Reklama

Jak inflacja zmieniła ceny mieszkań w Europie?

Eurostat niedawno opublikował dane o cenach mieszkań na Starym Kontynencie w 2018 r. Eksperci RynekPierwotny.pl sprawdzili natomiast, jak ceny europejskich lokali i domów zmieniły się w długiej perspektywie (lata 2008 - 2018).

Niełatwo jest znaleźć spójne informacje o cenach europejskich mieszkań. Właśnie dlatego kwartalne i roczne podsumowania Eurostatu są bardzo istotne.

Wspomniana instytucja regularnie publikuje wskaźniki cen nieruchomości mieszkaniowych ze wszystkich państw członkowskich Unii Europejskiej.

Eksperci portalu RynekPierwotny.pl postanowili wykorzystać te dane do sprawdzenia, jak ceny europejskich mieszkań zmieniły się od końca poprzedniego boomu mieszkaniowego (2008 r.) do minionego roku (2018 r.).

Reklama

Co ważne, wyniki takiej analizy uwzględniają inflację w każdym z analizowanych krajów.

W kontekście powyższych danych, uwagę zwraca nie tylko całkiem spory realny spadek dotyczący Polski.

Warto również odnotować bardzo duże obniżki realnych cen metrażu z Rumunii i Grecji. Jeżeli chodzi o wzrosty, to oprócz Szwecji przoduje również Austria.

Od czasu poprzedniego boomu, znacząco wzrosły również realne ceny mieszkań z Niemiec.

Trzeba podkreślić, że bez uwzględnienia inflacji dodatni wynik naszych zachodnich sąsiadów byłby znacznie wyższy.

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Załamanie przyjdzie od budownictwa? Z analiz Euler Hermes, wiodącego globalnego ubezpieczyciela należności handlowych wynika, że po dziesięciu latach wzrostu (2008-2018) osiągnęliśmy szczyt w globalnym cyklu wzrostu koniunktury budowlanej. Rok 2018 był punktem zwrotnym na podstawie unikalnych, własnych danych Euler Hermes dotyczących milionów firm działających w 70 krajach. Wzrost w tej branży powinien stopniowo wyhamowywać do +3,0% w 2019 roku z +3,5% r/r w 2018 roku. - Po dziesięciu latach wzrostu (2008-2018) osiągnęliśmy szczyt w światowym cyklu budowlanym: rok 2018 był punktem zwrotnym. - Budownictwo jest obecnie gorzej przygotowane na pogorszenie koniunktury niż w 2008 roku, co jest kluczowe, ponieważ budownictwo odpowiada za około 10% całej aktywności gospodarczej w skali globalnej. W ciągu ostatniej dekady za największą częścią wzrostu w skali globalnej stały rynki wschodzące (+57% od 2008 r.), podczas gdy rynki rozwinięte nie odzyskały nawet w pełni wartości charakteryzujących je przed kryzysem (lata 2007-2008). Idąc dalej - spowolnienie tempa wzrostu PKB oraz bardziej rygorystyczne warunki finansowe i monetarne wpłyną na spowolnienie w sektorze mieszkaniowym (+3% r/r w 2019 r., po +3,5% r/r w 2018 r. i +4% r/r w 2017 r.). Niezbędna dyscyplina fiskalna i impet rozwoju handlu elektronicznego mogą zaś tłumaczyć ograniczenie wzrostu, jakiego spodziewamy się w segmentach infrastruktury i komercyjnym. Zgodnie z opiniami ekspertów Euler Hermes działających na poszczególnych lokalnych rynkach, opracowujących ich analizy w zakresie popytu, rentowności, płynności i otoczenia biznesowego, sektor budowlany nie był w stanie zbudować buforów (finansowych) i w pełni zregenerować się po kryzysie z 2008 roku, pomimo zdrowego, ekspansywnego cyklu koniunkturalnego dla tego sektora na świecie: Płynność historycznie była i pozostaje obecnie największą bolączką dla branży w skali światowej - średni wskaźnik DSO (Days Sales Outstanding - okres obiegu należności) w sektorze budowlanym utrzymuje się na poziomie 85 dni, co wskazuje, że budownictwo pozostaje w pierwszej trójce sektorów o najgorszych wynikach w zakresie opóźnień płatności. Na niektórych z największych rynków budowlanych popyt ledwo drgnął. Wolumen wzrostu w budownictwie gospodarek rozwiniętych był ujemny (-0,4% CAGR) podczas obecnego światowego cyklu budowlanego (od 2008 do chwili obecnej). Na niektórych z największych rynków budowlanych, takich jak Francja, Niemcy, Włochy i USA, popyt wciąż nie powrócił do poziomu sprzed kryzysu. Rentowność również była pod coraz większą presją rosnących kosztów składowych, w szczególności kosztów pracy. Pierwszą oznaką zmiany sytuacji jest fakt, że w najnowszych statystykach widoczne jest pogorszenie w odniesieniu do liczby niewypłacalności występujące równocześnie na szerokim obszarze geograficznym: w ciągu pierwszych III kwartałów 2018 r. odnotowaliśmy na całym świecie 41 przypadków niewypłacalności znacznych graczy w tym sektorze (+7 r/r), więcej niż w tym samym czasie w sektorze handlowym (39). - Rosnąca w ostatnim dziesięcioleciu branża budowlana nie "naprawiła dachu, gdy świeciło słońce", by zacytować J.F. Kennedy'ego. Według naszych własnych danych średnie oceny ryzyka sektorowego uwzględniające popyt, rentowność i płynność nie poprawiły się w odniesieniu do kilkunastu milionów firm budowlanych z 70 krajów. W efekcie sektor budowlany jest mniej przygotowany niż był na zbliżający się spadek koniunktury - powiedział Ludovic Subran, szef globalnego działu badań makroekonomicznych w Allianz i główny ekonomista Euler Hermes. Sektor budowlany jest z całą pewnością poważnym kandydatem do stania się największą ofiarą kolejnego kryzysu. Trzeba to powiedzieć wprost, ponieważ budownictwo jest ważną częścią wszystkich gospodarek (zarówno rozwiniętych jak i wschodzących), wyraźnie tym samym wpływając na powiększanie lub zmniejszanie cyklicznej recesji.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »