Reklama

Walka z wykluczeniem

Rok 2010 ogłoszony został przez Komisję Europejską rokiem walki z ubóstwem oraz wykluczeniem społecznym.

Warto wspomnieć, iż wykluczenie społeczne, jak i wykluczenie finansowe, są w praktyce różnie definiowane, co powoduje, że ocena zjawiska jest często obarczona subiektywizmem. Obok dotychczas rozróżnianych form wykluczeń pojawiają się także nowe - przykładowo wykluczenie cyfrowe. Społeczeństwo ulega podziałowi na informatyczne i analogowe, co też ma coraz większy wpływ na możliwości korzystania z usług finansowych.

Warto zastanowić się więc, co zmieniło się w wyniku działań podejmowanych w minionym roku, czyli w szczególnym okresie walki z wykluczeniem i czy przedsięwzięcia te były właściwe. Można bowiem odnieść wrażenie, że głównymi inicjatywami podejmowanymi w 2010 r. było organizowanie debat na temat wykluczenia społecznego i finansowego. Debaty takie są bez wątpienia potrzebne, oczywiście pod warunkiem, że wnoszą coś interesującego do dyskusji, proponują rozwiązania, które następnie są z sukcesem wdrażane w praktyce.

Reklama

Niektóre z debat były bardzo inspirujące, ale jak dotychczas wnioski z nich płynące nie są wdrażane w życie w satysfakcjonującym tempie. Jednocześnie, być może na działania tego rodzaju potrzeba więcej czasu, bowiem proces walki z wykluczeniem jest długotrwały.

Skala i przyczyny

Jedną z powszechnie stosowanych i jednocześnie bardzo prostą miarą wykluczenia finansowego jest liczba osób nie posiadających rachunku bankowego. Miara ta nie jest doskonała, bowiem nie uwzględnia m.in. przyczyn nieposiadania rachunku bankowego oraz bierze pod uwagę tylko jeden rodzaj instrumentu finansowego. Tymczasem często do wykluczenia finansowego, a w efekcie społecznego, przyczyniają się nadmierne zadłużenie i problemy ze spłatą kredytów.

Na koniec czerwca 2010 r. banki działające w Polsce prowadziły blisko 33 mln rachunków bankowych. Jednocześnie rachunek bankowy posiada w Polsce około 78 proc. dorosłych Polaków (dla porównania 5 lat temu było to poniżej 50 proc.), a około 22 proc. z nich nie może lub po prostu nie chce korzystać z usług bankowych. To pokazuje, że część Polaków nie korzysta z usług bankowych z powodu ich realnej niedostępności lub z własnego wyboru.

Według wyników różnych badań, podstawowymi przyczynami braku rachunku bankowego są:

  • kult gotówki,
  • niskie dochody,
  • wysokie koszty korzystania z usług finansowych,
  • brak zaufania do instytucji finansowych,
  • obawa przed nowymi technologiami.

Poziom niedostępności usług bankowych determinowany jest oczywiście poziomem wykształcenia i sytuacją bytową, w tym finansową poszczególnych osób. Toteż najniższy poziom ubankowienia występuje w grupie osób z wykształceniem podstawowym lub zawodowym oraz wśród bezrobotnych.

Ponadto wykluczenie z dostępu do rachunku bankowego dotyczy przede wszystkim osób w wieku 60 lat i więcej oraz mieszkańców wsi. Najwyższy stopień ubankowienia, mierzony dostępem do rachunku bankowego, ma miejsce w grupie osób posiadających stałą pracę, w tym urzędników instytucji państwowych i samorządowych. Jednocześnie najpowszechniejszy dostęp do omawianego rachunku występuje w grupie osób z wyższym wykształceniem, zamieszkujących duże miasta, w wieku 30-44 lat.

Odrębnym zagadnieniem, choć powiązanym z posiadaniem rachunku bankowego, jest stan oszczędności Polaków, będący jedną z ułomnych miar ich zamożności. Otóż niestety około 63 proc. polskich gospodarstw domowych nie miało w 2010 r. żadnych oszczędności, co w przypadku utraty stałych dochodów może potęgować ryzyko popadnięcia w stan wykluczenia finansowego, a nawet społecznego.

Warto dodać, że odsetek Polaków nie posiadających rachunku bankowego jest znaczący w porównaniu z innymi narodami UE. Zdecydowanie gorzej od nas wypadają tylko Bułgarzy i Rumuni, a porównywalnie Włosi, Węgrzy i Łotysze (dostęp do rachunku bankowego posiada ponad 74 proc. obywateli). Powyższe statystyki pokazują także ścisły związek między skalą ubóstwa i dostępem do rachunku bankowego. Większy stopień ubóstwa niż w Polsce występuje w zasadzie tylko w Rumunii i Bułgarii.

Czołówkę, pod względem posiadania rachunku bankowego, tworzą natomiast mieszkańcy Skandynawii, gdzie około 98-99 proc. obywateli posiada ten podstawowy produkt bankowy. Kraje skandynawskie są zresztą, o czym nie mówi się powszechnie, liderem w wielu sferach bankowości, przykładowo w tworzeniu nowych rozwiązań instytucjonalnych, w tym nadzoru zintegrowanego oraz wdrażaniu różnych rozwiązań bankowości elektronicznej. Pomimo istnienia kultu gotówki, bankowość elektroniczna, w tym internetowa, rozwija się w Polsce systematycznie. To też świadczy o zmniejszaniu się wykluczenia finansowego i cyfrowego polskiego społeczeństwa.

Warto odnotować, iż rośnie m.in.:

  • liczba kart debetowych,
  • liczba kart hybrydowych, czyli wyposażonych jednocześnie w pasek magnetyczny i mikroprocesor,
  • wartość transakcji dokonywanych kartami, przy czym i tu ujawnia się kult gotówki, bowiem udział transakcji gotówkowych w ogólnej wartości transakcji przeprowadzonych przy użyciu kart płatniczych wynosi 75 proc.,
  • liczba bankomatów oraz liczba punktów handlowo-usługowych akceptujących płatności kartami.

W 2010 r. wystąpiło jednocześnie nowe zjawisko na rynku kart płatniczych, a w szczególności kart kredytowych. Obserwowany był bowiem spadek liczby kart, do czego przyczyniło się głównie zmniejszenie liczby kart kredytowych (spadek o blisko 16 proc. w ciągu pierwszych trzech kwartałów 2010 r.).

Wiązało się to z przeglądem przez banki portfeli dotychczas wydanych kart, wycofywaniem kart nieaktywnych oraz zmianą zasad wydawania nowych kart. Wpływ na to zjawisko miało m.in. wydanie i konieczność wdrożenia przez banki rekomendacji nadzorczej T oraz systematycznie wzrastająca wartość zadłużenia na kartach, a przede wszystkim pogarszanie się jakości kredytów zaciągniętych w ten sposób.

W ciągu ostatnich dwóch lat udział kredytów zagrożonych w kredytach ogółem zaciągniętych na kartach kredytowych wzrósł o około 10 p.p. i na koniec września 2010 r. wynosił 17,5 proc. Wzrasta systematycznie poziom zadłużenia Polaków nie tylko na rynku kart kredytowych, a ponadto pogarsza się jednocześnie jakość portfeli kredytów detalicznych. W 2010 r. nieuregulowane w terminie długi Polaków wyniosły 88 mld zł, z czego 61 proc. stanowiły zagrożone należności banków.

Ponadto odnotować należy decyzję, która potencjalnie może zmniejszyć problem wykluczenia finansowego oraz koszt korzystania z usług bankowych. Międzynarodowe organizacje płatnicze podjęły w II kwartale 2010 r. decyzję o obniżeniu opłaty interchange od transakcji bankomatowych tj. opłaty uzyskiwanej przez właściciela bankomatu za transakcję dokonaną przez klienta "obcego" banku. Decyzja ta przyczyniła się m.in. do oferowania przez coraz więcej banków swoim klientom możliwości bezpłatnego korzystania ze wszystkich bankomatów w Polsce.

Metody przeciwdziałania

Skala wykluczenia społecznego, w tym finansowego, determinowana jest czynnikami o charakterze makro- jak i mikroekonomicznym. Podstawową metodą, choć niewystarczającą, walki z omawianym zjawiskiem jest zatem dążenie do rozwoju gospodarczego kraju, wzrostu bogactwa społeczeństwa oraz do zapewnienia możliwości znalezienia pracy przez obywateli. Kluczową rolę w walce z wykluczeniem społecznym i finansowym odgrywają państwo i rządzący.

Powinni oni położyć szczególny nacisk na zwiększanie świadomości społeczeństwa i jego edukację. To edukacja finansowa społeczeństwa jest bowiem jedną z podstawowych metod walki z wykluczeniem. Metoda ta nie przyniesie jednak efektów z dnia na dzień. Jest to bowiem proces długotrwały, który może przynieść rezultaty w długim horyzoncie.

W celu zapewnienia właściwego rozwoju edukacji finansowej konieczne jest zatem opracowanie oraz realizacja długoterminowej strategii działania, a nie myślenie determinowane cyklami wyborczymi. Z pewnością krótkie cykle wyborcze nie sprzyjają długoterminowemu patrzeniu na sprawy edukacji.

Rozwój edukacji uzależniony jest także od wysokości środków finansowych przeznaczanych na te cele oraz kreatywności ośrodków naukowych i dydaktycznych. Skala środków budżetowych przeznaczanych na edukację w Polsce z pewnością nie jest imponująca. Oczywiście są inne instytucje, przykładowo NBP, które w istotnym zakresie wspomagają rozwój edukacji ekonomicznej, ale nie jest ich celem podstawowym zastąpienie w tym zakresie państwa. To państwo powinno kreować rozwój edukacji oraz ją finansować.

Równie ważny jest wybór odpowiedniego kanału dotarcia z wiedzą do osób wykluczonych. W odniesieniu do tej grupy społeczeństwa szczególną rolę edukacyjną powinny odgrywać urzędy pracy i ośrodki pomocy społecznej, bo to one mają bezpośredni kontakt z osobami wykluczonymi. Aby zaś ograniczyć potencjalnie problem wykluczenia i wysokiego bezrobocia większy nacisk niż obecnie należy kłaść także na współpracę świata nauki z poszczególnymi sektorami gospodarki, tak aby powiązać proces kształcenia z potrzebami gospodarki.

Zwrócić należy również uwagę na potrzebę walki ze zjawiskiem pętli zadłużenia, w kontekście piętna dłużnika na tle systemów informacji o długach.

We wspomnianym obszarze pojawiają się m.in. następujące kwestie:

  • liczby rejestrów dłużników (prowadzonych i wykorzystywanych przez różne podmioty, w tym Krajowy Rejestr Długów, Biuro Informacji Kredytowej, Rejestr Dłużników Niewypłacalnych przy KRS, InfoMonitor),
  • kryteriów znalezienia się na liście dłużników (tj. różnice w wysokości kwoty zadłużenia oraz okresie zalegania ze spłatą),
  • okresu przechowywania i udostępniania danych o dłużniku (np. możliwość przetwarzania danych przez okres 5 lub 7 lat).

Wskazuje to, iż w Polsce funkcjonuje wiele odrębnych rejestrów, opartych na różnych kryteriach wpisywania na nie dłużników, a ponadto przechowujących i udostępniających dane w różnych okresach. Na tym tle rekomendować należy stworzenie jednego, właściwego systemu informacji o długach, co ułatwiłoby określenie i realizację właściwej strategii przeciwdziałania wykluczeniu społecznemu i finansowemu.

Nie uda się więc wyeliminować zjawiska wykluczenia społecznego i finansowego w krótkim czasie. Również spontaniczne i okresowe działania nie przyniosą w tym obszarze pożądanych efektów. Potrzebna jest m.in. praca u podstaw i wiele "siłaczek" w terenie.

prof. dr hab. Małgorzata Zaleska

członek Zarządu Narodowego Banku Polskiego, profesor zwyczajny w katedrze bankowości SGH, członek Prezydium Komitetu Nauk o Finansach Polskiej Akademii Nauk

Polecamy: PIT 2010

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »