Reklama

Wysokie ceny masła. Popyt jest większy niż podaż

Od początku roku ceny masła konfekcjonowanego w hurcie wzrosły o 43,58 proc., a kostka masła na sklepowej półce podrożała o około jedną trzecią w ujęciu rocznym. - To efekt niższej niż w ubiegłych latach produkcji masła. Na polskim rynku większe niż w ubiegłym roku ilości mleka kierowano przede wszystkim do produkcji serów oraz w pewnym stopniu do produkcji fermentowanych wyrobów mleczarskich - wyjaśnia Interii Marcin Hydzik, prezes Związku Polskich Przetwórców Mleka. - Ceny masła na sklepowych półkach w Polsce w najbliższym czasie raczej nie będą maleć - ocenia.

Cena kostki masła na sklepowych półkach waha się obecnie w przedziale 7-8 zł. W ujęciu rocznym masło poszło w górę o 34,1 proc. - oszacowała analityczka Julita Pryzmont z Hiper-Com Poland.

Co wpłynęło na podwyżkę cen?  Jak mówi Interii Marcin Hydzik, prezes zarządu Związku Polskich Przetwórców Mleka podstawowym czynnikiem wpływającym na ceny masła na rynku światowym jest niższa niż w latach poprzednich produkcja - zwłaszcza w USA i Europie, które są wiodącymi producentami i eksporterami masła na świecie.

Popyt większy niż podaż

- Dostępny surowiec kierowano do produkcji innych wyrobów mleczarskich. Dodatkowo spadek skupu mleka odnotowali duzi producenci i eksporterzy z Europy tj. Niemcy, Francja oraz Holandia, co również przełożyło się na niższą podaż masła pochodzącego z UE na rynku światowym. W handlu międzynarodowym wystąpiły też pewne problemy logistyczne związane z brakiem kontenerów, a czasem również frachtowców i część dostaw albo nie została zrealizowana, albo były opóźnione. Innymi słowy popyt przewyższył podaż i znalazło to swoje odzwierciedlenie w cenach - tłumaczy Hydzik.

Jak dodaje, jeżeli chodzi o polski rynek masła, to hurtowe ceny masła konfekcjonowanego od początku roku wzrosły już o 43,58 proc. Mimo, że w porównaniu z poprzednim rokiem, w okresie pierwszych 9 miesięcy 2021 r. odnotowano wzrost ilości skupowanego w naszym kraju mleka, to był to wzrost wynoszący zaledwie 0,3 proc.

Reklama

Natomiast produkcja masła - wyjaśnia prezes ZPPM - zmalała w okresie pierwszych trzech kwartałów o 5,56 proc. Stało się tak dlatego, że - jak wskazują statystyki - większe niż w ubiegłym roku ilości mleka kierowano przede wszystkim do produkcji serów, która w porównaniu z rokiem ubiegłym wzrosła o 3,02 proc. oraz w pewnym stopniu do produkcji fermentowanych wyrobów mleczarskich.

- Z tego samego powodu od stycznia do września 2021 r. polscy producenci wyeksportowali za granicę niemal 20 proc. masła mniej niż w tym samym okresie roku 2020. Jednakże atrakcyjne ceny na rynkach światowych i słaby złoty spowodowały, że wartość polskiego eksportu masła wyrażona w złotych zmalała jedynie o 5,69 proc. - mówi Hydzik.

Czy będzie taniej?

Pod koniec listopada br. średnia unijna cena masła wynosiła 5 607 USD/t. Oznacza to spadek o ok. 1,5 proc. w porównaniu z ceną notowaną dwa tygodnie wcześniej - wskazuje prezes ZPPM. W tym samym okresie cena masła produkowanego w Nowej Zelandii wzrosła do 5 988 USD/t, a cena amerykańskiego masła do 4 387 USD/t.

- Spadek średnich cen w UE spowodowany jest głównie niższym popytem ze strony kupców, którzy nie śpieszą się z zawieraniem kontraktów na dostawy na pierwszy kwartał 2022 r. Dodatkowo niższe ceny śmietanki również miały wpływ na obniżkę notowań cen unijnego masła. Niektórzy analitycy wskazują, że unijne ceny mogły już osiągnąć swój szczyt i trend zniżkowy może utrzymać się nawet w pierwszym kwartale 2022 r. Jednocześnie wydaje się, że ceny masła w USA nie będą maleć, a wręcz przeciwnie, gdyż w ostatnich miesiącach spadła podaż tego produktu, a popyt zarówno krajowy jak i zagraniczny jest nadal jest duży. Jednocześnie historycznie wysokie zapasy amerykańskiego masła wyraźnie zmalały. Ceny masła pochodzącego z regionu Oceanii rosną głównie z powodu stosunkowo wysokich cen w Europie oraz problemów z dostawami z USA do krajów importujących ten produkt. Trend ten prawdopodobnie utrzyma się, o ile nie wzrośnie produkcja mleka w tym regionie - ocenia Hydzik.

Jego zdaniem, mimo że średnia unijna cena masła zgodnie z przewidywaniami analityków ma już nie rosnąć, to póki co, nic nie wskazuje, by ceny hurtowe, a zwłaszcza detaliczne w Polsce miały podążyć za europejskimi trendami. - Niska podaż, utrzymujący się popyt eksportowy na polskie produkty mleczarskie, do którego przyczynił się również słaby złoty, rosnące ceny mleka w skupie oraz ogólna inflacja, nie pozostawiają złudzeń - ceny masła na sklepowych półkach w Polsce w najbliższym czasie raczej nie będą maleć - zwłaszcza w okresie przedświątecznym - prognozuje Hydzik.

Rozmówca Interii komentuje także ryzyko spekulacji na rynku. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w 2017 roku, kiedy ceny masła poszły mocno w górę, czego nie dało się usprawiedliwić równie wysokim wzrostem popytu.

- Istnieje ogólne przekonanie, że podaż masła jest niska, ale popyt na rynku światowym również nieco osłabł. Kupcy nie rzucają się na oferty tak ochoczo jak dotychczas, gdyż w ich przekonaniu ceny są zbyt wysokie i dlatego nie śpieszą się z zawieraniem umów na dostawy w pierwszym kwartale 2022 r., czekając na obniżkę. Biorąc to pod uwagę, producenci raczej nie będą gromadzić zapasów, by podbić cenę. Notowania masła na giełdach kontraktów terminowych np. na nowozelandzkiej GDT również wskazują, że ceny będą powoli spadać, więc w tej sytuacji spekulacyjna gra na zwyżkę cen byłaby bardzo ryzykowna - podsumowuje prezes ZPPM.

Dominika Pietrzyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »