Reklama

Zaskakująca wypowiedz prezesa NBP

Rok temu mówiło się o możliwości jej rozpadu. Dzisiaj już nikt, może za wyjątkiem prof. Krzysztofa Rybińskiego, tego nie mówi. Kryzys został opanowany" - powiedział Belka.

Belka pytany w rozmowie z serwisem Obserwatorfinansowy.pl, którego właścicielem jest NBP, o komentarz po ostatnim posiedzeniu RPP i ewentualną pauzę w obniżkach stóp procentowych, odpowiedział: "Przede wszystkim nie powiedziałem, że przesądzona jest pauza. Pewnych obniżek stóp już dokonaliśmy. W marcu oprócz normalnej porcji miesięcznych danych będzie również nowa projekcja inflacji i gospodarcza. Jest więc dobry moment, aby się zastanowić nie tylko nad tym, co zrobić na marcowym spotkaniu, ale także nad tym, co robić dalej".

"Nie chodzi jedynie o marcową decyzję, ale - co ważniejsze - o omówienie i zdefiniowanie przez Radę kolejnego etapu strategii polityki pieniężnej" - dodał prezes NBP.

Reklama

Belka doprecyzował, że chodzi o strategię na kilka najbliższych miesięcy.

Prognozy gospodarcze

Belka zaznacza, że NBP przewiduje pewne odbicie wzrostu gospodarczego. Wzrost ten będzie jednak poniżej potencjału. Jego zdaniem, powodem zmiany nastawienia w gospodarce może być rezultat unijnego szczytu budżetowego.

"Nikt nie mówi: »Uff poprawi się«, bo nie widać źródeł gwałtownego ponownego przyspieszenia. Natomiast rzeczywiście, przewidujemy pewne odbicie, ale będzie to wzrost gospodarczy nadal poniżej potencjału. Nie zapominajmy jednak o tym, że polska gospodarka posiada wewnętrzną dynamikę, której nie doceniamy, a na pewno nie doceniają jej modele ekonometryczne" - powiedział Belka.

"Myślę, że w polskiej gospodarce jest potencjał wzrostowy i wystarczy tchnąć trochę optymizmu, by sytuacja uległa poprawie. Myślę, że powodem zmiany nastawienia w gospodarce może być rezultat unijnego szczytu budżetowego. Ludzie mogą powiedzieć: no, zaraz, zaraz, pieniądze unijne nie skończyły się przecież, tylko będą płynąć dalej i to co najmniej w tym samym tempie. Może to pozwoli pomyśleć ludziom, że dalej jest przed nimi kilka całkiem niezłych lat" - dodał.

Jego zdaniem, można się spodziewać pozytywnego efektu psychologicznego.

"Dlatego, że w gruncie rzeczy nie ma jakiegoś gwałtownego załamania w jakimkolwiek elemencie składowym koniunktury w polskiej gospodarce, z wyjątkiem może sytuacji w budownictwie. Mamy tylko zwolnienie, czekanie na to, że może coś się pozytywnego zdarzy. No właśnie się zdarzyło" - powiedział.

"Inwestycja trwa przeciętnie rok. Dlatego prawdziwie racjonalny inwestor już dzisiaj powinien zabrać się za inwestowanie, dlatego, że za rok gospodarka już będzie szła na pewno w znacznie lepszym tempie i można się spóźnić" - dodał.

"(...) Wbrew temu, co się niekiedy sądzi, nie było u nas w ostatnich latach jakiejś hossy inwestycyjnej. Inwestycje były raczej bardzo hamowane. Dlatego uważam, że prawdziwie racjonalny inwestor już od dzisiaj zaczyna inwestować, bo teraz może tanio budować po to, by mieć większe moce wytwórcze właśnie za rok, wtedy kiedy będą potrzebne" - ocenia Belka.

Jego zdaniem po nie najlepszym I kwartale w polskiej gospodarce zacznie się odbicie.

"Myślę, że za niedługo polska gospodarka powinna zacząć przyspieszać. Pierwszy kwartał będzie prawdopodobnie nie najlepszy, ale potem gospodarka zacznie odbijać się" - powiedział.

EMU dla Polski korzystne, ale gospodarka musi być wcześniej przygotowana

Wejście do strefy euro będzie dla Polski korzystne i trzeba do tego dążyć, ale konieczne warunki uczestnictwa trzeba spełniać w sposób trwały - ocenia prezes NBP Marek Belka.

Jego zdaniem polska gospodarka musi być wcześniej odpowiednio przygotowana strukturalnie.

"Nie dam się namówić na wskazywanie żadnych dat (przyjęcia przez Polskę euro - PAP). Faktem natomiast jest, że powinniśmy w sposób świadomy tak wpływać na strukturę naszej gospodarki, aby w unii walutowej nie tylko przeżyć, ale dynamizować jej rozwój" - powiedział Belka w rozmowie z serwisem Obserwatorfinansowy.pl.

"Trzeba na przykład zmodyfikować, zwiększyć aktywność zawodową całego społeczeństwa. Trzeba zmodernizować wieś" - dodał.

Belka zaznacza, że Polska nie spełnia kryterium inflacyjnego, kryterium stóp procentowych i jest objęta procedurą nadmiernego deficytu.

"Kryteria z Maastricht trzeba jednak spełniać w sposób stały. I tu na razie natrafiamy na sprzeczność, bo dopóki polska gospodarka jest fazie intensywnego procesu realnej konwergencji, co oznacza szybszy wzrost gospodarczy w porównaniu z krajami strefy euro, to utrzymanie niskiej inflacji wymaga wyższych stóp procentowych niż w krajach strefy euro" - powiedział.

"Gospodarka musi być wystarczająco dojrzała, aby inflację dało się utrzymać w ryzach za pomocą niskich stóp procentowych" - dodał.

"Ważna jest nie tylko nominalna wielkość produktu krajowego na głowę, ale także struktura PKB. Czesi mają np. niższy poziom dochodu narodowego na głowę niż Grecja, niedługo pewnie się to zmieni, ale mają większą skłonność do oszczędzania i nowocześniejszą, bardziej konkurencyjną, zdolną do eksportu gospodarkę. Nie jest to więc liniowa zależność, ale generalnie im wyższy dochód narodowy, tym większa szansa na utrzymanie niższej inflacji pomimo niskich stóp procentowych" - ocenia Belka.

Zdaniem prezesa NBP zaufanie do strefy euro będzie ponownie wzrastać, a wejście do niej będzie dla Polski korzystne.

"Strefa euro była w głębokim kryzysie i było nawet nie fair pytać Polaków, czy chcą być w niej obecni. Sytuacja jednak zmienia się i zaufanie do niej będzie ponownie wzrastać. Wejście do strefy euro będzie dla Polski korzystne, już samo spełnienie kryteriów członkostwa będzie korzystne. I dlatego trzeba do tego dążyć, ale nie chodzi tu o jednorazową sytuację. Warunki trzeba spełniać w sposób trwały" - powiedział.

"Nie wystarczy, ot tak po prostu, obniżyć deficyt budżetowy, inflację, stopy procentowe i już tam jesteśmy. Gospodarka musi być wcześniej odpowiednio przygotowana strukturalnie (...) - demografia, imigracja, rolnictwo, skłonność do oszczędzania, innowacje" - dodał.

"(...) Dobrze, że dyskusja o euro na nowo się ożywia, bo to ważne dla zrozumienia, że potrzebne są reformy w gospodarce, które na trwale kotwiczyłyby Polskę w Unii Europejskiej" - ocenia Belka.

Strefa euro a kryzys

Zdaniem prezesa NBP kryzys w strefie euro został już opanowany.

"Na pewno jest ona (strefa euro - PAP) dzisiaj w lepszym stanie, niż rok temu. Rok temu mówiło się o możliwości jej rozpadu. Dzisiaj już nikt, może za wyjątkiem prof. Krzysztofa Rybińskiego, tego nie mówi. Kryzys został opanowany" - powiedział Belka.

"Za wcześnie jeszcze mówić, że strefa euro wszystkie kłopoty ma już za sobą. Wiele może się jeszcze w niej wydarzyć, ale nie grozi już zawalenie całej konstrukcji" - dodał.

"Musimy jednak pamiętać - to a propos naszego ewentualnego do niej przystępowania - że tempo wzrostu gospodarczego w Unii Europejskiej, a szczególnie w strefie euro, może być w najbliższych latach bardzo wolne. A dopóki wzrost będzie bardzo słaby, to i problemy z długiem będą trudne do rozwiązania. Na tym właśnie polegają korzyści z szybszego wzrostu gospodarczego: jak wszystko szybciej płynie, to i sterować łatwiej" - ocenia Belka.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »