Reklama

Mieszkań na wynajem będzie mniej? Zamieszanie wokół mieszkaniowych pomysłów rządu

Zamieszanie wokół projektu ograniczającego wykupywanie mieszkań rośnie, kolejne wypowiedzi przedstawicieli rządu potwierdzają, że projekt idzie to w kierunku zablokowania hurtowych zakupów funduszy. Prywatni posiadacze wielu nieruchomości mogą raczej spać spokojnie. Tyle tylko, że to oznacza, że będzie budowanych mniej mieszkań na wynajem, a tych brakuje.

- Projekt ma być zawężony i ma dotyczyć funduszu inwestycyjnych, czyli chodzi o to o czym mówił premier Morawiecki tzn. wykupywania przez fundusz wielu mieszkań, które są blokowane na cele mieszkalne. To jest główne założenie tego projektu, natomiast debata trwa i czekamy na wpis projektu do zespołu programowania prac rządu, ale będzie on podlegał szerokim konsultacjom - powiedziała w poniedziałek Olga Semeniuk-Patkowska w programie Punt Widzenia w Polsat News.

Z kolei minister Waldemar Buda we wtorek w radiu Wnet powiedział, że trwa dyskusja, czy ma to dotyczyć tylko funduszy inwestycyjnych, czy również osób fizycznych. Jak tłumaczył, skierował projekt bazowy i będzie dyskusja na ten temat w najbliższych dniach.

Reklama

Wyjaśnił, że rozstrzygana jest kwestia, czy przepisy obejmą tylko fundusze inwestycyjne, czy również osoby fizyczne. - Zaproponowałem, by to było od 5 mieszkania wzwyż, czyli jeśli ktoś chce dokupić 6, 7, 8, itd. Ale jesteśmy tu otwarci" - stwierdził. Co do funduszy inwestycyjnych myślę, że to nie ma żadnych wątpliwości, nie słyszałem głosu krytycznego, więc zakładam, że w tym zakresie te przepisy wejdą - wskazał. Dodał, że dyskusja trwa w sprawie osób prywatnych. - Może być tak, że od tego w jakiś sposób odejdziemy, albo te przepisy zmienimy" - powiedział minister cytowany przez PAP.

-  Myślę, że tutaj nie ma żadnego zagrożenia dla osób, które mają dzisiaj dużo mieszkań - podkreślił.

Cios w fundusze. Na rynek trafi mniej mieszkań

Jak pisaliśmy w Interii  w samym rządzie były naciski, żeby przepisy nie dotknęły prywatnych posiadaczy wielu mieszkań. Mimo, że do niedawana to właśnie głównie takie osoby zgarniały z rynku mieszkania kupując je inwestycyjnie za gotówkę i tym samym sprzątając je sprzed nosa zwykłym Kowalskim.  

Na dziś fundusze mają zaledwie 10 tys. mieszkań na około 1,2 mln wynajmowanych, przy czym część mieszkań kupowanych inwestycyjnie przez prywatne osoby nie jest wynajmowana i stanowi pustostany.

Minister Waldemar Buda argumentował, że ostatnio kontraktowane były kolejne i bardzo szybko moglibyśmy dojść do poziomu kilkudziesięciu tysięcy.

Tylko, że przedstawiciele rynku tłumaczą, że wbrew argumentacji rządu, fundusze nie wykupują Kowalskiemu gotowych mieszkań wystawionych na sprzedaż, ale inwestują w ich budowę.

- Fundusze inwestycyjne co do zasady nie nabywają od dewelopera gotowych mieszkań, a zlecają realizację nowych inwestycji. W przypadku, gdy na inwestycji zawarto już umowę deweloperską na jeden z lokali, to taki projekt nie jest nabywany przez fundusz inwestycyjny. Nie ma zatem mowy o konkurencji z osobami fizycznymi - tłumaczy Polski Związek Firm Deweloperskich.

I zwraca uwagę, że w obecnym czasie kryzysu uchodźczego mieszkania na wynajem są pilnie potrzebne. Potwierdzają to działania Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, który w grudniu ogłosił, że udzielił kredytu jednej z firm z sektora PRS w Polsce. 

- Celem działania EBOiR jest zwiększenie liczby mieszkań na wynajem, poprawianie ich dostępności cenowej oraz przeciwdziałanie kryzysowi mieszkaniowemu. Mamy nadzieję, że rząd ostatecznie podzieli punkt widzenia EBOiR i wesprze rynek najmu - argumentuje Sebastian Juszczak, prawnik PZFD.

Dzisiaj mieszkań nie ma kto kupować

Jak pisaliśmy w piątek, eksperci rynkowi zwracali też uwagę, że generalnie regulacje ograniczające możliwości kupna kolejnych mieszkań czy większe ich liczby wprowadza się gdy rynek jest rozgrzany, a popyt wysoki. Taka sytuacja miała w Polsce miejsce, ale wówczas nie wprowadzono żadnych ograniczeń. To się jednak skończyło wraz z silnym wzrostem stóp procentowych.  Polacy stracili zdolność kredytową i możliwość kupna mieszkań na kredyt hipoteczny, co pokazują dobitnie dane BIK  - liczba wniosków o kredyt spadła o około 70 proc. Czyli dziś mamy sytuację, że mieszkań nie ma kto kupować, a najem zrobił się bardzo drogi.

W efekcie zwykły Kowalski nie ma szansy na kredyt hipoteczny, a wynajęcie mieszkania przy obecnych czynszach często przerasta jego możliwości finansowe.  

Dlatego hasło ograniczenia hurtowych zakupów mieszkań jest chwytliwe, ale zdaniem wielu komentatorów nie tyko nie pomoże, ale wręcz zaszkodzi, bo powstanie mniej mieszkań na wynajem, co utrzyma wysokie czynsze.

- Jeżeli są fundusze i przychodzą z kapitałem po to, żeby inwestować w budownictwo na wynajem, to tych mieszkań będzie więcej, a jeżeli nie będzie tych pieniędzy, to tych mieszkań będzie mniej. Cały czas mówiliśmy, że struktura rynku w Polsce jest zaburzona, bo mamy zbyt mało mieszkań na wynajem, w stosunku do własności. Jeśli chcemy mieć więcej tych mieszkań to powinniśmy wpuścić więcej funduszy - komentował na antenie Polsat News Tomasz Wróblewski prezes Warsaw Enterprise Institute.

Monika Krześniak-Sajewicz

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: mieszkanie | nieruchomości | zakup mieszkania | projekt rządowy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »