Zalewa nas chłam!

Bruksela błyskawicznie likwiduje bariery dla importu używanych aut do Polski. Znacznie wolniej idzie jej znoszenie podobnych blokad w Austrii i Czechach.

Dziś prawnicy Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej oraz Ministerstwa Infrastruktury zaczną się wspólnie naradzać, co robić z przepisami o dodatkowych badaniach technicznych używanych aut z Zachodu przed ich rejestracją w Polsce - powiedział nam rzecznik Ministerstwa Infrastruktury Mikołaj Karpiński.

Trzy tygodnie temu Europejski Trybunał Sprawiedliwości uznał, że polskie przepisy są niezgodne z zasadą swobodnego przepływu towarów w UE, chociaż europejskie prawo zezwala na dodatkowe badania techniczne aut przed ich pierwszą rejestracją ze względu na bezpieczeństwo drogowe i ochronę środowiska.

Reklama

Polski rząd ma nie lada łamigłówkę. Musi zmienić przepisy, ale nie może też się zgodzić, by na nasze drogi bez ograniczeń wjeżdżały pojazdy kwalifikujące się na złom albo pojazdy z kierownicą po prawej stronie, dostosowane tylko do ruchu lewostronnego, jak w Wlk. Brytanii.

Do Trybunału polskie przepisy zaskarżyła Komisja Europejska w połowie 2006 r. Uznała, że dodatkowe badania ograniczają napływ używanych aut do Polski - choć przecież w ciągu czterech lat od wejścia naszego kraju do Unii Polacy sprowadzili z innych krajów UE 4 mln używanych samochodów. To rekord w dziejach europejskiej motoryzacji.

Brukseli nie podobało się też, że badania używanych aut z importu przed pierwszą rejestracją, które kosztują 92 do 297 zł, są droższe niż okresowe badania samochodów już zarejestrowanych w Polsce (kosztują 62-177 zł).

Jednak dodatkowe badania techniczne używanych pojazdów w Polsce to symboliczna bariera w porównaniu z przepisami innych państw Unii, np. Austrii i Czech. Oba te państwa Bruksela napiętnowała dwa lata temu wraz z Polską za utrudnianie importu używanych aut.

Austriackie przepisy nie pozwalają zarejestrować żadnych używanych aut, które zarejestrowano w innych państwach UE przed wejściem Austrii do Wspólnoty, czyli przed 1995 r. - informowała Komisja Europejska.

Dlaczego dostrzegła to dopiero po 12 latach członkostwa Austrii w Unii, skoro na dużo mniejsze ograniczenia w Polsce zwróciła uwagę już rok po naszej akcesji? Rzecznik Komisji Europejskiej Ton van Lierop nie wyjaśnił nam tego.

Kwestionowane austriackie przepisy Bruksela zaskarżyła do ETS w listopadzie zeszłego roku, ale wyroku jeszcze nie ma.

W Czechach nie można rejestrować aut, które mają więcej niż pięć lub osiem lat - wytknęła Pradze Komisja Europejska dwa lata temu. Dodatkowo zarzuciła Czechom, tak jak Polsce, że wymagają specjalnej kontroli technicznej przed rejestracją przywożonych aut.

Czeskie przepisy ciągle obowiązują. - Komisja Europejska zaskarżyła je do ETS dopiero w styczniu tego roku - poinformował nas Ton van Lierop.

INTERIA.PL/GW
Dowiedz się więcej na temat: ministerstwa | Komisja Europejska | Bruksela | zalewa
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »