Reklama

Wakacje 2020: Wyspy Kanaryjskie chcą turystów bez COVID-19

Wyspy Kanaryjskie chcą, aby przed przylotem na wakacje turyści przechodzili testy na koronawirusa. Uważają, że jest to najlepszy sposób na niedopuszczenie do zakażeń mieszkańców i przybyłych i zagwarantowanie bezpieczeństwa sanitarnego dla jednego z najpopularniejszych kierunków wakacyjnych świata.

W 2019 Wyspy Kanaryjskie odwiedziło prawie 15 milionów podróżnych. Turystyka wypracowuje tam 35 proc. PKB a w sektorze pracuje ponad 350 tys. osób - 40 proc. wszystkich zatrudnionych. Aby załagodzić skutki trwającej pandemii, hiszpański rząd zgodził się by jeszcze w tym miesiącu na archipelag przyleciało 9.700 zagranicznych turystów - 2 proc. liczby, która czerwcu 2019 odwiedziła wyspy. Pilotażowy projekt miałby być testem przed lipcowym otwarciem granic w Hiszpanii.  

Zgodnie z decyzją gabinetu Pedro Sancheza (PSOE), przyjezdni mieliby wypełniać w samolocie formularz dotyczący ich stanu zdrowia a po wylądowaniu mierzyć temperaturę. 

Reklama

Lokalna administracja Wysp Kanaryjskich uznała, że proponowane środki nie są wystarczające i zażądała aby turyści przed odlotem przechodzili test na koronawirus. Chcą aby był to RT-PCR - najprostszy test podczas którego brany jest wymaz z gardła albo nosa. Ostrzegają, że bez niego są skłonni nie wpuszczać do siebie przyjezdnych.  

Na zamieszkałym przez ponad 2 miliony osób archipelagu wykryto stosunkowo niewiele, bo 2364 przypadków koronawirusa, a 151 osób zmarło. Ostatnia - tydzień temu. Kierujący archipelagiem przypominają, że na niektórych wyspach, m.in. na El Hierro, La Gomera i La Graciosa od kwietnia nie zanotowano nowych przypadków zarażeń. - Nie chcemy dopuścić do kolejnej fali zachorowań - wyjaśniają. 

Zdaniem części deputowanych z Wysp Kanaryjskich, za testy na obecność COVID-19 powinna zapłacić administracja archipelagu, bo - jak uzasadniają - “i tak poniesione koszty byłyby o wiele niższe niż pieniądze przeznaczane co miesiąc na zasiłki dla bezrobotnych". Inni uważają, że opłata za RT-PCR powinna zostać podzielona między turystę, hotel i linie lotnicze. - Liczymy na rozsądek Europejczyków. Testy tylko podniosą naszą atrakcyjność, bo turyści będą wiedzieć, że nic im u nas nie grozi - zapewnia administracja wysp.  

Wymogi rządzących archipelagiem jest skłonny zaakceptować centralny rząd. Przypomina jednak, że ostateczna decyzja nie zależy tylko od Hiszpanii. 

Aby wypełnić żądanie dotyczące testów, Madryt musiałby zawrzeć umowy z krajami, z których pochodzą turyści. To zaś opóźniłoby otwarcie archipelagu na podróżnych z zagranicy.

Na program pilotażowy bez dodatkowych warunków zgodziły się Baleary. Dzisiaj hiszpański Dziennik Urzędowy (BOE) opublikował decyzję rządu zgodnie z którą do końca czerwca na Majorkę, Ibizę i Minorkę przyleci prawie 11 tysięcy turystów z Niemiec. 

ew

CZYTAJ: Wakacje 2020. Do tych krajów mogą podróżować turyści

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »