Reklama

W USA mocna podwyżka stóp. Wall Street i bitcoin spokojne, ale ciągle na dnie

Amerykański bank centralny podniósł wczoraj stopę procentową o 0,75 pkt proc. Takiego posunięcia rynki spodziewały od co najmniej kilku dni. Nie jest też wykluczone, że w przyszły miesiącu Fed zdecyduje się na równie dużą podwyżkę. Mimo to indeksy giełdowe na Wall Street zakończyły dzień wzrostami, a bitcoin, który kilka godzin przed decyzją Fed spadł do najniższego poziomu od grudnia 2020 roku, potem odrobił straty.

 

  • Wczoraj Rezerwa Federalna podniosła stopy proc. aż o 0,75 pkt proc. Na rynku dominuje pogląd, że obecny cykl podnoszenia stóp wywoła globalną recesję
  • Rynek terminowy wycenia, że do końca roku Fed podniesie przedział stopy funduszy federalnych do 3,5-4 proc.
  • Wielu inwestorów zakłada, że wraz z dalszymi podwyżkami stóp procentowych ceny kryptowalut będą nadal spadać

Spokojna reakcja rynków nie oznacza, że inwestorzy nie są zaniepokojeni ostrym kursem w polityce pieniężnej obranym przez Rezerwę Federalną. Dominuje pogląd, że obecny cykl podnoszenia stóp wywoła globalną recesję.

Reklama

Półrocze wielkich spadków

Federalny Komitet ds. Operacji Otwartego Rynku (FOMC) podniósł w środę stopę funduszy federalnych do przedziału 1,5-1,75 proc. Stało się to po zarządzeniu największej od 28 lat jednorazowej podwyżki stóp. Jednocześnie bank centralny podkreślił, że jest zdeterminowany, by inflację w USA przywrócić do celu 2 proc. (teraz wynosi 8,6 proc.).

Wczoraj - gdy znana już była decyzja Fed - giełdowy indeks S&P500 wzrósł o 1,5 proc. a Nasdaq o 2,5 proc. Oba wskaźniki zdążyły jednak wcześniej spaść na konto spodziewanej podwyżki stóp - w poniedziałek straciły po 4-4,5 proc. W dodatku, licząc od początku tego roku S&P500 cofnął się o ponad 20 proc., a Nasdaq o prawie 30 proc.

Oczekiwania inwestorów co do przyszłego poziomu stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych zaczęły rosnąć na początku czerwca. Z danych przedstawionych przez FedWatch Tool wynika, że rynek terminowy wycenia, że do końca roku Fed podniesie przedział stopy funduszy federalnych do 3,5-4 proc.

Jeszcze na początku maja prognozy mówiły o poziomach o 0,5 pkt proc. niższych. W cenach już są uwzględnione podwyżki po 50 punktów bazowych w lipcu i wrześniu. Choć od wczoraj niektórzy inwestorzy spekulują, że nieunikniona będzie kolejna podwyżka o 75 punktów i to już w przyszłym miesiącu. Po wczorajszym posiedzeniu wiemy, że aż pięciu członków FOMC widzi stopy procentowe na poziomie 4 proc. w 2023 roku.

Fed zdeterminowany by walczyć z inflacją

Amerykański bank centralny podkreśla, że ogólna aktywność gospodarcza w USA wzrosła po spadku w pierwszym kwartale. W ostatnich miesiącach wzrost liczby miejsc pracy był solidny, a stopa bezrobocia pozostała niska. Natomiast inflacja jest podwyższona z powodu nierównowagi podaży i popytu związanej z pandemią, wyższymi cenami energii i szerszą presją cenową.

Z drugiej strony, Fed zdaje sobie sprawę z faktu, że inwazja Rosji na Ukrainę komplikuje sytuację gospodarczą na świecie i dodatkowo podsyca inflację. Ponadto wprowadzone przez Chiny kolejne ograniczenia ekonomiczne z powodu nowej fali Covid prawdopodobnie doprowadzą do następnych zakłóceń w globalnych łańcuchach dostaw.

- Komitet dąży do osiągnięcia maksymalnego zatrudnienia i inflacji na poziomie 2 proc. w dłuższym okresie. Aby osiągnąć te cele, Komitet postanowił podnieść docelowy przedział stopy funduszy federalnych do poziomu 1,5-1,75 proc.i przewiduje, że właściwe będzie ciągłe podwyższanie tego przedziału. Ponadto Komitet będzie kontynuował redukcję swoich zasobów skarbowych papierów wartościowych, papierów dłużnych i papierów wartościowych zabezpieczonych hipoteką - czytamy w komunikacie po posiedzeniu FOMC.

Kryzys bitcoina. W ciągu ostatnich 7 miesięcy kurs spadł o około 70 proc.

Wczoraj, w oczekiwaniu na podwyżkę stóp, cena bitcoina znalazła się w lokalnym dołku na poziomie 20 169 dolarów, który ostatni raz był notowany w grudniu 2020 roku. Tym samym przedłużona została 12-tygodniowa seria spadków wywołana pogarszającymi się nastrojami makroekonomicznych oraz rynkową paniką. Teraz za jedną "monetę" najpopularniejszej kryptowaluty płaci się około 22 tysiące dolarów. Jednak jeszcze półtora tygodnia temu bitcoin kosztował ponad 31 tysięcy dolarów.

Wielu inwestorów zakłada, że wraz z dalszymi podwyżkami stóp procentowych ceny kryptowalut będą nadal spadać. - Obawy związane z gwałtownym zacieśnieniem polityki monetarnej rządzą rynkami finansowymi i przenikają na kryptowaluty poprzez wpływ na dużych inwestorów instytucjonalnych - komentuje sytuację Alex Kuptsikevich, starszy analityk rynku FxPro.

W obliczu rosnącej inflacji i ogromnej niepewności możliwości inwestycyjne inwestorów detalicznych z dnia na dzień topnieją. Zdają sobie z tego sprawę instytucje finansowe, które mogą wstrzymywać się z większymi zakupami kryptowalut do momentu, w którym nie uzyskają pewności poprawy kondycji gospodarki światowej. Paniczne wyprzedaże w przeszłości bywały okazjami do zakupów kryptowalut. Wciąż jednak nie widać na horyzoncie wydarzeń, które mogłyby skłonić duży kapitał do powrotu na rynek.

Wielu pesymistów i jeden optymista

Peter Brandt, popularny weteran rynku kryptowalut, uważa, że dna w notowaniach bitcoina trzeba będzie szukać w okolicy 13 tysięcy dolarów. W jego opinii, właśnie do takich poziomów może niedługo spaść kurs tej kryptowaluty. Inwestor z prawie 50-letnim doświadczeniem na wykresie bitcoina zauważył formację podwójnego szczytu. Jest to bardzo "niedźwiedzi" wskaźnik techniczny, a tworzy się wówczas, gdy aktywo zdoła osiągnąć bardzo wysoką cenę dwa razy z rzędu z odstępem na umiarkowane spadki. Gdy kurs spada poniżej linii wsparcia stanowiącej dołek między dwoma szczytami, wówczas ma on wszelkie podstawy, by kontynuować ruch w dół.

Głębszej korekty spodziewa się również Arthur Hayes, były dyrektor generalny giełdy BitMEX. W jego opinii, 20 tysięcy dolarów za bitcoina to poziom krytyczny dla tej kryptowaluty. Dla ethereum, które kosztuje teraz około 1 200 dolarów przewiduje niebezpieczny spadek do tysiąca dolarów. Trzeba jednak przypomnieć, że ten sam analityk niedawno prognozował, że wirtualny "ether" jeszcze w tym roku jest w stanie dotrzeć do okolic 10 tysięcy dolarów.

Pesymistycznie na perspektywy kryptowalut patrzy także Peter Schiff, na co dzień zarządzający funduszami. Jak twierdzi, wyprzedaż na tym rynku potrwa tak długo, aż banki centralne nie opanują rosnącej inflacji. - Bitcoin i inne waluty cyfrowe uznawane są za niezwykle ryzykowne aktywa, podążające za notowaniami spółek technologicznych. Rynek nie miał więc innego wyboru, jak tylko skierować kapitał w stronę bezpieczniejszych alternatyw i pozostawiać kryptowaluty na pastwę niedźwiedzi - podsumowuje Peter Schiff.

Jeszcze w listopadzie 2021 roku bitcoin wyceniany był na 68 tysięcy dolarów. W ciągu ostatnich siedmiu miesięcy stracił więc około 70 proc. wartości. Kapitalizacja wszystkich kryptowalut spadła w miniony poniedziałek poniżej biliona dolarów, podczas gdy jeszcze w listopadzie zeszłego roku rynek wart był 2,93 biliona dolarów. Kapitalizacja samego bitcoina zmniejszyła się w tym czasie do 400 miliardów dolarów z 1,27 biliona.

Mimo to, założyciel Skybridge Capital Anthony Scaramucci jako jeden z nielicznych pozostaje optymistą i prognozuje, że bitcoin wzrośnie w ciągu najbliższych 12-24 miesięcy do 100 tysięcy dolarów. W jego ocenie, na obecnym słabym rynku istnieje potencjał zakupowy, a inwestorzy powinni gromadzić "coiny", aby uniknąć przyszłych rozczarowań.

Jacek Brzeski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »