Reklama

Zasiłek dla bezrobotnych: 1200 zł to i tak za mało

Od 1 września do 1200 zł wzrasta zasiłek dla bezrobotnych. Związki zawodowe uważają, że to stanowczo za mało.

- W końcu nasze naciski na rząd okazały się skuteczne, ale wzrost zasiłku do 1200 zł, który będzie miał miejsce od września (przez pierwsze 90 dni, potem 942,30 zł) nie spełniają nadal naszych oczekiwań -ocenia OPZZ.

Reklama

Jak podkreśla związkowa centrala, zasiłek w chwili obecnej wynosi maksymalnie 881,30 zł co daje raptem 17  proc. przeciętnego wynagrodzenia, a od września będzie to 23 proc. Te kwoty nie będą gwarantować zabezpieczenia potrzeb życiowych bezrobotnych - podkreśla OPZZ.

Również druga centrala związkowa NSZZ Solidarność uważa, że to zbyt małe zabezpieczenie.

- 1200 zł zasiłku brutto to absolutnie niewystarczająca kwota, choć i tak to dużo więcej niż 861 zł zasiłku obecnie, ale oczywiście nie rozwiąże to problemów osoby tracącej prace - mówi Interii Marek Lewandowski, rzecznik NSZZ Solidarność. Jak dodaje, w Polsce głównym problemem nie jest tylko wysokość zasiłku, ale też  to, że duża grupa bezrobotnych nie ma do niego prawa.

Związki zawodowe walczą o podniesienie zasiłku już od dawna, a nagłośniły swoje apele na początku pandemii, przy pracach nad pierwszą tarczą antykryzysową.

W efekcie wprowadzony został czasowo dodatek solidarnościowy  (przysługuje tylko za okres od czerwca do sierpnia) w kwocie 1400 zł i mogą z niego skorzystać osoby, z którymi pracodawca rozwiązał umowę po 31 marca 2020 roku lub ich umowy wygasła.

Zdaniem związkowców to i tak stawia pracowników w gorszej sytuacji niż np. pracujących na własny rachunek czy na umowach cywilnoprawnych, którym rząd w ramach tarczy przyznał w znacznie wyższą kwotę (np. 2080 zł jako rekompensatę za utracone dochody). - Stąd wyraźnie wskazywaliśmy, że świadczenie solidarnościowe nie powinno być niższe niż świadczenie postojowe. Na dodatek świadczenie to nie może być pobierane łącznie z zasiłkiem dla bezrobotnych - argumentuje OPZZ.

Centrala domaga się nie tylko podniesienia zasiłku dla bezrobotnych, ale także powiązania go z ostatnimi zarobkami. Argumentuje, że w większości państw członkowskich zasiłek wynosi w pierwszych miesiącach pobierania nie mniej niż 50 proc. wynagrodzenia z okresu poprzedzającego utratę pracy, np. we Francji zasiłek dla bezrobotnych nie może być niższy niż 57,4 proc. wynagrodzenia, a maksymalnie wynosi 75 proc.,  w Niemczech  to jest 60 proc. bądź 67 proc. wynagrodzenia, a w Hiszpanii zasiłek wynosi  70 proc. wynagrodzenia.

Dodatkowo OPZZ podnosi, że zasiłek dla bezrobotnych jest wypłacany z Funduszu Pracy, a ten zasilają pracownicy wpłacając niemal 2,5 proc.  ze swojego funduszu wynagrodzeń, jednak w praktyce środki z funduszu są wydawane na zupełnie inne cele niezgodne z ustawowymi zadaniami. To pieniądze np. na rozwój instytucji opieki nad dziećmi w wieku do lat 3 czy pożyczki dla Funduszu Solidarnościowego, a w tarczach antykryzysowych z jego środków zaplanowano również m.in. finansowanie świadczenia postojowego dla osób zatrudnionych na podstawie umów cywilnoprawnych oraz samozatrudnionych.  

Obecnie stopa bezrobocia wynosi 6,1 proc.,  ale według założeń projektu budżetu na koniec 2020 roku może sięgnąć poziomu  8 proc.,  a w 2021 roku wynieść 7,5 proc.

Monika Krześniak-Sajewicz

Dowiedz się więcej na temat: zasiłek | dla bezrobotnych | zasiłek dla bezrobotnych | bezrobocie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »