Reklama

Czy gorączka złota na nowo rozgrzeje umysły inwestorów?

We wrześniu 2011 r. mieliśmy do czynienia z historycznie wysokimi cenami złota, co przez wielu uznane zostało jako potwierdzenie kluczowej roli tego kruszcu jako aktywa chroniącego wartość w okresach silnych spadków na rynkach akcji. Z drugiej strony, podkreślano że gwałtowny wzrost ceny kruszcu o 28 proc. (w stosunku do dolara amerykańskiego) od początku III kwartału do 6 września 2011 r. oznacza końcową fazę wieloletniego bąbla spekulacyjnego na tym rynku.

Od tych wydarzeń minął ponad rok, w którym cena złota uległa zanegowała niemal w całości wspomniany wzrost, a rynek wszedł w wielomiesięczny trend boczny. Ostatnio sytuacja uległa zasadniczej zmianie, więc nastał odpowiedni moment, aby przyjrzeć się w jakim miejscu obecnie znajduje się rynek złota.

III kwartał 2012 r. okazał się, podobnie jak rok wcześniej, także bardzo ciekawy, gdyż stał on pod znakiem wdrożenia niestandardowych narzędzi polityki monetarnej przez najważniejsze banki centralne na świecie. Zarówno Fed, Bank Japonii jak i Bank Anglii ogłosiły zamiar dalszego luzowania ilościowego w polityce pieniężnej, a EBC zadeklarowało w zasadzie nielimitowany skup obligacji państw strefy euro, które zgodzą się wziąć udział w programie OMT i spełnią jego warunki. Ponadto w USA obiecano utrzymanie rekordowo niskich stóp procentowych do połowy 2015 r., co prawdopodobnie oznacza kolejne lata ujemnych realnych stóp procentowych, a to jest istotny bodziec do wyższych cen złota. Warto także dodać, że banki centralne części krajów rozwijających się, takich jak Rosja czy Turcja, nadal zwiększają lub deklarują zwiększanie udziału złota w swoich rezerwach. Czynniki te w pełni uzasadniają wzrost ceny złota wyrażonej w USD o 11,1 proc. w minionym kwartale.

Reklama

W takich uwarunkowaniach hossa na rynku złota bardzo często jest łączona z potencjalnie wyższą dynamiką inflacji w przyszłości jako skutkiem gwałtownego zwiększania podaży pieniądza w gospodarce. Warto jednak zauważyć, że w największych światowych gospodarkach wzrost bilansów banków centralnych i bazy monetarnej nie spowodował gwałtownego wzrostu podaży pieniądza. Zgodnie z szacunkami World Gold Council, zagregowany roczny wzrost ilości pieniądza w obiegu dla USA, Japonii, Wielkiej Brytanii i strefy euro nie przekraczał od 2009 r. 5 proc. Spowodowane jest to przede wszystkim anemicznym wzrostem gospodarczym w tych krajach, co pociąga za sobą niską dynamikę akcji kredytowej. Na to nakłada się także proces delewarowania gospodarstw domowych w USA, czyli zmniejszania udziału długu w ich budżetach. Trwający od 3 lat kryzys zadłużenia w Europie dodatkowo stymuluje te czynniki. W takim układzie, ryzyko podwyższonej inflacji należy raczej traktować jako ryzyko długoterminowe, gdyż perspektywy wzrostu gospodarczego w średnim terminie pozostają pesymistyczne.

Powyższe argumenty wskazują korzystne fundamentalne czynniki przemawiające za systematycznym inwestowaniem w złoto w długim horyzoncie inwestycyjnym. Jednakże, w krótszym okresie należy pamiętać, że złoto w żadnym wypadku nie jest aktywem pozbawionym zmienności cenowej. W ostatnich pięciu latach zmienność dziennej stopy zwrotu, mierzonej odchyleniem standardowym, z inwestycji w złoto wynosiła ok. 21,2 proc. (w ujęciu zannualizowanym). Jest to wartość zbliżona do tej prezentowanej przez rynki akcji, co oznacza że należy liczyć się z dość silnymi zmianami ceny złotego kruszcu w krótkim i średnim terminie. Przekonać się o tym można było w 2011 r., gdy po wspomnianym wzroście o 28 proc., nastąpił spadek ceny o ok. 21 proc. w ciągu tylko 3 tygodni.

Jednocześnie złoto należy rozpatrywać jako interesujący instrument dywersyfikacji portfela inwestycyjnego z uwagi na niską korelację z pozostałymi klasami aktywów. Historycznie, współczynnik korelacji z rynkami akcji (w odniesieniu do indeksu MSCI World, dane za World Gold Council) wynosi ok. 7 proc., a w przypadku pozostałych surowców (indeks S&P GSCI) ok. 18 proc. Złoto siłą rzeczy wykazuje ujemną korelację z wartością dolara amerykańskiego. Jednakże, przy analizie korelacji konieczne jest pamiętanie, że w krótkich interwałach czasowych jej kierunek i siła może się znacznie różnić od tendencji długoterminowych. Przykładowo, współczynnik korelacji w III kwartale 2012 r. złota i indeksu MSCI World wyniósł niemal 50 proc.

Podsumowując, złoto stanowi interesujący komponent portfela inwestycyjnego, ale należy do niego podchodzić tak samo jak do każdej innej inwestycji, czyli przede wszystkim z rozsądkiem i chłodnym spojrzeniem, nie zapominając że każdy zysk związany jest z pewnym poziomem ryzyka. W szczególności, gdy inwestor zdecyduje się na użycie w inwestycji dźwigni finansowej co proporcjonalnie zwiększa ryzyko każdej inwestycji. Nie inaczej jest w przypadku złota.

Sebastian Trojanowski, doradca inwestycyjny Noble Securities

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »