Reklama

Zielony samochód, czyli marzenia i realia

Według ekspertów The Boston Consulting Group (BCG), już za 10 lat co czwarty samochód jeżdżący po Europie będzie miał silnik hybrydowy lub elektryczny. W 2020 r. Europejczycy kupią 2,9 mln samochodów hybrydowych oraz 1,1 mln aut z silnikami elektrycznymi.

Reklama

Drożejąca ropa naftowa i walka z ociepleniem klimatu mogą pomóc samochodom z "zielonym" napędem wjechać na nasze drogi. Polska jednak nie będzie należeć do liderów tego trendu.

- Przyjęliśmy scenariusz, w którym cena ropy naftowej w długim okresie wróci do poziomu sprzed kryzysu, czyli ok. 150 dolarów za baryłkę, a rządy, w obawie przed ociepleniem klimatu, będą konsekwentnie dążyły do obniżania emisji dwutlenku węgla, wspierając finansowo rozwój alternatywnych źródeł energii - wyjaśnia Jarosław Dmowski, młodszy partner w warszawskim biurze BCG. To tylko jeden z kilku wariantów, które zostały przeanalizowane. Wydaje się jednak dość prawdopodobny, bo cena ropy wraz z rosnącym popytem pnie się do góry, a politycy są coraz bardziej świadomi, że bez bardziej ekologicznego transportu trudno będzie zrealizować cele redukcji CO2.

Ostatnia dekada to czas bezprecedensowego rozwoju samochodów z "zielonym" napędem.

Pod koniec lat 90. Toyota wprowadziła na rynek hybrydowego Priusa, który na przełomie 2009 i 2010 r. stał się najchętniej kupowanym samochodem w Japonii (na początku tego roku Priusa przegoniła - również hybrydowa - Honda Fit).

Dwa lata temu Elon Musk zaprezentował sportową Teslę i pokazał, że elektryczne auto może się rozpędzić do 100 km/h w mniej niż 5 sekund. Teraz Nissan chce, żeby jego nowy model Leaf stał się pierwszym samochodem elektrycznym sprzedawanym na skalę masową. Prezes Nissana Carlos Ghosn zapowiada, że jego koncern chce sprzedawać 300 tys. elektrycznych aut rocznie. Wszystkie największe koncerny chcą mieć elektryczne auta w swojej ofercie: Peugeot Citroen wprowadził elektrycznego Berlingo First Electric, Chevrolet - Volta, a Venturi z Księstwa Monako - kosztującego 300 tys. euro futurystycznego Fetisha. Volvo już rozpoczyna testy C30 z silnikiem elektrycznym.

Oszczędne, ale...

Koncerny samochodowe pochłania teraz to, jak wprowadzić "zielone" samochody do masowej sprzedaży. Żeby to zrobić, muszą pokonać kilka poważnych barier technologicznych i infrastrukturalnych.

Pierwszym wyzwaniem są wytrzymałe, bezpieczne i tanie akumulatory. Aby samochód mógł przejechać 130 km, potrzebuje ogniw o mocy ok. 22 kWh. Takie baterie kosztują obecnie ok. 26 tys. dolarów (ok. 1,2 tys. dolarów za każdą kWh), głównie ze względu na niewielką skalę ich produkcji. Można oczekiwać, że do 2020 r. ich cena spadnie o 50-65 proc., ale na razie baterie na tyle podnoszą ceny samochodów elektrycznych, że trudno im konkurować z modelami z silnikiem spalinowym.

Najtańszy na rynku Nissan Leaf kosztuje 27 tys. euro, o połowę więcej niż jego benzynowy odpowiednik. Za niewielkiego Citroena C-Zero, typowe auto miejskie, trzeba zapłacić blisko 36 tys. euro, a sportowa Tesla Roadster - ferrari wśród samochodów elektrycznych - kosztuje 84 tys. euro. Żeby wesprzeć sprzedaż ekologicznych aut, rządy w Stanach Zjednoczonych, Niemczech, Wielkiej Brytanii czy Francji wprowadziły specjalne subwencje (7,5 tys. dolarów do każdego elektrycznego samochodu w USA lub ok. 5 tys. euro w Europie Zachodniej).

Jak podkreślają eksperci BCG, nawet przy takich subwencjach zachodni konsumenci z dużą rezerwą podchodzą do energooszczędnych aut i są gotowi za nie zapłacić więcej tylko ze względu na ich dużo niższy koszt utrzymania.

- Załóżmy, że statystyczny Niemiec przejeżdża rocznie 27 tys. km. Na paliwo do samochodu z silnikiem benzynowym musi wydać prawie 3 tys. euro. Energia do auta elektrycznego kosztowałaby go ok. 1200 euro - wylicza Jarosław Dmowski. - To oznacza, że inwestycja w elektryczny samochód zwróci się po 5,5 roku.

Jego zdaniem, Polaków będzie jednak znacznie trudniej przekonać do elektrycznych aut, bo nasi kierowcy są szczególnie wrażliwi na ceny. Żeby zaoszczędzić, kupują auta starsze i gorsze. Eksperci BCG przewidują, że w ciągu najbliższych 10 lat samochodami z napędem hybrydowym bądź elektrycznym mogą się w Polsce interesować klienci biznesowi lub najlepiej zarabiający mieszkańcy wielkich miast, a sprzedaż nie przekroczy kilkudziesięciu tysięcy sztuk rocznie.

Inwestycje w gniazdka

Drugą potężną przeszkodą, którą muszą pokonać energooszczędne samochody, jest brak infrastruktury do ładowania akumulatorów.

Auto z napędem elektrycznym przy pełnych akumulatorach może pokonać średnio od 80 do 130 km, co w pełni odpowiadałoby potrzebom miejskich użytkowników. Najlepsza pod tym względem Tesla w optymalnych warunkach przejeżdża 245 km. Zasięg auta spada, jeśli kierowca korzysta z klimatyzacji, ogrzewania lub włączy wycieraczki. Problemy pojawiają się na dłuższych trasach: nawet jeśli na stacjach benzynowych byłyby dostępne instalacje do uzupełniania zużytych baterii samochodowych, ich ładowanie trwa ok. 8 godzin. W przyszłości prawdopodobnie czas pełnego ładowania akumulatorów zostanie skrócony o połowę, ale nawet to nie umożliwi jeszcze płynnego pokonywania długich dystansów.

Stworzenie infrastruktury na dużą skalę wymagałoby potężnych inwestycji, których zwrot - jak ostrzegają eksperci BCG - wcale nie byłby pewny.

- Nawet na znacznie bardziej rozwiniętych rynkach biznesowa zasadność takich przedsięwzięć byłaby wątpliwa - uważa Jarosław Dmowski. Sięga po przykład z rynku niemieckiego: gdyby w Niemczech 10 proc., czyli ok. 5,5 mln, aut miało napęd elektryczny, to ogólnokrajowa konsumpcja energii elektrycznej wzrosłaby zaledwie o 1,7 proc. Po to, by nakłady poniesione na budowę sieci punktów ładowania zwróciły się w ciągu 15 lat, firmy energetyczne musiałyby o 100 proc. podnieść ceny za energię do samochodów elektrycznych. W rezultacie przestałyby one być opłacalne. W Polsce, gdzie ceny energii elektrycznej dla gospodarstw domowych wciąż są regulowane, taka podwyżka byłaby niezwykle trudna do wprowadzenia.

Dowiedz się więcej na temat: zielony | elektryczny | 2020 | R. | samochody | BCG | samochód | samochod | silnik hybrydowy | motoryzacja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »