Reklama

Wirus nie zepchnie stóp w USA poniżej zera

Ze stopami procentowymi nie zejdziemy poniżej zera - zapowiada Jerome Powell, prezes Fed, banku centralnego USA. Fed robi co może, ale tak naprawdę gospodarce może pomóc tylko polityka rządu. A tymczasem deficyt amerykańskiego budżetu bije rekordy wszech czasów i analitycy kręcą głową - czy jest jeszcze miejsce na większe długi.

Świat USA ucieka. Chiny dawno już gospodarkę "odmroziły", a Japonia czy Korea Południowa prawie jej nie zamrażały. Fala znoszenia lockdownu zaczyna wzbierać w Europie. W Ameryce próbują to zrobić niektóre stany, gdyż w kwietniu ponad 20 mln ludzi z powodu zamrożenia gospodarki straciło prace. Od początku lockdownu pracę straciło ponad 30 mln osób.

Prezes Fed w wystąpieniu na temat aktualnych problemów gospodarczych transmitowanym przez Internet podkreślił fakt, że kryzys prowadzi do nierówności. Według analiz Fed prawie 40 proc. gospodarstw domowych o dochodach rocznych poniżej 40 tys. dolarów straciło pracę w marcu, a więc jako pierwsze, na samym początku kryzysu.

Reklama

Ale równocześnie epidemiolodzy przestrzegają przed zbyt pochopnym znoszeniem ograniczeń. Podczas senackiego przesłuchania we wtorek Anthony Fauci, dyrektor Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych mówił, że może być znacznie gorzej, jeśli relacje społeczne, w tym praca, zostaną "odmrożone" zbyt wcześnie, gdyż grozi to nowymi seriami infekcji. Wtedy konieczna byłaby druga fala ograniczeń.

- (...) zakres i szybkość pogorszenia koniunktury nie mają współcześnie precedensu - ocenił Jerome Powell. 

Według wstępnych szacunków PKB USA zmniejszył się w I kwartale o 4,8 proc. To więcej niż strefie euro, gdzie wstępne szacunki mówią o spadku o 3,8 proc. I znacznie mniej niż w Chinach, gdzie gospodarka skurczyła się o 6,8 proc. Tylko, że Chiny najgorsze mają już za sobą i o kwietnia tamtejsza gospodarka ruszyła. A USA najgorsze dopiero czeka.

Trudno jednak powiedzieć, czy bardziej przerażające są dane o amerykańskiej gospodarce i lawinowo rosnącym bezrobociu z tygodnia na tydzień, czy też dane o amerykańskim budżecie. Rząd właśnie ogłosił, że deficyt budżetu federalnego USA w kwietniu wyniósł 737,85 mld dolarów, a od początku roku fiskalnego jest już prawie trzy razy większy niż rok wcześniej.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Przypomnijmy, że rok budżetowy w USA zaczyna się w październiku, a więc w okresie październik 2019 - kwiecień 2020 deficyt wyniósł 1,48 biliona dolarów. Rok wcześniej w porównywalnym okresie było to 531 mld dolarów.

Wpływy z podatków do amerykańskiego budżetu Wpływy podatkowe spadły w porównywalnym okresie fiskalnym o 9,7 proc., a w samym kwietniu stanowiły mniej niż połowę tego co w kwietniu 2019 roku. Wydatki w stosunku do porównywalnego okresu wzrosły o 29,3 proc. Tylko w kwietniu były o 261 proc. wyższe niż w kwietniu ubiegłego roku z powodu wypłat nadzwyczajnych pieniędzy z rządowych pakietów mających wspierać gospodarkę w obliczy pandemii.

"Nie wykluczalibyśmy dodatkowej rundy bodźców fiskalnych, które oznaczałyby, że istnieje ryzyko wzrostu (...) deficytu fiskalnego w USA do prawie 20 proc. PKB w tym roku i przekroczenia przez dług publiczny 100 proc. PKB" - napisali analitycy holenderskiego banku ING.

I właśnie do takich działań rządu wezwał prezes Fed.

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2019

- Fed ma uprawnienia pożyczkowe, ale nie uprawnienia wydatkowe - powiedział Jerome Powell.

- Dodatkowe wsparcie fiskalne może być kosztowne, ale warte tego, jeśli pomoże uniknąć długoterminowych szkód gospodarczych i zapewni nam silniejsze ożywienie - dodał.

A równocześnie powiedział, że Fed "nie rozważa" sprowadzenia stóp procentowych poniżej zera, choć bank centralny będzie "w pełni wykorzystywał (...) narzędzia, dopóki kryzys nie minie i nie nastąpi ożywienie gospodarcze".

Ale to znaczy, że Fed amunicję już wyczerpał, choć niebawem rozpocznie program kredytowy dla przedsiębiorstw. Prócz tego będzie robił dalej to, co do tej pory - prowadził "nieograniczony" skup obligacji rządu, co pozwoli mu zwiększać deficyt, kupował obligacje korporacyjne i dostarczał bankom "nieograniczoną" płynność.

Jacek Ramotowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama