Verheugen: integracja europejska gwarantuje dobrobyt

Potrzebujemy integracji europejskiej po to, by zagwarantować obywatelom Europy wolność, bezpieczeństwo i dobrobyt; przyjęcie Polski do UE było korzystne nie tylko gospodarczo, ze względu na jej historię stanowiło "moralny mus" - zapowiedział b. komisarz UE Guenter Verheugen.

Verheugen, który pełnił funkcję komisarza UE ds. rozszerzenia w latach 1999-2004, wziął udział w 11. edycji Warsaw Ecocomic Hub. Podczas jednego z paneli dyskutowano m.in. o obecnej kondycji Unii Europejskiej.

Verheugen został spytany m.in. o to, czy Unia Europejska nie żałuje przyjęcia Polski do Wspólnoty w 2004 roku. "Absolutnie nie żałuje polityki rozszerzania. Punktem wyjścia jest to, że ustaliliśmy, iż integracja europejska jest niezbędna jako ciąg dalszy naszej historii, jako wnioski wyciągnięte z historii" - mówił.

Reklama

Zdaniem polityka jednymi ze źródeł konfliktów, jakie w przeszłości wybuchały w Europie, był brak odpowiedniej wiedzy, instytucji oraz wzajemnego zaufania państw kontynentu.

"Potrzebujemy integracji europejskiej do tego, aby utrzymać pokój (...). Potrzebujemy jej również po to, by zagwarantować obywatelom Europy wolność, bezpieczeństwo i dobrobyt" - oświadczył. Według niego w pojedynkę, we współczesnym świecie państwa europejskie nie są w stanie tego zagwarantować swoim obywatelom.

Verheugen ocenił, że przyjmowanie nowych państw do UE jest korzystne "strategicznie oraz gospodarczo". Dodał, że w przypadku Polski przyjęcie jej do UE stanowiło "moralny mus" ze względu na jej historię. "Po zbrodniach, po okupacji, po wszystkim tym, co odbyło się tu, w waszym kraju, po zbrodniach niemieckich, które miały miejsce na polskiej ziemi, było to kwestią uczciwości" - oświadczył.

Komisja Europejska nie przewiduje rozmów w sprawie zawartej w listopadzie umowy rozwodowej Unii Europejskiej z Wielką Brytanią. O możliwości prowadzenia takich rozmów mówiła podczas szczytu unijnego w Brukseli premier Theresa May.

"Porozumienie, które zostało zawarte, jest najlepszym i jedynym możliwym rozwiązaniem. Nie będziemy go renegocjować. Jak powiedział szef RE Donald Tusk, Rada Europejska przedstawiła wyjaśnienia, które były możliwe na obecnym etapie. Nie przewidujemy dalszych spotkań ze Zjednoczonym Królestwem (na temat umowy rozwodowej).

Po unijnej stronie zaczęliśmy proces ratyfikacji porozumienia i będziemy śledzić proces ratyfikacji umowy w Wielkiej Brytanii" - powiedział rzecznik KE Margaritis Schinas.

Przywołał też słowa szefa KE Jean-Claude'a Junckera wypowiedziane podczas ubiegłotygodniowego szczytu unijnego o tym, że Unia będzie w stanie rozpocząć rozmowy na temat przyszłych relacji Wielkiej Brytanii z UE po zaakceptowaniu porozumienia.

Pytany o ewentualne drugie referendum w Wielkiej Brytanii na temat brexitu Schinas odpowiedział, że to kwestia wewnętrznej debaty w tym kraju. "Nie mamy żadnego komentarza w tej sprawie" - oświadczył.

Szef RE Donald Tusk poinformował po unijnym szczycie, że wyklucza jakiekolwiek otwarcie na nowo negocjacji w sprawie umowy rozwodowej UE z Wielką Brytanią. Zdaniem Junckera, kolejnym krokiem powinno być rozpoczęcie rozmów w sprawie przyszłych relacji Unii Europejskiej z Wielką Brytanią.

May zapowiedziała tymczasem na konferencji w Brukseli, że zgodnie z ustaleniami ze szczytu UE jej rząd będzie prowadzić dalsze rozmowy z Unią w sprawie gwarancji dotyczących umowy o wyjściu Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty, których potrzebuje brytyjski parlament.

Jak relacjonowała, w jej rozmowach z liderami pozostałych 27 państw członkowskich UE było "jasne, że oni chcą, aby udało się sfinalizować to porozumienie, i będą pracować z Wielką Brytanią, aby zapewnić, że tak się stanie".

Dotyczy to m.in. udzielenia dalszych gwarancji dotyczących wzbudzającego kontrowersje mechanizmu awaryjnego (ang. backstop), pozwalającego na uniknięcie powrotu do twardej granicy między Irlandią Północną a Irlandią, potrzebnych do uzyskania poparcia dla umowy w sprawie Brexitu wśród posłów w Izbie Gmin.

May dodała, że choć "jest świadoma doniesień medialnych, że Unia Europejska nie jest skłonna rozważyć jakichkolwiek dalszych gwarancji", to jej interpretacja przebiegu szczytu jest zupełnie odmienna i uważa jego wnioski za "krok naprzód".

Zapisane w projekcie umowy wyjścia z UE kontrowersyjne rozwiązanie zakłada, że - w razie braku innych ustaleń - Zjednoczone Królestwo byłoby zmuszone do pozostania w unii celnej i elementach wspólnego rynku UE, a także mogłoby dojść do powstania tzw. granic regulacyjnych między Wielką Brytanią a Irlandią Północną.

Te zmiany pozwoliłyby na uniknięcie powrotu twardej granicy między Irlandią Północną a Irlandią i na kontynuację trwającego od 1998 roku procesu pokojowego. Część Brytyjczyków uważa jednak warunki backstopu za niemożliwe do przyjęcia.

Przywódcy "27" podkreślili w przyjętym na szczycie dokumencie, że zawarte z Londynem w listopadzie porozumienie w sprawie brexitu nie podlega renegocjacji. W konkluzjach wskazali, że backstop ma służyć jako polisa ubezpieczeniowa i zapobiec twardej granicy pomiędzy Irlandią a Irlandią Północną oraz zapewnić integralność jednolitego rynku.

Rada Europejska podkreśla również, że gdyby jednak konieczne było uruchomienie backstopu, obowiązywałby on tymczasowo, aż zostałby zastąpiony późniejszą umową, która zapobiegnie powstaniu twardej granicy między Irlandią a Irlandią Północną. W takim przypadku Unia dołoży wszelkich starań, aby wynegocjować i szybko zawrzeć umowę, która zastąpiłaby mechanizm.

Z Brukseli Łukasz Osiński

PAP
Dowiedz się więcej na temat: UE | brexit | strefa euro | integracja europejska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »