Reklama

Budownictwo podziemne przyszłością miast?

W miastach zaczyna brakować wolnej przestrzeni. Do 2060 roku populacja świata przekroczy 10 miliardów osób - wynika z prognoz Organizacji Narodów Zjednoczonych. Wzrost liczby ludności, migracje oraz zachodzące zmiany klimatyczne powodują, że w przyszłości wykorzystanie podziemnej infrastruktury może stać się koniecznością. Tunele to znany nam wynalazek, ale czy przeniesienie prawie całego miasta pod powierzchnię ziemi jest możliwe?

Znane na całym świecie podziemne tunele komunikacyjne pozwalają skrócić drogę lub ją ułatwić. Przejazd długą trasą, wydrążoną w masywnej górze, zawsze jest sporą atrakcją i urozmaiceniem dla podróżujących ludzi.

Tunele i ich zalety

Jednak nie tylko takie tunele są dla nas dostępne - możemy poruszać się także pod dnem rzeki lub morza. Tunel pod kanałem La Manche, łączący Wielką Brytanię oraz Francję, którego długość wynosi ponad 50 kilometrów, to bardzo ważna inwestycja pozwalająca na swobodną podróż pomiędzy tymi państwami, bez konieczności budowania skomplikowanej infrastruktury portowej.

Reklama

Budowa tuneli jest droga, ale uważam, że to przyszłość. Mają one jedną wielką zaletę - potrafią schować pod ziemię to, co nie jest nam potrzebne na powierzchni, czyli np. ruch samochodowy. To ważne, ponieważ nie ingerujemy wówczas w tereny zielone, nie kolidujemy z tym, co człowiek chciałby robić na powierzchni ziemi. Tunel najczęściej skraca lub ułatwia nam drogę - mówi Marcin Przepiórka, Wicedyrektor, obszar infrastruktury transportowej ILF Consulting Engineers Polska. Dla przykładu - tunel pod Świną - pozwala na szybki, nieskrępowany ruch w obie strony, bez angażowania infrastruktury portowej. W przypadku terenów górzystych tunel wyraźnie skraca nam drogę do pokonania - tłumaczy.

Coraz częściej, oprócz budowy podziemnych tuneli, pojawiają się pomysły, aby większą część miast, a w szczególności ich infrastrukturę, sprowadzić do podziemnego świata.

Czy będziemy żyć pod ziemią?

Pomysł schowania (prawie) całych miast pod ziemię zaczyna być coraz śmielej przedstawiany i omawiany na światowym forum. Oczywiście na powierzchni wciąż pozostanie część infrastruktury, jak np. budynki mieszkalne, parki czy ścieżki rowerowe.

Tworzy się trend, który zakłada, że nie tylko tunele, ale też całe miasta można sprowadzić pod ziemię. Oczywiście jest to pewna przenośnia, bo nie jest to możliwe, żeby dosłownie wszystko schować pod powierzchnię ziemi - człowiek potrzebuje światła dziennego do życia. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby cały ruch uliczny, tak jak metro, przenieść niżej. Do tego możemy dodać wszystkie sieci niezbędne do funkcjonowania miasta, co już się dzieje, czy np. zbiorniki wodne - tak naprawdę wszystko, co jest możliwe i niepotrzebne na powierzchni - tłumaczy Marcin Przepiórka, Wicedyrektor, obszar infrastruktury transportowej ILF Consulting Engineers Polska. W części naziemnej pozostawimy tereny zielone, budynki mieszkalne, parki, chodniki. Efektem jest miasto zielone, miasto o zerowej emisji hałasu, ponieważ ruch podziemny można wytłumić, a jeżeli wejdziemy w erę samochodów elektrycznych w transporcie, to problem zostanie w całości zażegnany. Przy odpowiednim wentylowaniu przestrzeni podziemnych możemy stworzyć miasta, które są wolne od zanieczyszczeń - podsumowuje.

To już się dzieje

Plany podziemnych miast już powstają, a ich projekty są tworzone z dużym rozmachem. The Line - czyli linearne miasto przyszłości - ma połączyć wybrzeże Morza Czerwonego z północno-zachodnim krańcem Arabii Saudyjskiej. Według założeń ma w nim zamieszkać około milion ludzi, a jego długość wyniesie aż 170 kilometrów! Pomimo to wszystkie niezbędne do życia potrzeby będzie można załatwić w przeciągu kilkuminutowego spaceru. Ta możliwość pozostanie dzięki części naziemnej, która ma być oazą dla pieszych i rowerzystów. Usługi oraz transport znajdą się właśnie pod ziemią. Koszt całej inwestycja jest szacowany na kwotę 500 miliardów USD.

Patrząc jednak w sposób bardziej przyziemny, na inwestycje u naszych zachodnich sąsiadów oraz te w Polsce, widać, że trend jest dostrzegalny.

W Niemczech istnieje trend chowania linii elektrycznych pod ziemię, w tunele. O ile linia niskiego napięcia nie wymaga szczególnych zabiegów to przy większym napięciu (110-220 kV) zagadnienie należy do trudniejszych. Nie możemy w takim wypadku zakopać w ziemi linii energetycznej, ponieważ płynie w niej na tyle wysokie napięcie, że konieczne jest prowadzenie specjalnych tuneli - mówi Marcin Przepiórka, Wicedyrektor, obszar infrastruktury transportowej ILF Consulting Engineers Polska. Tego typu inwestycji będzie więcej. Technologia budowania pod ziemią się upowszechnia - zwróćmy, chociażby uwagę na południową obwodnicę Warszawy, która jest w dużej mierze schowana pod powierzchnię. Proces przenoszenia części miast do tej strefy dzieje na naszych oczach - dodaje.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

***

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »