Reklama

Firmy budowlane czeka natłok zleceń

Budownictwo czeka wiele wyzwań związanych z ograniczaniem emisji CO2. Proces będzie kosztowny i wymagający. Firmy budowlane obawiają się, że trudno będzie im obsłużyć zlecenia ze względu na dużą kumulację prac. Zwracają też uwagę na rosnące koszty, w tym materiałów. Graniczny podatek węglowy spowoduje, że stal i cement będą jeszcze droższe. To oznacza ogromne wydatki związane z transformacją sektora.

Wśród propozycji zawartych w najnowszym unijnym pakiecie "Fit for 55" jest m.in. objęcie systemem ETS budynków. Zmiana ma skłonić kraje do modernizacji idących w kierunku oszczędności zużywanej energii i podwyższania efektywności energetycznej. Aż 75 proc. budynków w Unii to budynki nieefektywne energetycznie, a jedynie 1 proc. z nich poddawanych jest każdego roku renowacji. To będzie musiało się zmienić. Budynki odpowiadają za 40 proc. zużycia energii w Europie i za 36 proc. emisji gazów cieplarnianych.

- Inicjatywa "Fit for 55" to na razie propozycja do dyskusji, ale jestem przekonany, że UE nie zabraknie determinacji, aby mocno przyspieszyć z redukcją emisji CO2 w celu osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r. Nic więc dziwnego, że proces dekarbonizacji ma obejmować kolejne obszary gospodarki, w tym segment budownictwa mieszkaniowego i komercyjnego - mówi Interii Damian Kaźmierczak, główny ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

Reklama

Branża może nie podołać

Kaźmierczak ocenia, że będzie to ogromne wyzwanie publicznych zamawiających i prywatnych inwestorów, ale też dla sektora budowlanego. Unijne plany zakładają remont tysięcy budynków, modernizację przestarzałego segmentu ciepłownictwa, wybudowanie nowych jednostek wytwórczych, modernizację sieci elektroenergetycznej, poczynienie inwestycji w OZE oraz rozwój elektromobilności i technologii wodorowych.

Jego zdaniem nadchodząca kumulacja prac budowlanych w segmencie drogowym, kolejowym, energetycznym, samorządowym i mieszkaniowym może okazać się kłopotliwa dla branży, która może mieć problem z obsłużeniem zleceń. - Będzie to oznaczało jeszcze większe zapotrzebowanie usługi budowlane w warunkach drożejących surowców, niedoboru materiałów i deficytu wykwalifikowanych pracowników - zauważa.

A surowce będą dalej drożały. Komisja Europejska proponuje wprowadzenie podatku węglowego m.in. od importowanej stali i cementu. To oczywiście dobra informacja dla branży stalowej i cementowej, ale - jak podkreśla Kaźmierczak - niekoniecznie pozytywna dla budownictwa, które będzie musiało liczyć się z dalszym wzrostem cen materiałów w warunkach światowego boomu inwestycyjnego. Realizację ogromnych programów infrastrukturalnych zapowiadają Chiny, Indie, USA i wiele krajów europejskich. - Polskie firmy będą musiały konkurować o surowce i materiały na rynkach światowych - mówi.

Biedni odczują najbardziej

Zuzanna Nowak z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych wskazuje, że proponowane przez KE w pakiecie "Fit for 55" rozszerzenie systemu ETS o transport i budownictwo budzi najwięcej kontrowersji. Zauważa, że część krajów, np. członkowie Grupy Wyszehradzkiej, sprzeciwia się tej koncepcji, podkreślając, że będzie się ona wiązała ze zbyt dużym obciążeniem dla gospodarstw domowych i pogłębiania ubóstwa energetycznego w UE.

Również Polski Instytut Ekonomiczny zauważa, że wprowadzenie systemu ETS w tych sektorach oznaczać będzie istotny wzrost wydatków. Jak podaje PIE, osiągnięcie założonej 40-proc. redukcji emisji w sektorach budownictwa i transportu będzie możliwe przy cenach uprawnień dochodzących do ponad 170 euro za tonę CO2 w 2030 r., co przełoży się na koszty w wysokości 1,1 bln euro dla unijnych gospodarstw domowych w latach 2025-2040.

Wzrost cen będzie najbardziej odczuwalny dla najbiedniejszych gospodarstw, które są użytkownikami najmniej efektywnych, najtańszych i tym samym najbardziej emisyjnych technologii i rozwiązań. Według szacunków PIE, średni wzrost wydatków na energię dla 20 proc. najuboższych gospodarstw w Unii przez opłaty związane z ogrzewaniem budynków wzrośnie o 50 proc.

Niesprawiedliwa dysproporcja?

W pakiecie "Fit for 55 pojawiła się propozycja Klimatycznego Funduszu Społecznego, który miałby skompensować te koszty i byłby zasilony jedną czwartą spodziewanych dochodów z handlu uprawnieniami do emisji nowego systemu.

- Polska byłaby największym beneficjentem w całej UE, mogąc otrzymać ok 12,6 mld euro (w zależności od cen uprawnień). To są znaczące środki, a w ramach Funduszu przewidziane są m.in. bezpośrednie dopłaty dla gospodarstw domowych najuboższych energetycznie, by nie odczuli obciążeń związanych ze wzrostem cen energii. W Polsce takie wsparcie będzie bardzo potrzebne - mówi Interii Marta Anczewska z CAN Europe.

Jej zdaniem niesprawiedliwe jest jednak obciążanie w takim stopniu gospodarstw domowych, podczas gdy wciąż będą obowiązywać częściowo darmowe uprawnienia dla dużego przemysłu. - Tu widzimy dysproporcję - dlaczego wprowadzamy system chroniący klimat, który będzie obciążeniem dla gospodarstw domowych, zwalniając jednocześnie częściowo duży przemysł z opłat za emisję. Ta rozbieżność naszym zdaniem nie powinna mieć miejsca, darmowe uprawnienia powinny zniknąć - informuje.

 System ETS dla budownictwa i transportu ma zacząć obowiązywać od 2026 roku. Z kolei darmowe uprawnienia w przemyśle będą jeszcze funkcjonowały do 2035 roku. - Cały pakiet jest wspólnym wysiłkiem całego społeczeństwa, by podjąć próbę redukcji emisji, tymczasem dla przemysłu furtka zostaje częściowo uchylona. To nie wydaje się sprawiedliwe - zaznacza Anczewska.

 Monika Borkowska


Dowiedz się więcej na temat: CO2 | ceny CO2 | EU ETS | system ETS | świadectwo energetyczne | Fit for 55

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »