Ustawa wiatrakowa. Sejm odrzucił weto opozycji
W piątek Sejm większością głosów odrzucił wniosek PiS i Konfederacji o odrzuceniu projektu nowelizacji ustawy wiatrakowej. Wetu opozycji sprzeciwiło się 233 posłów, 191 było za, nikt się nie wstrzymał. Trafi on teraz do sejmowych komisji.
W czwartek wieczorem w Sejmie odbyła się debata towarzysząca pierwszemu czytaniu rządowego projektu noweli ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych oraz niektórych innych ustaw. Wnioski o jego odrzucenie złożyły kluby PiS i Konfederacji. Te jednak nie uzyskały większości w piątkowym głosowaniu.
Minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska podkreśliła, że projektowane przepisy likwidują wprowadzoną kilka lat temu zasadę 10H. Przypomniała, że de facto zablokowała ona inwestycje w wiatraki na lądzie. Jej zdaniem nowe przepisy poprzez rozwój odnawialnych źródeł pozwolą też ograniczyć import paliw kopalnych, na które rocznie wydajemy 140 mld zł. "Należy wzmacniać suwerenność i niezależność polskiego systemu elektroenergetycznego" - podkreśliła.
Szefowa MKiŚ przekonywała, że dzięki planowanemu zwiększeniu mocy w wiatrakach na lądzie z 10 GW do 20 GW, samorządy zyskają z podatków dodatkowe ok. 300 mln zł; wiatraki na lądzie to też kolejne 31 tys. wysokopłatnych miejsc pracy, a także oszczędności związane z mniejszymi obciążeniami w związku z EU ETS.
Poseł Marek Suski (PiS) motywując wniosek o odrzucenie projektu przekonywał, że jest on "szkodliwy dla gospodarki i obywateli". Poseł mówił, że projekt to drugie podejście do "lex Siemens". Przypomniał, że na początku kadencji pojawił się poselski projekt ustawy wiatrakowej, który ostatecznie został wycofany. Przedstawiciel PiS mówił, że po wejściu tamtego projektu pod obrady, notowania mającego kłopoty finansowe Siemensa wzrosły. Przypomniał, że jednym z producentów wiatraków jest właśnie ta firma. "Ta ustawa zawiera w sobie (...) interes innego podmiotu, bo przecież te wiatraki będą sprowadzane z zagranicy (...) Drugą sprawą, którą można powiedzieć, jeśli chodzi o Siemensa (...) ale to jest firma, która ma rzeczywiście wybitne zasługi - organizowała ogrodzenia elektryczne przy obozach koncentracyjnych, więc nie jest to specjalnie polski przyjaciel (...). Ja bym proponował żebyście jednak takiej przyjaźni do Siemensa w ustawach nie deklarowali" - powiedział Marek Suski.
Posłowi odpowiedział wiceminister klimatu Miłosz Motyka, który przypomniał, że za rządów PiS spółki Skarbu Państwa chętnie współpracowały z tą niemiecką firmą. "Nie było w Polsce takiego rządu, który by więcej pieniędzy Siemensowi wysłał w ramach różnych kontraktów, niż rząd, który pan popierał (rząd zjednoczonej prawicy - red.). Motyka wyliczał: w 2022 r. z tą firma podpisano umowę na 2 mld zł na budowę bloku energetycznego w Grudziądzu; w 2023 w Rybniku była to umowa na 4,6 mld zł. W 2023 roku PGE wraz z partnerem biznesowym podpisała umowę na dostawę turbin wiatrowych dla farmy Baltica 2 właśnie z Siemensem - dodał.
"Nie szukajcie wrogów tam gdzie ich nie ma. Nie szukajcie wroga w wietrze, w słońcu, w wodzie, ani nawet w naszym partnerze inwestycyjnym, ani w technologii" - podkreślił wiceminister klimatu.
Większość posłów, Piotr Kandyba (KO), Piotr Strach (Polska 2050-TD), Andrzej Grzyb (PSL-TD) i Daria Gosek-Popiołek (Lewica) zadeklarowali poparcie dla projektu. Andrzej Grzyb przypomniał przedstawicielom PiS, że kilka lat temu, właśnie za ich rządów, pojawił się projekt, który zmniejszał minimalną odległość wiatraków od domów do 500 m. Potem w trakcie prac nad nim w Sejmie, ta odległość zwiększyła się do 700 m.
Jedną z najważniejszych zmian planowanych w projekcie noweli zniesienie wprowadzonej w 2016 r. zasady 10H i wprowadzenie 500 m jako minimalnej odległości wiatraków od zabudowań. Obecnie ta minimalna odległość od obiektów mieszkalnych wynosi 700 m. Rozwiązanie to ma przyczynić się do wzrostu zainstalowanej mocy w nowych projektach wiatrowych na lądzie o 60-70 proc.
Zgodnie z projektem, minimalna odległość turbiny od granicy parku narodowego ma wynieść 1500 m, od określonych obszarów Natura 2000 - 500 m. Restrykcją tą mają zostać objęte sąsiedztwa obszarów Natura 2000 utworzonych w celu ochrony siedlisk nietoperzy i ptaków.
Projekt wprowadza też elastyczność w lokowaniu elektrowni wiatrowych w pobliżu linii przesyłowych najwyższych napięć. Obecne przepisy przewidują tu minimalną odległość 3H. Przewiduje się wprowadzenie możliwości, aby na etapie tworzenia miejscowego planu zagospodarowanie przestrzennego (MPZP) dla konkretnej inwestycji wiatrowej, inwestor mógł uzgodnić z operatorem przesyłowym mniejszą odległość.
W projekcie znalazły się przepisy dotyczące repoweringu, czyli modernizacji istniejących turbin wiatrowych. Wprowadzono też minimalną odległość budowy nowych wiatraków od dróg krajowych, wynoszącą 1H, czyli równej maksymalnej wysokości łopaty wirnika nad powierzchnią. Przy czym wojewoda, wydając decyzję o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej (ZRID), będzie nakazywał, za odszkodowaniem, rozbiórkę elektrowni wiatrowych leżących bliżej niż 1H od projektowanej drogi krajowej i zakazywał wydawania pozwoleń na budowę w tym obszarze.