Reklama

Młode pokolenie yuppie rusza w świat zupełnie inaczej

Menedżerowie luksusowych hoteli mają ciężki orzech do zgryzienia. Poduszki do wyboru, złota armatura łazienkowa i obszerne pokoje już nie wystarczą, by przyciągnąć następną generację najbogatszej klienteli. Ci młodzi ludzie nie tylko będą bili na głowę swoich dziadków i rodziców pod względem liczby odbytych zagranicznych podróży - będą też o wiele bardziej wybredni.

- Młodsze pokolenie, czyli osoby w wieku 28-35 lat, będzie podróżować zupełnie inaczej - uważa Marco P. Nijhof, dyrektor zarządzający sieci Yoo Hotels. - Mówimy tutaj o absolutnie nowym rodzaju doświadczeń.

Projektanci dwoją się więc i troją, by zaproponować spragnionym wrażeń konsumentom tak wyrafinowane doznania, jak pobyt w podwodnym hotelu czy możliwość korzystania ze specjalnego oprogramowania, które przeanalizuje wyraz twarzy gościa i odgadnie jego najskrytsze życzenia.

Ale są i tacy właściciele hoteli, którzy obierają przeciwny kierunek. Stawiają na prostotę, oferując gościom ucieczkę od gorączki dnia codziennego w artystycznie wysmakowanych wnętrzach. - Ludzie zaczynają uciekać od ostentacyjnego luksusu - tłumaczy Andreas Scriven, dyrektor konsultingu w jednej z największych firm doradczych w branży hotelowej, Christie & Co.

Reklama

Problem w tym, że nikt nie wie, która strategia okaże się skuteczna. Wszyscy jednak mają świadomość tego, jak wysoka jest stawka w tej grze. Globalny rynek luksusowych usług hotelowych jest obecnie wyceniany na 164,4 mld dolarów (dane pochodzą od Bain & Co., konsultingowego giganta z siedzibą w Bostonie). Na dodatek szeregi docelowych adresatów tej ekskluzywnej oferty powiększają się w niespotykanym dotychczas tempie. Według ekspertów Knight Frank, międzynarodowej firmy doradczej w dziedzinie nieruchomości, w 2022 r. liczba miliarderów na świecie wynosić będzie 4076, co oznacza 85-procentowy wzrost w porównaniu z danymi za rok 2012 (2198 miliarderów w skali globu). Za 9 lat na świecie będzie również żyło ok. 285 tysięcy osób dysponujących aktywami o wartości co najmniej 30 mln dolarów.

W wielu krajach to właśnie sektor luksusowych usług hotelarskich otrząsnął się ze skutków globalnej recesji szybciej niż inne gałęzie gospodarki. W 2012 r. średnia cena za osobodobę w luksusowym hotelu w Paryżu wynosiła 617 euro (w 2010 r. było to 532 euro) - donosi firma badawcza STR Global. W tym samym roku w Hongkongu za jednodniowy pobyt w luksusowej "jedynce" trzeba było zapłacić średnio 333 dolary.

Deweloperzy, dostosowując się do rynkowych tendencji, budują na potęgę. Na całym świecie powstaje obecnie 458 ekskluzywnych hoteli, które łącznie będą mogły zaoferować gościom miejsca w 123 325 pokojach. Aż 253 spośród tych placówek zlokalizowane są w rejonie Azji i Pacyfiku - eksperci przewidują, że to właśnie w tej części świata przybędzie najwięcej miliarderów. (...) To właśnie czołowym azjatyckim kurortom będą starali się dorównać projektanci i budowniczowie nowo powstających luksusowych obiektów, nawiązując z nimi rywalizację w dziedzinie wysokich standardów obsługi i dyskrecji, a także pod względem oferty akcentującej bliskość z naturą.

- Chodzi tutaj właśnie o indywidualne podejście do gościa, które obecne jest w kulturze hotelowej w niektórych krajach azjatyckich. W Europie i USA nie spotkamy się z czymś takim - mówi Jaya Ibrahim, założyciel indonezyjskiego biura projektowego Jaya International, które od lat współpracuje z luksusowymi hotelami na całym świecie. - Tym bardziej nie doświadczymy tego w zwykłych hotelach, ponieważ są to bardzo drogie usługi - dodaje.

Tak więc możemy się spodziewać, że coraz powszechniejsze stanie się zatrudnianie w hotelach "prywatnych kamerdynerów". Do ich obowiązków będzie należało chociażby rozpakowywanie bagaży gości czy napełnianie znajdujących się w pokojach lodówek ich ulubionymi przysmakami i napojami.

Hotele przyszłości będą również musiały wykazać się większą wiedzą na temat swoich klientów. Analitycy rynku wskazują tutaj na rozwój rozwiązań multimedialnych i oprogramowania, które umożliwi pozyskiwanie informacji dotyczących potrzeb gości. Zmieni się również charakter funkcji konsjerża, od którego goście hotelowi będą oczekiwać, że zajmie się realizacją ich zachcianek na długo przed tym, zanim zameldują się w recepcji.

Eksperci - w tym Xavier Destribats, reprezentujący najstarszą sieć hotelową świata, Kempinski Hotels - przewidują też, że coraz większą popularnością będą cieszyć się hotelowe "taksówki powietrzne", czyli helikoptery, które będą odbierać gości z lotniska. - Goście ci coraz częściej zresztą będą korzystać nie z samolotów rejsowych, ale z prywatnych odrzutowców - zauważa Destribats.

W niektórych lokalizacjach szczególnie istotne stanie się zapewnienie wypoczywającym bezpieczeństwa: kuloodporne szyby i stalowe drzwi, już w tej chwili spotykane w wybranych placówkach, ustąpią więc miejsca rozwiązaniom doskonalszym - szybom pancernym odpornym na... ostrzał rakietowy. W hotelach pojawią się również indywidualne schrony dla gości na wypadek sytuacji kryzysowych. - Wymagania bogatych klientów hoteli wysokiej klasy będą cały czas rosły - podsumowuje Destribats. - Skoro już płacą za luksus, to wymagają luksusu najwyższej jakości.

Wreszcie - technologia. Od luksusowych placówek już dziś oczekuje się, że zapewnią swoim klientom dostęp do całego wachlarza najnowocześniejszych gadżetów, pozwalając im jednocześnie bezproblemowo korzystać z ich własnych urządzeń mobilnych. Na tle innych aspektów funkcjonowania hotelu jest to chyba jednak najbardziej grząski grunt. Po pierwsze, goście niekoniecznie chcą tracić czas na zastanawianie się, do czego służą rozmaite przyciski i kontrolki.

Po drugie - to, co uważane jest za nowoczesną technologię dziś, za sześć miesięcy może już być "pieśnią przeszłości". Dlatego też, zdaniem części specjalistów, nieustanna pogoń za trendami jest nie tylko kosztowną zabawą, ale wręcz błędnym kołem. - Hotele będą raczej rezygnować z niektórych gadżetów. Ludzie nie mają aż takiej potrzeby interakcji z nowymi technologiami - mówi Andreas Scriven z Christie & Co.

Debata na temat technologii wpisuje się w szerszą dyskusję dotyczącą definicji nowoczesnego "luksusowego apartamentu". Projektanci szczególnie intensywnie zastanawiają się nad przeznaczeniem i funkcjonalnością miejsca do spania, a także starego, dobrego biurka.

- Goście nie korzystają już z biurka w taki sam sposób, jak jeszcze dziesięć lat temu - zauważa Lamarr Reid z biura aranżacji wnętrz Pierre-Yves Rochon, które współpracuje ze słynnymi sieciami hotelowymi. Reid dodaje, że w niedalekiej przyszłości łazienki w apartamentach będą otwarte, tak, by korzystający z nich mieli poczucie przestrzeni. Goście będą mieli również możliwość samodzielnej aranżacji pomieszczeń i kreowania "nastroju" za pomocą świateł, przesuwanych ścian i szklanych partycji, w których przepuszczalność światła słonecznego będzie można regulować od pełnej przejrzystości po matowość. (...)

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Jednocześnie część ekspertów wskazuje na coraz silniejszą potrzebę gości, by w hotelowym pokoju czuć się jak w domu - nawet jeśli dom ten oddalony jest o tysiące kilometrów. Hotele, które podzielają ten pogląd, rezygnują z luksusów i technologii na rzecz intymnej atmosfery i przytulności, odbiegających od naszych standardowych wyobrażeń na temat hotelowej rzeczywistości.

Wyznawcą tej filozofii jest między innymi Jonathan Oakes, który zarządza siecią luksusowych kurortów Oil Nut Bay na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych. Oakes jest zdania, że w przyszłości ekskluzywne hotele będą stawiać przede wszystkim na dbałość o jakość detali. - Za takie pieniądze, jakie klient u nas zostawia, lepiej, żeby wziął do ręki suszarkę do włosów i stwierdził, że to bardzo dobra suszarka do włosów - mówi skromnie Oakes.

Dbałość o detale - jak najbardziej, przesycenie detalami - już nie. Podczas niedawnej konferencji dla projektantów hotelowych wnętrz w hiszpańskiej Walencji rozmawiano między innymi o tym, że "ornamentyka jest przestępstwem". - Staramy się pokazać, że ozdobny wystrój przestaje być synonimem luksusu. Teraz zaczyna obowiązywać zasada "prostota to piękno" i "prostota to luksus" - mówi Tarek Hegazy, dyrektor kreatywny szwedzkiej firmy projektowej Living Design. Przyznaje jednak, że część luksusowych hoteli na pewno nadal będzie koncentrować się na luksusie pojmowanym w tradycyjny sposób, akcentując przepych.

- Prywatna jadalnia i luksusowy wystrój - to demonstracja statusu i władzy. Ten trend nigdy nie przeminie.

Kevin Brass

2013 The International Herald Tribune

Tłum. Katarzyna Kasińska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »