Reklama

Złoto zapowiada poważne problemy?

Sięgająca niemal 20 proc. obecna zwyżka notowań złota stanowi najsilniejszy tego typu ruch od rozpoczęcia bessy na rynku kruszcu. Choć jeszcze za wcześnie, by mówić o trwałym przełamaniu negatywnej tendencji, niewątpliwie mamy do czynienia z istotnym wydarzeniem.

Pobierz darmowy: PIT 2015

Warto więc uważnie obserwować rozwój sytuacji, bo może on przynieść ważne sygnały, dotyczące także pozostałych segmentów rynku finansowego oraz globalnej gospodarki.

Choć za bezpośrednią przyczynę dynamicznej zwyżki cen złota z ostatnich dni uznaje się nasilenie awersji do ryzyka i ucieczkę kapitału do bezpiecznych przystani, ograniczenie się jedynie do tego argumentu wydaje się nadmiernym uproszczeniem. Innymi, bardzo istotnymi czynnikami, jakie należy wziąć pod uwagę, są polityka pieniężna głównych banków centralnych świata oraz tendencje na rynku dolara, wynikające częściowo z niepewności związanej z działaniami Fed, a częściowo z obaw o kondycję amerykańskiej gospodarki.

Reklama

Przede wszystkim należy zauważyć, że historyczny rekord notowań złota z września 2011 r. zbiegł się w czasie z apogeum pokryzysowego osłabienia się dolara. Od marca 2009 r. do sierpnia 2011 r. indeks obrazujący siłę dolara wobec pięciu głównych walut świata spadł z 68 do 55 punktów, czyli o 19 proc. W tym czasie notowania złota poszły w górę o ponad 120 proc., przejmując od dolara rolę bezpiecznej przystani.

Amerykańska waluta znajdowała się wówczas pod presją działań Fed, aplikującego kolejne rundy ilościowego luzowania polityki pieniężnej. Zainicjowana we wrześniu 2011 r. zmiana tendencji na rynku dolara oznaczała jednocześnie kres złotej hossy. Niemal wszystkie korekty w spadkowym trendzie notowań kruszcu, współwystępowały z okresowym osłabianiem się dolara.

Ta dość ścisła współzależność zaczęła szwankować pod koniec ubiegłego roku. Co prawda notowania złota szły zgodnie z nią w dół aż do połowy grudnia 2015 r., osiągając poziom najniższy od niemal pięciu lat, jednak od tego czasu ceny kruszcu zaczęły ignorować trwające aż do końca stycznia dynamiczne umocnienie się amerykańskiej waluty.

Choć od połowy grudnia 2015 r. indeks dolara wzrósł z 65 do 68 punktów, notowania złota wzrosły z 1050 do 1125 dolarów, czyli o 7 proc. W lutym kontynuowały ten rajd o kolejne ponad 120 dolarów, już przy wsparciu ze strony słabnącego dolara. Skala zwyżki od grudniowego dołka do 11 lutego sięgnęła prawie 19 proc., a licząc do dziennego maksimum, przekroczyła 20 proc. Dynamiczna faza zwyżki z ostatnich dni znów odbywała się w warunkach słabnącego dolara.

Warto też zwrócić uwagę, że choć obecna fala wzrostów notowań złota zainicjowana została w niekorzystnym dla nich momencie, czyli w czasie gdy Fed rozpoczął cykl zaostrzania polityki pieniężnej, podwyższając stopy procentowe i zapowiadając kontynuację tego procesu, wiara uczestników rynku w te deklaracje bardzo szybko się ulotniła.

Mimo, że Janet Yellen nadal nie wyklucza realizacji zapowiedzianego scenariusza, notowania instrumentów pochodnych wskazują na znikome prawdopodobieństwo wzrostu stóp procentowych w 2016 r., szanse na taki ruch przesuwając na wiosnę przyszłego roku.

Motorem, mogącym nadal napędzać zwyżkę notowań złota jest więc nie tylko chwilowa ucieczka przed ryzykiem, ale o wiele głębsze obawy, że w scenariusz globalnego osłabienia wpisuje się także gospodarka amerykańska, uznawana dotąd za niezagrożoną.

W konsekwencji rośnie prawdopodobieństwo, że Fed wstrzyma się z zaostrzaniem polityki pieniężnej, a notowania dolara pójdą w dół. To ostatnie założenie obarczone jest jednak ryzykiem, bowiem nie należy zapominać, że pozostałe główne banki centralne świata bardzo agresywnie łagodzą swoją politykę, a Europejski Bank Centralny zapowiada kolejne działania w tym kierunku.

O trwałości i sile obecnej tendencji cen złota wiele może także powiedzieć spodziewana spadkowa korekta.

Roman Przasnyski

Główny Analityk GERDA BROKER

Pobierz darmowy: PIT 2015

Perspektywa ujemnych stóp nie wpłynęła na kursy walut - Sygnały dotyczące polityki banków centralnych w coraz mniejszym stopniu wpływają na kursy walut - Oczekiwania rynku dotyczące podwyżek stop Fed szybko spadły - Rynek nie uwzględnia już w wycenach dalszych podwyżek stóp Fed, a nawet bierze pod uwagę możliwe cięcia - W ubiegłym tygodniu Yellen zaznaczyła, że ujemne stopy nie są "wykluczone", jeżeli stan amerykańskiej gospodarki ulegnie pogorszeniu - Jeżeli przyszłość polityki banków centralnych to coraz bardziej ujemne stopy procentowe, rynki mają prawo panikować - W przypadku recesji w światowej gospodarce banki centralne mogą być zmuszone do zmiany podejścia Od początku 2016 r. sygnały dotyczące polityki banków centralnych w coraz mniejszym stopniu wpływają na kursy walut. W grudniu Europejski Bank Centralny przedłużył swój obszerny program luzowania ilościowego, a w styczniu zapowiedział, że na posiedzeniu w marcu ogłosi dalsze działania w tym zakresie, po tym, jak wzrost presji na cen ropy, szybka dewaluacja chińskiej waluty i presja na światowe rynki aktywów wpłynęły na wzrost obaw przed deflacją. Tymczasem w ubiegłym tygodniu kurs euro ważony handlem osiągnął najwyższy poziom od ponad roku. Równocześnie w odpowiedzi na pogrom na rynkach aktywów i obawy dotyczące deflacji wywołane gwałtowną aprecjacją jena, Bank Japonii podjął zaskakującą decyzję o obniżeniu stóp procentowych do poziomu -0,10%. Bezpośrednio po ogłoszeniu tej decyzji (29 stycznia) jen gwałtownie stracił na wartości, po czym szybko powrócił do maksimum. Jednym z powodów, dla których decyzje EBC i BJ nie spowodowały istotnego osłabienia euro i jena, był szybki spadek oczekiwań rynku dotyczących podwyżki stóp przez amerykańską Rezerwę Federalną. Rynek nie tylko przestał uwzględniać w wycenach prawdopodobieństwo podwyżki stóp Fed na najbliższych posiedzeniach, ale nawet bierze obecnie pod uwagę możliwość obniżenia stóp. Niektórzy z inwestorów na rynku instrumentów pochodnych zakładają wręcz, że Fed ostatecznie postąpi tak, jak BJ, EBC, Szwajcarski Bank Narodowy i szwedzki Riksbank, tj. obniży stopy do poziomów ujemnych. W tym momencie nie brzmi to tak nieprawdopodobnie, jak brzmiałoby jeszcze kilka tygodni temu, po tym jak prezes Fed, Janet Yellen, w ubiegłym tygodniu oświadczyła w Kongresie, że ujemne stopy nie są "wykluczone" w przypadku pogorszenia stanu amerykańskiej gospodarki. Reakcja rynku na ostatnią decyzję Banku Japonii dotyczącą ujemnych stóp procentowych oraz niedawne problemy europejskich banków wyraźnie wskazują jednak, że ujemne stopy procentowe nie stanowią właściwej odpowiedzi politycznej na obecne bolączki na świecie. Celem ujemnych stóp jest zniechęcenie banków do lokowania rezerw w banku centralnym i nakłonienie ich do udostępnienia tych środków gospodarce w ramach działalności kredytowej. W istocie większość decyzji o przyjęciu ujemnych stóp miała na celu stymulowanie gospodarki w drodze osłabienia waluty. Jednak i to rozwiązanie okazało się nieskuteczne i zagroziło wywołaniem wojny walutowej. Inną wadą tego pomysłu jest fakt, iż ujemne stopy obniżają rentowność banku i wywołują panikę wśród funduszy emerytalnych i ubezpieczycieli, którzy wysokość przyszłych świadczeń uzależniają od dodatniego oprocentowania. Niewiele więcej skorzystają na ujemnych stopach właściciele oszczędności. Rynki mają prawo panikować, jeżeli przyszłość polityki pieniężnej opiera się na dalszym obniżaniu ujemnych stóp; taka polityka to wąż pożerający własny ogon. Jeżeli w istocie zmierzamy w stronę nowej globalnej recesji, banki centralne będą zmuszone do zmiany podejścia i przyjęcia bardziej innowacyjnej polityki lub do przyznania się do porażki i zażądania od rządów poszczególnych krajów, by przejęły stery polityki pieniężnej. John J. Hardy, dyrektor ds. strategii rynków walutowych, Saxo Bank

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »