Reklama

Wirus spowoduje 350 mld euro strat banków

Straty europejskich banków po kryzysie spowodowanym pandemią mogą sięgnąć 350 mld euro - szacuje wstępnie europejski nadzorca. Powód? Główny jest taki, że góra kredytów dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw nie zostanie spłacona. Ale banki w Europie są na tyle silne, że ten cios zadany przez ten kryzys powinny przetrwać.

Europejski Urząd Nadzoru Bankowego (EBA) opublikował raport, w którym wylicza, że straty kredytowe spowodowane kryzysem w europejskich bankach mogą wynieść 230 do 380 punktów bazowych ich aktywów ważonych ryzykiem. W przełożeniu na bezwzględne liczby daje to od ponad 200 do prawie 350 mld euro. Te straty powiększą pulę niespłaconych do tej pory kredytów po poprzednim kryzysie, która wynosiła na koniec zeszłego roku 529 mld euro.Choć straty będą olbrzymie, nie powinny zachwiać europejskimi bankami. Średnio ich kapitały stanowią teraz 14,9 proc. ryzykownych aktywów, czyli o prawie 5 punktów procentowych więcej niż podstawowe wymogi nadzorcze. Gdyby od tego odjąć 3,8 punktu proc. bankom zostałby jeszcze kapitał pozwalający na udzielenie od 600 mln do 1,3 biliona euro kredytów. Kiedy kryzys minie, banki powinny móc nadal pożyczać. Mają też do tego zupełnie wystarczająca płynność.

Wystarczająca płynność

Reklama

Sytuacja powinna być więc inna niż po poprzednim kryzysie sprzed ponad dekady, kiedy banki w Europie padały jak muchy. Żeby zapobiec kataklizmowi finansowemu rządy musiały je ratować z pieniędzy podatków. Dlaczego?

Gdyż kryzys będący wynikiem pandemii uderzył po latach wprowadzania regulacji wzmacniających sektor bankowy. Banki wzmocniły swoje kapitały z 9 proc. ryzykownych aktywów po poprzednim wielkim kryzysie do 14,9 proc. tuż przed wybuchem obecnego. Zaczęły grać mniej ryzykownie i pozbyły się olbrzymiej góry złych kredytów. Stanowiły one 7,1 proc. ich portfeli w 2014 roku, a teraz jest to tylko 3,1 proc.

Europejskie banki mają także bardzo dobrą płynność. Obowiązujący wskaźnik płynności europejskiego sektora osiągnął prawie 150 proc., gdy wymagane jest 100 proc.    100 proc. oznacza, że gdyby ludzie zaczęli szturmować kasy by wypłacać pieniądze, banki przez miesiąc byłyby w stanie przetrwać taką burzę bez pomocy banku centralnego. Wysoka płynność powinna pozwolić im dalej kredytować gospodarstwa domowe i firmy, kiedy kryzys ustąpi.

Wciąż sporo słabości

Przez ostatnią dekadę banki marnie zarabiały i rentowność połowy z nich spadła znacznie poniżej kosztu kapitału. Tak zresztą jest w przypadku większości banków w Polsce, gdzie wskaźnik rentowności kapitału sięga zaledwie 7 proc. W Unii jest to jeszcze mniej - 5,9 proc.

Powodem tego było przez ostatnie lata wciąż słabe ożywienie gospodarki w Europie i stopy procentowe "bliskie zera". Skutek był taki, że banki wchodzące do Indeksu EuroStoxx Banks tylko w najlepszych momentach w ostatniej dekadzie były wyceniane nieco powyżej ich wartości kapitałów, a w połowie maja ich wyceny spadły znowu do 0,4 wartości księgowej.

Przy takich kalkulacjach - wybiegających w przyszłość, kiedy w przyszłości widać same niewiadome - ważne są założenia. Po pierwsze wyliczenia EBA biorą pod uwagę prognozy makroekonomiczne Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Komisji Europejskiej i Europejskiego Banku Centralnego. MFW prognozuje dla strefy euro spadek PKB o 7,5 proc. w tym roku, Komisja Europejska - o 7,7 proc., a Europejski Bank Centralny - w zależności od scenariusza - o 5, o 8, a nawet o 12 proc. Odbicie w przyszłym roku - według MFW - wyniesie 4,7 proc., a według KE będzie sporo silniejsze i sięgnie aż 6,3 proc.

Pod drugie EBA zrobiła kalkulacje dla 156 banków w Unii, które w sumie mają 70 proc. aktywów całego sektora i brały udział w testach warunków skrajnych w 2018 roku. Od tego czasu trochę się musiało zmienić, ale nadzorca odwołał tego roczne testy z powodu pandemii. EBA zwraca jednak uwagę, że założony w tamtych badaniach scenariusz skrajnie niekorzystny i obecne prognozy spadku PKB są porównywalne. Choć pandemia i lockdown spowodowały większe znacznie załamanie w II kwartale tego roku.

Po trzecie - kalkulacje nadzorcy nie uwzględniają pomocy rządowej w europejskich państwach, w tym gwarancji kredytowych. A te będą miały korzystny wpływ na straty ponoszone przez banki. Jeśli kredyt z gwarancjami nie zostanie spłacony, gwarantowaną część musi pokryć państwo. Bank traci znacznie mniej.

Temat na lata

EBA podaje, ze już po wynikach I kwartału widać pierwsze oznaki pogorszenia jakości aktywów bankowych, a sytuacja będzie się dalej pogarszać. Całą prawdę o sytuacji banków poznamy, kiedy skończą się "wakacje kredytowe" i zobaczymy, czy ludzie i firmy zaczynają spłacać niespłacane przez wiele miesięcy kredyty. Wakacje zostały powszechnie wprowadzone w całej Europie.

Ale jakość kredytów może psuć się nawet latami - ostrzega europejski nadzór. Rezerwy na starty kredytowe z kwartału na kwartał będą coraz większe i większe. "(...) większa część jeszcze przed nami. Jakość aktywów będzie jednym z kluczowych wyzwań dla banków w nadchodzących kwartałach - i potencjalnie - także w nadchodzących latach" - piszą specjaliści z EBA.

Jacek Ramotowski

Dowiedz się więcej na temat: koronawirus | bankowość

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »