Reklama

Wlk. Brytania: Kolejki po niemiecki chleb

Chleb wypiekany na niemiecki sposób stał się przebojem w Wielkiej Brytanii. Oferują go nie tylko wielkie sieci handlowe. Korzystają z tego także niemieckie piekarnie na Wyspach, ale przez brexit pojawiły się problemy.

Reklama

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Reklama

Dla wielu Niemców zamieszkałych w Londynie niemiecki chleb jest cząstką ich ojczyzny. Ale także coraz więcej Brytyjczyków dostrzega jego zalety.

Zmiana upodobań

Po wypiekany na niemiecki sposób chleb ustawiają się długie kolejki. - Pomimo brexitu niemiecki chleb w dalszym ciągu cieszy się stale rosnącym powodzeniem, ponieważ w ostatnich latach był oferowany w wielu piekarniach przy supermarketach - mówi przewodniczący Niemiecko-Brytyjskiej Izby Przemysłowo-Handlowej w Londynie Ulrich Hoppe.

Asda, Sainsbury's, Tesco czy Marks & Spencer - żadna wielka brytyjska sieć handlowa nie rezygnuje z "German Style Bread". Tym bardziej nie mogą sobie na to pozwolić ich niemieccy konkurenci, tacy jak Aldi i Lidl. Brytyjczycy są znani z zamiłowania do pieczywa tostowego, ale powoli przestawiają się na chleb żytni. Nikt nie jest w stanie podać dokładnych liczb, ale słyszy się, że jego sprzedaż wciąż wzrasta.

- Wpłynęli na to nie tylko liczni imigranci z krajów Europy Środkowo-Wschodniej, ale także zmiana upodobań samych Brytyjczyków, którzy coraz bardziej cenią sobie różnorodną ofertę wielu gatunków chleba i bułek - wyjaśnia Hoppe.

Z rosnącego popytu korzystają także niemieccy piekarze osiadli na Wyspach. Niemiecka piekarnia działa między innymi w Edynburgu w Szkocji. W południowo-zachodniej części Londynu niemiecki chleb oferuje Petra Braun, która ze swoim partnerem Peterem Wengerodtem prowadzi delikatesowy sklep pod nazwą "Hansel & Pretzel". Sprzedawany tam chleb należy do najchętniej kupowanych produktów przez ich brytyjskich klientów.

- W gruncie rzeczy mieliśmy po prostu szczęście - mówi Perta Braun. Gdy w 2009 roku otworzyła swój interes "artisan food", czyli artykuły spożywcze wytwarzane na tradycyjny sposób, wyroby te zaczęły przeżywać prawdziwy boom.

Książę Karol i "pretzel“

Dzięki znanemu z telewizji kucharzowi Paulowi Hollywood, który był jurorem w popularnym show "The Great British Bake Off", wzrosło zainteresowanie Brytyjczyków nowymi gatunkami pieczywa. - Dziś także wiele brytyjskich piekarni ma swej ofercie żytni chleb na zakwasie, chociaż przeważają w nich nadal wypieki z mąki pszennej, jak mówi Petra Braun. - Nasza oferta jest pełniejsza i obejmuje pieczywo wypiekane w stu procentach z mąki pszennej, po ciemny chleb pełnoziarnisty - dodaje właścicielka niemieckiej piekarni. Jej piekarnia już wrosła całkowicie w brytyjskie otoczenie. W 2014 roku zajrzał do niej nawet sam książę Karol, który otrzymał od Petry Braun wielki "Brezel", po angielsku "pretzel", czyli po prostu obwarzanek.

Wieści z ust do ust

Na początku do powodzenia jej sklepu przyczyniło się wielu Niemców zamieszkałych w tej dzielnicy ze względu na działającą tam niemiecką szkołę. To się w międzyczasie zmieniło. O ile wcześniej trzy czwarte klientów sklepu stanowili Niemcy i zaglądało do niego niewielu odważnych Brytyjczyków, dziś skład klientów stał się wyrównany - połowa Niemców i połowa Brytyjczyków. Nadal jednak utrzymują się między nimi pewne różnice.

- Niemcy dobrze wiedzą, jaki gatunek chleba chcą u nas kupić, a Brytyjczycy lubią dać się zaskoczyć, chociaż zdecydowanie częściej sięgają po jasny, pszenny chleb - mówi Helga Braun.

Także Tanja Gugger zauważyła, że Brytyjczycy zaczęli eksperymentować z jedzeniem. W odległości zaledwie dziesięciu minut piechotą od "Hansel & Pretzel" otworzyła swoją piekarnię "Swiss Bread". Przed oboma lokalami ustawiają się długie kolejki. Ludzie stoją w nich nawet pomimo padającego deszczu i kiepskiej pogody. Łączy je jeszcze jedno: brexit obniżył ich zyski.

- Od chwili brexitu dostawy do Wielkiej Brytanii trwają trochę dłużej i dochodzą do tego wysokie cła - tłumaczy Tanja Gugger. W obu lokalach chleb wypieka się na miejscu, ale większość składników pochodzi z Niemiec i Szwajcarii.

Długie deklaracje celne

- Oczywiście staramy się pozyskiwać jak najwięcej składników z Anglii - mówi Petra Braun. W przypadku drożdży jest to możliwe, ale z mąką pszenną są już pewne problemy. Chodzi głównie o jej smak. - Sprzedawana w Wielkiej Brytanii mąka pszenna pochodzi często z Kanady i od niemieckiej różni się kleistością, jest po prostu trochę inna - wyjaśnia. Ale zatrudnieni przez nią piekarze pochodzący z Niemiec jakoś dają sobie z tym radę. - Najważniejsze jest to, żeby nasz chleb smakował tak samo, jak ten sprzedawany w Niemczech - mówi.

Sprowadzanie z Niemiec składników do pieczywa stało się po brexicie trudniejsze, ale w przypadku innych artykułów sprzedawanych w jej sklepie sprawa wygląda już nieco inaczej. Z jej oferty całkowicie wypadła kiełbasa metka i ser z gór Harzu, ze względu na żądane przez stronę brytyjską zaświadczenia o ich pochodzeniu.

Najwięcej kłopotów Petrze Braun obecnie przysparza biurokracja i związana z nią papierkowa robota. Najgorsze są wyczerpujące deklaracje celne. Ich wypełnianie zabiera wiele godzin, nie mówiąc o związanych z nimi kosztach. Mąka, na przykład, kosztuje teraz trzy razy więcej niż przed brexitem.

(ntv.de & dpa), Redakcja Polska Deutsche Welle

Dowiedz się więcej na temat: chleb

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »