wskutek niechęci administracji Reagana, trafiła do szuflady. Po ponad trzydziestu latach debata odżyła za sprawą grupy kongresmenów. Zdaniem części ekonomistów ciężar podatku od zysku firm ponoszą przede wszystkim pracownicy. Prof. Alvin Rabushka, ekspert ds. polityki podatkowej i wykładowca Stanford University, mówi iż konsekwencje tego podatku odczuwają konsumenci, pracownicy i właściciele kapitału. I "wysokość tych kosztów, trudna do oszacowania, zwiększa lub redukuje konkurencyjność pracy i rynków kapitałowych".

Demokraci za całkowitą likwidacją CIT

W styczniu 2011 r. kongresmen Rob Woodall z Georgii zaproponował zastąpienie CIT "podatkiem sprawiedliwym" (Fair Tax). Zamiast podatku dochodowego, CIT, od nieruchomości i darowizn Amerykanie płaciliby 23-proc. podatek od usług i opodatkowalnej własności (taxable property). Ekonomista dr Robert Carrol z Tax Foundation uważa, że "obecny system podatkowy jest skomplikowany i wpływa na zmniejszenie akumulacji kapitału w Stanach Zjednoczonych". Choć projekt Ustawy o Sprawiedliwym Podatku (Fair Tax Act) znalazł poparcie 61 kongresmenów to jednak wątpliwe wydaje się jego przeforsowanie w tej kadencji.

Podatek CIT w największym stopniu skrytykowali jednak Demokraci. Jeszcze jako Sekretarz Departamentu Pracy prof. Robert Reich stwierdził, iż "ten podatek jest nieefektywny i kryminogenny". Prof. Reich krytykuje propozycję prezydenta Obamy mającą na celu obniżenie podatku CIT. - Przedsiębiorstwa by zwiększyć zysk inwestują kapitał w oprogramowanie i systemy zarządzania mające na celu automatyzację to znaczy w redukcję miejsc pracy, a to ostatnia rzecz jakiej potrzebuje amerykańska, czy światowa gospodarka - tłumaczy. I dodaje, że cięcia zaproponowane przez prezydenta Obamę sprawią, iż te działania "staną się korzystne finansowo dla tych przedsiębiorstw".

Może podatek liniowy?

Kongres przypuszczalnie nie zgodzi się na całkowitą likwidację CIT. Wśród senatorów, jak i przedstawicieli Izby Reprezentantów wzrasta jednak zainteresowanie projektem "podatku liniowego", opracowanym w 1983 r i nieco zmodyfikowanym w ubiegłym roku przez ekonomistów prof. Roberta E. Halla i Alvina Rabushka. Pełna koncepcja tego podatku opisana jest w książce Alvina Rabushka "Podatek liniowy".

Dowiedz się więcej na temat: Biznes | USA | ten | tym

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »